
Dwa tygodnie dzielą nas od pierwszego ryku silników w najlepszej lidze świata. W kontekście Metalkas 2 Ekstraligi użyłem metafory trzech warstw/pięter. PGE Ekstraliga jawi mi się jako konstrukt, gdzie przedsezonowa hierarchia ma charakter nieco bardziej elastyczny. Tytuł tego tekstu jest znamienny. Przed nami arcyciekawa kampania.
Wielka trójka PGE Ekstraligi
Mistrz Polski stoi przed szansą obrony tytułu. Scenariusz, w którym ekipa Piotra Barona ponownie sięga po złoto, wydaje mi się najbardziej prawdopodobny. Powodów jest kilka. Mam wrażenie, że w Toruniu powstały rzeczywiste warunki / przestrzeń do osiągania sukcesów. Za najważniejszego architekta tego stanu uważam wspomnianego Barona. Zgadza się aspekt sportowy. Wewnątrz drużyny panuje świetny klimat. W budowie zespołu widać ciągłość, konsekwencję i zaufanie. Za wielki atut „Aniołów” uchodzi Motoarena. Sądzę, że coraz większą rolę bedą odgrywać wychowankowie ( Duchiński, Kawczyński ). Nie zapominajmy o gargantuicznym zainteresowaniu kibiców, co jest pokłosiem osiąganych rezultatów. Tam najzwyczajniej niemal wszystko gra, a i tak można zauważyć margines na rozwój. Mam na myśli Roberta Lamberta, za którym trudny indywidualnie ubiegły sezon. Jeśli miałbym szukać największego deficytu Pres-u Toruń, mimo wszystko wskazałbym na pozycję u-24. Mam wrażenie, że gwiazda potencjału Noricka Bloedorna ostatnimi laty nieco się rozmyła. Angaż w PGE Ekstralidze to dla niego spora szansa. Gdyby nie niedobór zawodników na tej pozycji, kredytu zaufania najpewniej by nie było.
Do kadrowego kształtu Betard Sparty pasuje słowo stabilizacja. Jakuba Krawczyka zastąpił Mikkel Andersen, co w dużym uproszczeniu uchodzi w moich oczach za zmianę jeden do jednego. By jednak myśleć o upragnionym złocie, kilka spraw, a konkretniej dwie, muszą ulec zmianie. Mam wątpliwości, czy istnieje ku temu realna sposobność. Pierwszą zagwozdką Maciej Janowski. Z drugiej strony odnoszę wrażenie, że z każdym kolejnym rokiem oczekiwania wobec „Magica” nieco się racjonalizują. Nie będzie więc nieścisłością stwierdzenie, iż mówimy o drugiej linii Betard Sparty. Drugą kwestią budzącą wątpliwość Bartłomiej Kowalski. Dysproporcja rezultatów między meczami domowymi, a wyjazdowymi musi się zmniejszyć. W innym wypadku Wrocławianie połowę spotkań odjadą w sześciu. W obliczu ogromnej siły rażenia „Spartan”, mówimy o mankamentach, o których większość zespołów mogłoby pomarzyć. Niemniej jednak przy tak nikłych różnicach jakości na szczycie, w grę wejdą mityczne detale. O ile w zestawieniu młodzieżowym „papierowa przewaga” rysuje się po stronie Betard Sparty, silniejszy „kręgosłup” kadry posiadają moim zdaniem Torunianie.
Mam przekonanie, że Orlen Oil Motor Lublin niemal zmaksymalizował swoje działanie na rynku transferowym, a mimo wszystko stracił względem lat ubiegłych. Martin Vaculik to wciąż zawodnik ze ścisłego światowego topu, nawet jeśli ostatni rok nie układał się po jego myśli. Ponadto lubelski owal zdaje się być odpowiednim miejscem do ekspozycji jednego z atutów Słowaka – szybkiej ręki na starcie. Jak chodzi o Kacpra Worynę, stawiam w jego kontekście mały znak zapytania. Jestem przekonany, że nowy uczestnik cyklu Grand Prix nie zejdzie poniżej przyzwoitego poziomu. Pytanie, czy będzie wstanie wzbić się na regularnie wysoki, przypominający dyspozycję sprzed czterech lat. Chcąc walczyć o Mistrzostwo Polski, właśnie taka wydaje się być potrzebna. Wymóg silnego tercetu Cierniak-Lindgren-Woryna wynika z braku, który pozostawiło odejście Wiktora Przyjemskiego. Bartosza Bańbora stać na bardzo dobre występy. Nie wykluczone, że tempa nabierze kariera Bartosza Jaworskiego. Z całym jednak szacunkiem, w oparciu o tą dwójkę będzie ciężko o kapitał pozwalający łatać ewentualne potknięcia kolegów. Taki kapitał często dawał Przyjemski. Reasumując, spodziewam się, że w Lublinie polubią brąz.
