Zawsze skuteczna analiza wsteczna #31: Jeden błąd Atalanty ; rozsierdzony Inter wystawia rachunek ekipie Fabregasa

Futbol nie zawsze płaci punktami za aspekt estetyczny. Atalanta mogła podłączyć się do walki o Ligę Mistrzów, ale swojej szansy nie wykorzystała, mimo iż była na dobrej drodze. Na jeszcze lepszej drodze do triumfu znajdowało się Como. W tym przypadku błędów było więcej, co nie umknęło uwadze podrażnionego Interu.

Atalanta, czyli mało błędów, a koszt olbrzymi

Tytuł i lead artykułu jasno sugerują treść tego akapitu. Choć Atalanta ostatnio zbiera punkty w co najwyżej umiarkowanym tempie, sobotni wieczór ewidentnie miał należeć do nich. Przynajmniej na to wskazywała pierwsza połowa. Wysokie ustawienie, intensywność, skuteczne odbiory ( z perspektywy Juventusu głupie straty na około 40 metrze ). Dobrze się to oglądało. I w tym momencie przechodzimy do najważniejszego elementu piłkarskiego rzemiosła – konkretów. Tych zabrakło, a okazji kilka. Nicola Zalewski zagrał dobre spotkanie, co ilustrowało chociażby celne dogranie na głowę Scalviniego, Niemniej Polak musi wykańczać sytuacje, jak ta, którą miał na lewej nodze. Bo potem uskutecznia się stary, ale jary schemat – niewykorzystane sytuacje się mszczą. W tym konkretnym przypadku nie zrzucałbym jednak winy na bark nieszczęśliwego losu. Tak jak Carnesecchi wielokrotnie chroni „Boginię”, tak teraz doszło do drobnego nieporozumienia.

Zdawać by się mogło, że Juventus nie klepie biedy na szpicy. Przecież David i Openda nie raz dawali popisy na europejskiej scenie. Niestety to tylko złudzenia, tudzież uwarunkowane poprzednimi latami ścieżki myślowe. Jak trwoga,… Choć Jeremie Boga nie jest postacią anonimową, to przychodząc do Juve, nie dźwigał wielkiego ciężaru oczekiwań. Fakty są takie, że kilka występów Iworyjczyka dało więcej, niż dwadzieścia kilka Opendy.

Inter wziął Como w obroty

Po co ci to było, drogie Como. Wjechało jak po swoje, wyjechało z niczym. Najpierw gospodarze dołożyli wszelkich starań, by przyszłego mistrza stłamsić, po czym zrobili wiele, by jednak tego meczu nie wygrać. Najpierw Butez asystował przy bramce Nico Paza, żeby chwilę później wręczyć prezent Thuramowi. Takie to było dwubiegunowe spotkanie.

Znamy piękną piłkarską tożsamość Como. Na łamach tego portalu sam kilkukrotnie ją zachwalałem. Do punktu zwrotnego wczorajszego hitu, gospodarze świetnie w ten szablon się wpisywali. Sommer nie mógł narzekać na brak roboty. Niemniej zespoł klasy Interu musi karać takie zaniechania, jak to Van Der Brempta z pierwszej połowy (nie upilnował Thurama), czy Kempfa/Buteza przy drugiej stracie. Mediolańczycy pełnili rolę nauczyciela pokazującego uczniom konsekwencje pewnych działań. Zazwyczaj Como jawi się jako pilny, przygotowany, sumienny uczeń. Wczoraj wkradło się zbyt wiele roztargnienia. Absolutnie nie skreślam ekipy Fabregasa z walki o Champions League. Zbyt wiele razy uwydatnili piłkarską jakość, pokazując, że w tym wszystkim stać ich na stosunkową stabilizację. Jak chodzi o Inter, im tytułu nie zabierze już nikt. Nie dość że są najlepszą drużyną w stawce, to inni (np. Milan) potykają się na zawołanie.

Europa wkracza w finish

Kolejka polskiej Ekstraklasy toczyła się w cieniu wielkiej tragedii. Otaczający nas świat opuściła wielka postać. Niech dowodem na wielowymiarowość osoby Jacka Magiery będzie „tonąca we łzach” przestrzeń medialna. Kilka ostatnich dni minęło pod znakiem płynących zewsząd wspomnień, kondolencji, wyrazów współczucia. To o czymś świadczy.

Jak chodzi o wymiar sportowy, oczywiście nie wiemy nic. Lech mógł ugruntować pozycję, ale tego nie zrobił. Legia była o krok od oddalenia czarnego widma spadku – również tego nie zrobiła. Już nie mogę doczekać cudów w ostatniej kolejce. Od początku wieszczyłem mistrzostwo Arsenalu i dalej w „Kanonierów” wierzę. Pytanie, co dzieje się w głowach drużyny Artety. Grzeje jeszcze wątek Tottenhamu. Jak pokazała miniona runda, różdżka Roberto De Zerbiego jeszcze nie zadziałała. Wspominałem o pieczętującym tytuł Interze, to odnotujmy pieczętującą tytuł Barcę. Real ganiłem tutaj: Czas Mistrzów #14: Chwalę Bayern, narzekam na Real ; madrycko-katalońska saga – Bezkres Sportu. Dzisiaj sobie daruję.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAMA 🔥

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry