Żużlowanie #24: Dieslowski start Orła i Wilków ; Stal Gorzów z remisem godnym podziwu

Stelmet Falubaz ma się od czego odbijać. W piątek szurował po żużlowym dnie. W Łodzi oraz Krośnie gospodarze zaspali na starcie zawodów. Tak wysokiej zdobyczy Rybniczan nie przewidziałbym nawet w stanie głębokiego braku świadomości. Gorzowska Stal pokazała, że w czarnym sporcie wciąż jest miejsce na niespodzianki wysokich lotów. Ziemia Lubelska pozostała dla „Aniołów” terenem nieokiełznanym.

Na początku były łomoty – w Lesznie i we Wrocławiu

Krono-Plast Włókniarz przyjechał do Leszna zrealizować wyrok. Chcąc pokusić się o jakiekolwiek pozytywy, wskażę australijski duet”. Jest więc Tungate, jest i Lidsey, a potem bardzo długo nie ma nic. Fogo Unia zaprezentowała się w sposób odzwierciedlający wszelkie predykcje. Jedynym niepocieszonym „Bykiem” może być Kacper Mania, natomiast nie biłbym na alarm w tej sytuacji. Wstrzymam się również od peanów na cześć gospodarzy. Brawa za pokaźne zwycięstwo, natomiast nie zapominajmy, na jakim pułapie jakościowym zawieszony jest Włókniarz, a co reprezentują inne zespoły.

Choć w „Przedbiegach” pisałem o problemach Falubazu, to nic nie usprawiedliwia tak sromotnej klęski. Drużyna chcąca ubiegać się o bilet do play-offów nie może doprowadzać do sytuacji, w której trzech jeźdźców Sparty zdobywa komplet. Nawet bez Leona Madsena. Nawet, jeśli przygotowanie toru nieco różniło się od tego dotychczas praktykowanego ( duża zaczęła jako tako chodzić dopiero w drugiej połowie spotkania ) . Zielonogórzanie przegrywali starty, a i na dystansie nie byli w stanie niczego wskórać. Promyczkiem Andrzej Lebiediew, choć i on w końcówce nieco zgasł. Betard Sparta rozpoczęła sezon od ekspozycji własnej siły.

Stal Gorzów i zmiana punktu siedzenia ; Pres bez podjazdu

W komentarzu na INSTAGRAMIE podzieliłem się następującą myślą dotyczącą gorzowskiej Stali. Zasiane przed laty rośliny zaczynają wydawać soczyste owoce. Tercet Pollestad-Bednar-Paluch zapisał na swoim koncie 19 oczek z 3 bonusami. Mówimy o spotkaniu na trudnym terenie w Grudziądzu, gdzie przedmeczowy punkt siedzenia predestynował gości do co najwyżej „ładnej porażki”. Oczywiście nie zawsze ten obraz będzie nasycony kolorami. W niedzielę świetna wersja Gezet Stali zlała się z dziurawym Bayersystem GKM-em. Maksym Drabik nie mógł znaleźć zarówno prędkości, jak i miejsca na grudziądzkim owalu. Max Fricke również nie grzeszył szybkością swoich motocykli. Jeśli miałbym wskazać zespół z faktycznym atutem domowej nawierzchni, zwróciłbym się ku „Gołębiom”. Jak widać, żużel wciąż może być nielogiczny. I bardzo dobrze.

Czas na kolejny sezon, w którym Orlen Oil Motor będzie u siebie przeraźliwie skuteczny. Oprócz śmierci i podatków, w życiu pewny jest mocarny przy Alejach Zygmuntowskich Lublin. Kacper Woryna rozpoczął sezonu od znaczącego, pozytywnego impulsu. Podobnie Bartosz Bańbor i w jego przypadku wywarło to chyba jeszcze większe wrażenie. Torpeda ze startu, szybki na dystansie, coraz lepiej kontrolujący motocykl w trakcie biegu. Tak pokaźna zdobycz z mizernym tego dnia Cierniakiem, czy niewyraźnym „Vaculem”, musi wzbudzać respekt. „Anioły” nigdy nie potrafiły latać przy Z5 i nie potrafią nadal. Małym wyjątkiem Robert Lambert, którego jazda zwiastuje sezon lepszy od minionego.

Waleczna Piła ; objawienie Knudsena ; Ostrów bez lidera

Zaglądnijmy na niwę Metalkas 2 Ekstraligi. Tam między innymi regulaminowe nieścisłości. Sędzia popełnił błąd, który może, ale nie musi kosztować Piłę punkt meczowy. W mojej opinii wynik powinien zostać skorygowany, choć oczywiście spotka się to z niezadowoleniem strony łódzkiej. W tej sytuacji nie ma jednoznacznie dobrego rozwiązania. Można jedynie dokonać swego rodzaju restytucji. Przejdźmy do aspektu sportowego. Najpierw wnioski dotyczące H.Skrzydlewskiej Orła. Łodzianie nieco zakrzywili rzeczywistość w Rzeszowie, co nie podważa tezy, iż są tam pokłady jakości. By jednak ją wykrzesać, konieczne jest zbudowanie atutu domowej nawierzchni. Nie wyglądało to dobrze rok temu, podobnie jest teraz. Jak o Piłę chodzi, ta ma młodych, ambitnych, walczących o przyszłość, a przy okazji zupełnie niezłych technicznie jeźdźców. Polonia jeszcze niejednemu pokrzyżuje szyki, wprowadza do stawki potrzebną świeżość, chce się to oglądać.

W Rybniku nudno jak diabli, ale za rezultat wypada gospodarzy pochwalić. Porażka czterema oczkami z potentatem ligi, bez większego wkładu Wiktora Lamparta, Jakuba Jamroga, czy formacji juniorskiej. Powód takiego obrotu spraw jest jeden i nazywa się Jesper Knudsen. Przecierałem oczy ze zdumienia. Nie mam pojęcia, czy to się przełoży na dłuższy okres czasu. Jeśli tak, notowania INNPRO ROW-u bez wątpienia wzrosną. W kontekście Abramczykn Polonii mam zagwozdkę. Widzę oczami wyobrażni Saszę Łoktajewa i naprawdę nie mam przekonania, że byłby gorszym rozwiązaniem niż na dziś dzień jest Kai Huckenbeck. Choć „Gryfy” odniosły drugie zwycięstwo, nie wystrzegły się kilku niedociągnięć. Oprócz świetnego „Buczka”, mylił się każdy.

Wilki ruszyły topornie, by na koniec dojechać do oczekiwanego zwycięstwa. Mimo wszystko nie ma mowy o przesadnym huraoptymizmie. W szeregach „Watahy” wciąż znajduje się kapitał do uwolnienia. Mam na myśli chociażby Luke’a Beckera. Druga kolejka to jeszcze nie moment na ostateczne wnioski, ale wszystko wskazuje na to, że Marcus Birkemose jest złotym strzałem transferowym. W niedzielę ziścił się scenariusz, który zaprojektowałem w piątek. Przewaga Cellfast Wilków oparta była na postawie kluczowych ogniw zespołu. Ostrowianie mieli świetnego Sitka i co najwyżej poprawnych teoretycznych liderów. Gospodarze, oprócz posiadania poprawnych Musielaka, Beckera, czy Chmiela, mieli również niemal bezbłędnego Doyle’a. A jeśli dodamy do tego dysproporcję na pozycji U24, to już wiemy, skąd wzięło się 10 punktów,

ZAPRASZAM NA INSTAGRAMA 🫡

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry