
Pierwsza kolejka Metalkas 2 Ekstraligi jest już historią, historią gdzieniegdzie intrygującą. Ryan Douglas w pojedynkę sprawił, że rezultatu z Ostrowa nie nazwiemy bezlitosnym pogromem. „Orły” z Łodzi wzniosły się wyżej, niż zakładałem. Pilanie wykorzystali szansę na dobre rozpoczęcie sezonu. Abramczyk Polonia zafundowała Cellfast Wilkom terapię szokową. Krośnianie odzyskali rezon po pierwszej serii – stosunkowo szybko, ale wciąż zbyt późno.
Gryfy wjechały z buta
Na początek wypada docenić przygotowanie bydgoskiej nawierzchni. Brak problemów po ściągnięciu plandeki, a i zacne momentami ściganie. Początek spotkania pokazał, że perturbacje atmosferyczne nie zachwiały pewnością Polonii. Pierwsza seria to symbol tegorocznych aspiracji Bydgoszczan. Od piątej gonitwy swoją obecność zgłosili również Krośnianie. Wycinając wspomniany fragment, mieliśmy do czynienia z całkiem wyrównanym spotkaniem. Na marginesie dodam, że nieco abstrakcyjną jest rzeczywistość, kiedy krawężnik przy Sportowej chodzi lepiej niż płot. W komentarzu na INSTAGRAMIE wspominałem, że choć rozmiar zwycięstwa jawi się jako pokaz siły, rezultat ten zawiera w sobie kilka „ale”. Wilki mają punkty zaczepienia, potrafiły zaadaptować się do ewoluujących warunków, ich motocykle nie odstawały prędkością.
Kompletny występ zaliczył Szymon Woźniak, co potwierdza tezę o traktowaniu pre-seasonu z pewnym dystansem. Na kolana nie powalił za to Wiktor Przyjemski. Przyzwyczaiłem się do sytuacji, kiedy silnie obsadzone indywidualne turnieje, wymagające ekspozycji technicznych umiejętności, nieco Wiktora przerastają. Niemniej w domowych spotkaniach od Przyjemskiego po prostu oczekuje się dwucyfrówek. Krośnianie to między innymi szybki, acz nieco pogubiony (na starcie, czy dystansie) Jason Doyle. Bardzo dobry występ zanotował Robert Chmiel. Proces pojednania z bydgoskim owalem zainicjował Tobiasz Musielak. Nie od dziś wiadomo że Marcus Birkemose ma papiery na jazdę, czego dowodem szósta gonitwa ( przedłużone wejście pod Buczkowskiego ) Luke Becker słaby, nijaki, przezroczysty. Polonia wygrała ważną, inauguracyjną bitwę. Wojna dopiero się rozpoczęła,
Zaćmienie Stali Rzeszów
Nie wiem, co zrobiła Stal Rzeszów, ale wiem, że nie powinni do tego dopuścić. Do dwunastej gonitwy gospodarze mieli wyraźnych liderów, pozytywnie spisujący się drugi szereg ( z wyłączeniem przeżywającego męki Lyagera ) i kapitalnych juniorów. Zawodnikom pokroju Jensena/Fajfera, nie mogą przydarzać się takie zapaści, szczególnie w decydującej fazie. Mimo iż owal nie obfitował w ilość dogodnych ścieżek, skuteczne ataki przeprowadzali głównie Łodzianie. Rok temu, między innymi ze względu na niesprzyjającą pogodę, Rzeszowianie nie mogli liczyć ma regularny, wyrazisty atut toru. Personalia się zmieniły, ale problem być może pozostał. Mówię być może, wszak jesteśmy po pierwszej kolejce, nie dajmy się zwariować. Rzeszowskim promykiem kadra juniorska. Oczekiwałem od Franciszka Majewskiego urzeczywistnienia noszonego potencjału. Pierwsza jaskółka już jest, oby doszły kolejne i nastała wiosna jego sportowej drogi.