Uzasadnione aspiracje Falubazu i GKM-u
Liczę, że trzem potentatom deptać po piętach będzie Stelmet Falubaz. Tam spore przetasowania i jak się wydaje – spory skok jakościowy. Odnotujmy, że z nową dla siebie rolą zmierzy się Grzegorz Walasek. W kontekście braci Pawlickich, teraz mowa o Przemysławie, cel powinien być jasny i klarowny – sprawić, że ostatni rok nie był jednostkowym wyskokiem. Zeszłoroczną kampanię nędznie rozpoczął Leon Madsen. Wykluczam ponowne zaistnienie takiej sytuacji. Uważam, że Duńczyk będzie punktową ostoją Zielonej Góry. Cykl SGP daje nam do zrozumienia, że sufit Andrzeja Lebiediewa wisi naprawdę wysoko. Dobrze, jeśli da nam znać również PGE Ekstraliga. Pałam ogromną sympatią do Łotysza i liczę na powtarzaną tu regularnie stablizację. Abstrahując od takich sobie wyników sparingowych, sądzę, że kariera Damiana Ratajczaka nabierze wyłącznie tendencji wzrostowej. Ten facet przyjaźni się z motocyklem i oby urazy tej więzi nie kaleczyły. Teraz trochę gorzkiej nuty. Domniemam, że Dominik Kubera w domyśle stanowi pewną strzelbę trenera Walaska. Ostatni rok miał być w moich oczach weryfikatorem pozycji „Domina” w światowym speedwayu. Ta weryfikacja nie przebiegła pomyślnie, a Polak wyglądał na zawodnika, którego dotknęła stagnacja. Nie zdziwię się, jeśli zmiana środowiska oraz roli, doda Kuberze skrzydeł. Na dziś dzień nie brałbym tego za pewnik. Stelmet Falubaz ma w swoich szeregach masę potencjału do wydobycia. „Myszy” mają wszystko, by z tylnego fotela zaczepić „wielką trójkę”, o ile ten potencjał zostanie wyegzekwowany.
Bayersystem GKM Grudziądz rokrocznie staje się lepszą drużyną. Teraz ten upgrade również da się zauważyć. Z całym szacunkiem dla duetu Lidsey-Miśkowiak, Maksym Drabik oraz Bastian Pedersen robią na mnie większe wrażenie. Młody Duńczyk jest jak jajko niespodzianka z gwarancją czegoś ciekawego w środku. Nazwisko jest, zaplecze sprzętowe jest, zadziorności nie brakuje, umiejętności niezłe. Wiele czynników każe sądzić, że debiutancki sezon zaliczymy do tych udanych. Co oznacza słowo udany ? Bycie jednym z przodowników swojej kategorii wiekowej. Maksym Drabik posiada wszelkie narzędzia, by wynikami nawiązać do minionej kampanii. Co z resztą ? A resztę doskonale znamy i nie przewiduje wielkich przewrotów w tej materii. No może poza Kevinem Małkiewiczem, w kontekście którego oczekuję postępowania procesu rozwoju. Chcąc walczyć o blachę, coś ekstra musi zaoferować Max Fricke. Coś ekstra w stosunku do poprzedniego roku, bo na ogół mówimy o nadzwyczaj zdolnej jednostce. Choć dysproporcja między „Gołębiami”, a ścisłą czołówką się zmniejsza, na tą chwilę tego muru jeszcze nie da się skruszyć. Przynajmniej w mojej opinii.
Czy Włókniarz oszuka przeznaczenie ?
