Zawsze skuteczna analiza wsteczna #3: We Włoszech utrzymany status quo ; w Hiszpani „la zabawa”

We Włoszech „z dużej chmury mały deszcz”, choć nie do końca. W konsekwencji sytuacja w czołówce tabeli nie uległa przesadnej rewolucji. W Hiszpanii na tronie rozsiada się coraz chętniej Barcelona, lecz o bezpieczeństwie nie ma mowy. Od Anglii w czasie minionego weekendu odpoczywaliśmy, bynajmniej w wydaniu ligowym. Oto kilka myśli związanych z minionymi wydarzeniami świata piłki nożnej.

Na szczycie Serie A bez zmian

Spotkanie w Neapolu miało być niebagatelnym hitem ostatniej serii gier. Czy ostatecznie spełniło oczekiwania ? Pewnie nie, choć mianem totalnego zawodu też bym tego meczu nie nazwał. Wizytówką omawianego zajścia była z pewnością majestatyczna bramka Di Marco. Całe widowisko określiłbym zaś mianem paradoksu.

Napoli Antonio Conte dowiodło w bieżącej kampanii, że jest drużyną poukładaną, zorganizowaną, z przydzielonymi rolami, świetną w defensywie, nie będącą przy tym gapą w ataku, jednym słowem – zrównoważoną. Antonio Conte trafił na grupę osób chętnych do pracy, głodnych sukcesu, co sam podkreśla. Oprócz defensywy na słowa uznania zasługuje linia pomocy. Scott McTominay bardzo dobrze wszedł w rolę Piotra Zielińskiego, zaś kreatywnymi buforami bezpieczeństwa są Anguissa oraz niezniszczalny Lobotka.

W sobotę na posiadanie piłki skazywany był raczej Inter. Jak można się domyśleć, było zgoła odmiennie. Neapol „bił głową w mur” do momentu ujawnienia się nieoczywistego bohatera Billinga. Celem Mediolańczyków było bowiem tylko i wyłącznie dowiezienie zwycięstwa, czego zmaterializować się nie udało. Czy dziwi mnie taki, a nie inny obrót spraw ? I tak, i nie. Tak, gdyż obraz rzeczywistości był daleki, wręcz sprzeczny z „DNA” obu zespołów. Nie, gdyż droga na szczyt wiedzie właśnie przez takie momenty, przez chwile, kiedy nad walory estetyczne przedłożyć trzeba wymagające metodycznych działań cele. Choć Inter na ogoł jest drużyną niezwykle doświadczoną, wyrachowaną, elastyczną, to w sobotę założonych zadań nie dowiózł.

Gra o Scudetto trwa w najlepsze, bowiem Atalanta dystansu nie zmniejszyła, zaś za plecami niepostrzeżenie skrada się Juventus.

Mdły Real sprawił prezent…Barcelonie

Real Madryt uznać musiał wyższość Betisu z Sevilli. Królewskich pogrążył przeżywający renesans samego siebie Isco. Obraz „Los galacticos” w rozgrywkach ligowych jest chwiejny, mimotyczny, blady, drętwy. Wygląda to trochę tak, jakby LaLiga stanowiła dla nich zawody drugiej kategorii, miejsce, gdzie kolokwialnie mówiąc „nie zawsze im się chce”, spłycając problem. Liga Mistrzów to realia zgoła odmienne, salony, bankiety, bale, przestrzeń, gdzie „Królewscy” są nomen omen królewscy. Jaka jest przyczyna takiej rozbieżności ? Nie wiem, ale wiem, że posiadając tak jakościową kadrę, nie przystoi traktować rodzimych rozgrywek „po macoszemu”, gdyż one same się nie wygrają, nawet jeśli wszelkie przesłanki na to wskazują.

Barcelona zmiażdzyła dotknięty czerwoną kartką Sociedad. Suche statystyki rysują wręcz cały kontekst, co nie zawsze się zdarza, a w tym wypadku są idealnym odzwierciedleniem ówczesnego stanu faktycznego. Atletico dopisało kolejny cenny komplet punktów, co nie było oczywiste, bowiem ekipa z Kraju Basków w tym sezonie jest po prostu bardzo dobra.

Co się tyczy innych wydarzeń ze świata piłki nożnej

W Polsce ciekawie, bardzo ciekawie, jak to często bywa, nie zawsze ze względów sportowych. O ile do Pogoni Szczecin za początek roku w kontekście sportowym pretensji mieć nie można, a wręcz nie warto szczędzić na pochwały (może oprócz ostatniej wpadki z Lechem), to za kulisami rzecz się ma gorzej. Problem „właścicielski” tak to nazwijmy znam powierzchownie z przekazów medialnych. Moja wiedza wystarcza jednak na określenie zaistniałej sytuacji mianem groteskowej tragikomedii.

Obiorę teraz kierunek nieco egotyczny, choć dla fanów polskiej piłki w ostatnim czasie popularny. Pragnę odnotować, że Fenerbace Jose Mourinho zmniejszyło dystans punktowy do liderującego Galatasaray i teraz wynosi on tylko 4 oczka. Obecność kilku Polaków na tureckich rewirach sprawia, że i my możemy poszerzyć swoje piłkarskie horyzonty.

W Niemczech działo się naprawdę sporo, ale o Bundeslidze tradycyjnie jutro, w kolejnym artykule z serii „Top-spiele”. Link poniżej:

Top-spiele #3: Bayern i Bayer pokazują innym miejsce w szeregu – Bezkres sportu

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry