Żużlowy sezon ogórkowy #1: Popularność żużla w Polsce, czyli jak to jest z tym speedwayem

Ten artykuł to nasączony własnymi obserwacjami rzut oka na żużlową rzeczywistość. Dziś jednak nie pod kątem strukturalnym, organizacyjnym, regulaminowym ( o tym innym razem ). Dziś o tym, co stanowi konsekwencję różnych działań systemowych. Jedną wypadkową jest wartość waloru sportowego, inna popularność, której elementami są kibice, czy wartość medialna.

Specyfika sportu / profil kibica

Nie ulega wątpliwości fakt, że żużel w Polsce jest sportem regionalnym. Można rzec, że zainteresowanie czarnym sportem to towar niemalże ekskluzywny, w sporej mierze determinowane przez miejsce urodzenia. Ponadto możliwość rozpoczęcia przygody jako adept nie jest powszechna, a próg wymagań finansowych przesunięty dość wysoko. Słowo regionalny nie zwiastuje szerokiego kręgu odbiorców, tymczasem grupa docelowa speedwaya to środowisko niezwykle liczebne. Namacnym zwierciadłem tego stanu frekwencja – w wielu przypadkach satysfakcjonująca. Nie zrozumiemy fenomenu czarnego sportu bez uwzględnienia aspektu geograficznego. Jeśli przechadzając się po dowolnej ulicy w Warszawie, spytam przeciętnego pana Andrzeja o znajomość żużlowej sfery, to przy dobrych wiatrach powie mi o Bartoszu Zmarzliku. Kiedy jednak przejdę się ulicami na przykład Krosna, to gwarantuję, że połowa około 40-tysięcznego miasta wykaże choćby przeciętną orientację.

Z mojej wieloletniej obserwacji ( czy to na stadionie, czy w mediach ) wynika, że spora część fanów speedwaya, to kibice zaangażowani. Nie wszyscy są insiderami, nie wszyscy wiedzą wszystko, ale większość posiada kapitał wykraczający poza definicję „Janusza przed telewizorem”. Jak o strukturę wiekową chodzi, tą określiłbym mianem starzejącej się. Gro fanatyków żużla nazwałbym tradycjonalistami w kontekście źródeł, z których pozyskują informacje/wiedzę, choć nie mam żadnych twardych danych potwierdzających tą tezę. Tymi źródłami są najczęściej przekaz telewizyjny, czy prasa/portale internetowe. Jednocześnie cieszę się, że coraz bardziej zaczyna być zagospodarowywana przestrzeń nowych/alternatywnych mediów, o czym poniżej. Zdaję sobie sprawę, że dokonałem w tej chwili pewnej generalizacji. Służy to jednak zobrazowaniu kwestii, wyprowadzeniu względnego porządku.

Oglądalność jako składowa popularności

Co jakiś czas rozbrzmiewa dyskusja na temat sportów narodowych. Zastanawiam się, czy to te najbardziej medialne, popularne, te najchętniej uprawiane, czy te obfite w osiągnięcia. W przestrzeni publicznej pojawiają się różne rankingi popularności poszczególnych dyscyplin. Jedne bardziej wymierne, inne mniej, to wszystko zależy. Zależy od kryteriów branych pod uwagę przy ich tworzeniu. Jednym, a niekiedy jedynym jest oglądalność.

Sport numer jeden w Polsce na wszelkich płaszczyznach popularności, to bezsprzecznie piłka nożna. Nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym. Wracając do słupków oglądalności sensu stricto, mocarna jest siatkówka w wydaniu reprezentacyjnym, nie zawodzi tenis, zacne wyniki osiaga F1, mimo spadków wciąż dobrze mają się skoki narciarskie. Zastanawiam się jednak, czy wysokie wyniki, a co za tym idzie popularność, to wynik kompleksowego zainteresowania sportem Polek i Polaków. Bo moim zdaniem kilka milionów rodaków nie tyle interesuje się siatkówką, co osiągającą sukcesy reprezentacją. Idąc tym tropem, miliony nie tyle interesują się tenisem, co Igą Świątek. W konsekwencji nie tyle stanowią fanbase skoków narciarskich, co są wychowani przez złotą erę – od Małysza zaczynając, na Stochu kończąc.