Weźmy na warsztat beniaminka, który beniaminkiem jest tylko z nazwy. Moja wyobraźnia, moje poznanie nie mieści równoległej rzeczywistości, w której Fogo Unia będzie drżeć o utrzymanie. Uważam, że przed Leszczynianami spokojny sezon, w którym mogą narobić wyłącznie pozytywnego bałaganu. Dlaczego ? Żadna z formacji nie została zaniedbana. Każde ludzkie ogniwo jesteśmy w stanie określić co najmniej solidnym względem oczekiwań przed nim stawianych. Kołodziej ? Po drugiej stronie rzeki, ale wciąż mogący stanowić o sile. Pawlicki ? Człowiek przechodzący renesans. Cook ? Dwa lata temu z drzwiami i futryną wjechał w PGE Ekstraligę. Zengota ? Solidna druga linia. Szeroko pojęta młodzieź (Rew, Parnicki, Mania) ? Na tle rówieśników cud, miód, poezja i orzeszki. Z tą ekipą można się utożsamiać. Miejsce Fogo Unii jest w PGE Ekstralidze.
Przez Gorzów nieustannie przechodzą burze. Gezet Stal żyje na krawędzi i średnio kilka razy w roku odpowiada na pytanie: „być albo nie być”. Na koniec dnia wychodzą obronną ręką i to nie tylko w kwestiach organizacyjno-finansowych. Zmajstrowany zespół naprawdę wygląda godnie, biorąc pod uwagę wspomniane okoliczności. Poza tym, podobnie jak w Unii, z tym konstruktem osobowym można się utożsamiać. Niejednokrotnie wspominałem o swoim kibicowskim związku ze Stalą. Cieszy mnie, że duet Bednar-Pollestad w końcu będzie miał okazję na starty w rodzimym dla siebie zespole. Norweg pokazał na drugim poziomie rozgrywkowym, iż mówimy o zawodniku coraz bardziej ustatkowanym, wyposażonym w nieprzeciętną kulturę jazdy. Nieco mniej zweryfikowanym rajderem jest „Bubba”. Nie muszę być jednak czarodziejem, by stwierdzić, że w Czechu drzemią spore zasoby. Paweł Przedpełski odpowie sobie na pytanie, czy ta Ekstraliga to jeszcze jego bajka. Szacunek, że nie osadził się w bezpiecznej przystani o nazwie Metalkas 2 Ekstraliga. Jak chodzi o Jacka Holdera, nie da on moim zdaniem kompleksowo większej jakości, niż gwarantował Martin Vaculik. Niemniej jednak Australijczyk był zdecydowanie najlepszą dostępną na rynku opcją.
Na pytanie postawione w śródtytule, stanowczo odpowiadam nie. Krono-Plast Włokniarz nie ma kim straszyć. Zespół spod Jasnej Góry miałby ogromne problemy, by znaleźć się w finale drugiego poziomu rozgrywkowego. Maksymalnie dwóch zawodników, przy sprzyjających warunkach, mogłoby się pokusić o zatrudnienie w dolnych rewirach PGE Ekstraligi (Tungate, Lidsey). Zdaję sobie sprawę, że daleko są postawione granice mojego krytycyzmu wobec Częstochowian. Spójrzmy na kadrę i odpowiedzmy na kilka kluczowych pytań. Kto tam będzie liderem zespołu wypełniającym definicję tego słowa ? Kto może łatać potencjalne dziury ? Czy w szeregach Włókniarz znajduje się ktokolwiek gwarantujący stałą dyspozycję, pozbawioną znaczących wahań ? Na wszystkie, podobne do siebie pytania, nałożyć można szablon jednej odpowiedzi – nie ma takiego. Zdziwię się, jeśli „Lwy” chociaż dwa razy rykną w geście zwycięstwa. Czuję, że nawet z tą dwójką przeceniłem ich możliwości. To nie jest moja niechęć, ale ocena stanu faktycznego oparta na dotychczasowych dokonaniach.
Pozostałe artykuły cyklu:
Żużlowy sezon ogórkowy #3: Bartosz Zmarzlik – definicja zwycięzcy – Bezkres Sportu
Żużlowy sezon ogórkowy #4: czy żużel na świecie jeszcze oddycha ? – Bezkres Sportu
Żużlowy sezon ogórkowy #5: Metalkas 2 Ekstraliga – papierowy układ gwiazd – Bezkres Sportu
Zapraszam również na INSTAGRAMA 🫡🔥