Drogi Orle, pomyliłem się w stosunku do ciebie. W „Przedbiegach” ( Przedbiegi #21: Atomowy start metalkasowy. Polonia Bydgoszcz podejmuje Wilki Krosno – Bezkres Sportu ) pisałem, że nie widzę kotwicy, fundamentu, na którym H.Skrzydlewska Orzeł mógłby budować korzystny rezultat w Rzeszowie. Oliver Berntzon w pierwszym meczu uniósł ciężar lidera. Nagel przy Hetmańskiej dumnie nosił nadany przeze mnie tytuł perełki. W piętnastej gonitwie wydała mu ścieżka, której bym o to nie podejrzewał. O Zachu Cooku mało kto mówi, a ten po cichu strzela spod taśmy i dowozi spore zdobycze. Mimo niemrawego początku nie zawiódł Marcin Nowak, a i Szymon Szlauderbach dołożył co nieco. W Łodzi szybko powiało optymizmem. To rzadkie zjawisko ostatnimi laty.
Osamotniony Douglas
Poznań bez Douglasa, to jak żołnierz bez karabinu. Sucha statystyka sama w sobie jest dostatecznym komentarzem. Jeśli Australijczyk zdobywa dziewiętnaście z trzydziestu czterech oczek, to wiadomo, że kilka spraw nie gra. Bartosz Smektała nie miał pod sobą argumentów. Kacper Pludra niekiedy siłował się ze swoim rumakiem. Dimitri Berge raz szarpał, a raz statystował. Mieliśmy również klasykę żużla w wykonaniu Antoniego Mencela. Wkomponował się prosto w dechy, po czym wstał i jechał dalej. Po prostu speedway.
Moonfin Magnus Ostrów od początku pewnie zmierzał po zwycięstwo. Sobotni blask reflektorów skupiła postać „Tajskiego”. To kolejna historia z gatunku inspirujących, poruszających, eksponujących ludzką niezłomność. Choć Woffinden zaliczył niemal bezbłędny występ, jeden bieg zasiał we mnie sporo wątpliwości. Brytyjczyk uczestniczył w jednej sytuacji noszącej znamiona stykowej. W zasadzie Tai zrobił wszystko ( zamknął gaz ), by jakiegokolwiek zwarcia uniknąć. Absolutnie nie zamierzam tego zachowania krytykować, a wręcz je rozumiem. Nikogo nie powinny jednak dziwić moje pytania, co do kolejnych spotkań. Opcje są dwie. „Tajski” przełamie bariery z biegiem sezonu, albo ten wewnętrzny hamulec będzie uwydatniany.
Pilanie równym krokiem po zwycięstwo
Dobrze widzieć Piłę na tym poziomie rozgrywkowym. Dobrze widzieć piękniejący, a co najważniejsze – pełny stadion kibiców spragnionych lepszych czasów. Pisałem, że terminarz sprezentował Polonii szansę na pozytywne otwarcie sezonu. Miejscowi tą szansę w pełni wykorzystali. Pilscy seniorzy weszli w spotkanie równo i przekonująco. Poszczególne ogniwa dysponują podobną siłą rażenia, co w tym przypadku okazało się atutem. Przed Piłą długi i wymagający sezon. Taki triumf z mniej lub bardziej bezpośrednim sąsiadem w tabeli, stanowi pozytywny impuls na przyszłość.
W ekipie z Rybnika ucieleśnił się schemat, który jeszcze nie raz będziemy obserwowali. Zawodnicy, którzy u siebie mogą notować dwucyfrowe zdobycze ( Jamróg, Wojdyło ), na wyjazdach często przeobrażają się w drugą linię. Zwykle nie miałem oporów przed krytyką Wiktora Lamparta. Dziś nie będę miał oporów, by stwierdzić, że wywiązał się ze swojej roli. Podobnie Jan Kvech. W przypadku Czecha poziom moich oczekiwać wisi nieco wyżej. Panie Janie, liczę na średnią +2,0.
ZAPRASZAM NA INSTAGRAMA 🫡