Oglądalność żużla ligowego w Polsce, którego „stolicą” od lat jest Canal+, porównywalna jest z tą dotyczącą piłkarskiej ekstraklasy, czy siatkówki, również w odsłonie ligowej. Średnia na mecz wynosi 100 tys. z niewielką nadwyżką. Niezwykle wartym podkreślenia jest fakt, że stosunkowo niewiele mniejszymi wynikami cieszy się Metalkas 2 Ekstraliga, co nie jest oczywistością, a co koreluje z zarysowanym przeze mnie wcześniej profilem kibica zaangażowanego. Względem lat poprzednich speedway odnotowuje spadki. Prezes Ekstraligi Wojciech Stępniewski w wywiadzie dla Sportowych Faktów sprzed miesiąca tłumaczył ten fakt przeniesieniem części transmisji na bardziej kodowane kanały, a co za tym idzie – „zmniejszeniem zasięgu technicznego”. I ja to uzasadnienie kupuje. Stacja wykupiła za potężne pieniądze pieniądze prawa transmisyjne, toteż ma prawo dysponować nimi w sposób dla siebie korzystny. A czy to sprzyja popularyzacji jest kwestia odrębną. Piętno na tej płaszczyźnie odcisnęłaby sublicencja dla TVP. Tu jednak znowu wraca aspekt interesów dysponenta praw.

Żużel w mediach / drogi do popularyzacji

Od lat żużel obecny jest w największych portalach sportowych. Opakowanie, warstwa wierzchnia tego sportu w telewizji stoi na absolutnie topowym poziomie. Mało tego, pojawiają się regularnie seriale dokumentalne, w moim mniemaniu intrygujące. Jak wspominałem, cieszy mnie również fakt coraz bardziej zauważalnego bytu na platformach nowszej generacji. Canal+ robi kolegium, Jacek Dreczka rozwija podcast „Mówi się żużel”, Marcin Musiał prowadzi kanał, Sportowe Fakty produkują magazyn, Mateusz Kędzierski utworzył „Home Track”. Ponadto działają przecież jeszcze inne kanały o tematyce żużlowej. Kluby rozszerzyły swoją działalność w social mediach. Starają się nadążać za logiką platform, realizując chociażby kreatywne prezentacje nowych zawodników w formie rolek. Tego typu działania po pierwsze mają charakter więziotwórczy z fanem już istniejącym. Po drugie, być może zainteresują sportem szukającego pasji, 12 letniego chłopaka, czy dziewczynę.

Droga do popularyzacji wiedzie również przez samych rajderów. Na dziś dzień poza bańkę środowiskową wykracza głównie, a może i jedynie Bartosz Zmarzlik. Nie wykluczone, że hermetyczne środowisko żużlowe skupia zacne grono ludzi intrygujących. Dobrze, byśmy mieli okazję się o tym przekonać. Zgadza się, kalendarz żużlowca jest napakowany jak kabanos, a pracodawcy płacą mu wyłącznie za dyspozycję na torze. Jeśli jednak ktoś zapyta mnie o elementy mogące zapewnić żużlowi szeroko pojęty wzrost, to powiem, że jednym z nich jest budowanie marki osobistej przez zawodników.

Reasumując, żużel w Polsce, podkreślam w Polsce, w żaden sposób się nie zwija. Jeśli chodzi o wszystkie faktory w tej publikacji rozważane, pokuszę się o stwierdzenie, że czarny sport nad Wisłą ma się całkiem dobrze. Nie jest tak źle, jak mówią, nie jest tak dobrze , jak mogłoby być. Czy speedway jest sportem narodowym ? Zalicza się grona takowych. Niemniej jednak o widza należy nieustannie zabiegać. Bez kibica na stadionie, włączonego odbiornika w domu, sport nie ma racji bytu. Bo kto wówczas za to zapłaci. O wspomnianej we wstępie sferze zarządczej tak to nazwijmy, będzie następnym razem. Na dziś wystarczy.

INSTAGRAM BEZKRES SPORTU

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry