
W Poznaniu krok po kroku zaczyna tworzyć się atmosfera przyjazna żużlowi. Ostatni rok dla zespołu z Golęcina okazał się być bardzo udany. Relacje z miastem mają się w jak najlepszym porządku, a na stadionie materializują się wielomilionowe inwestycje. Najważniejszy wciąż pozostaje jednak kontekst sportowy, a kilka zmian przed nadchodzącym sezonem przeprowadzono.
Kilka ubytków
Choć rewolucji w składzie PSŻ-u nie odnotowano, to zmiany są znaczące. Żeby być bardziej precyzyjnym, jedna strata jest wręcz kluczowa. Z zespołem pożegnał się Aleksandr Łoktajew. Lider z krwi i kości. Zawodnik odważny, przebojowy, zadziorny, efektowny, a co najważniejsze również szybki. Ambicja Ukraińca zdaje się nie mieć granic, co popycha go niekiedy do ryzykownych, nie zawsze bezpiecznych manewrów na torze. Postać o wciąż dużym polu do rozwoju i niebagatelnym znaczeniu dla PSŻ-u w ostatnich dwóch latach. Osobiście nie mogę się doczekać „latającego po balotach” w Bydgoszczy Łoktajewa.
W drużynie ubyło również o jednego rajdera w pionie juniorskim. Mowa o Kacprze Grzelaku, który rzecz jasna i tak zaczyna karierę seniorską. Grzelak prawdę mówiąc ma za sobą tylko dwa pełne, odjechane sezony, w tym jeden na odpowiednim dla swoich możliwości poziomie. Udowodnił w poznańskich barwach, że drzemię w nim potencjał, był wartością dodaną, którą ciężko będzie załatać. Średnia przekraczająca 1,5 to wynik naprawdę zacny.
Gdzieniegdzie bez zmian
Podkreślić należy fakt, że udało zatrzymać się objawienie poprzedniej kampanii – Ryana Douglasa. Człowiek znikąd, z peryferii światowego żużla, który w 2022 roku odjechał pierwszy pełny sezon na trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce. Różnica poziomów między poszczególnymi ligami jest spora, a on tymczasem bez kompleksów wjechał jak po swoje. Nie tylko Douglas, ale również choćby Ben Cook stanowią dla włodarzy znak, impuls, by częściej penetrować rynki zagraniczne. Polskie środowisko speedwaya stanowi często hermetyczna grupa zawodników, którzy w jej obrębie zmieniają przynależność klubową i na wyrobionym wcześniej nazwisku potrafią przez lata „odcinać kupony”. Podejrzewam, że podobnych pereł, jak Douglas, czy Cook jest więcej. Wystarczy się zainteresować, poszerzać horyzont i dać takim wybranym platformę do rozwoju, odpowiednio się nimi zaopiekować.
Matias Nielsen to jeździec, bez którego zeszłoroczny sukces nie byłby możliwy. Na pierwszych stronach gazet błyszczeli inni, zaś on stanowił trzeci filar układanki. Ponadto cenię umiejętności Nielsena, jego sylwetkę na motocyklu, to solidna firma, po prostu. Szymon Szlauderbach z kolei co roku wykonuje mały kroczek do przodu w swojej żużlowej przygodzie. Nie sądzę, by znacząco obniżył loty, jednocześnie nie zakładam, że nagle wyskoczy „jak Filip z konopi” i stanie się siłą napędową „Skorpionów”.
Ciekawe wzmocnienia
Bartosz Smektała zastąpić ma Łoktajewa. Mówimy oczywiście o zdobyczach punktowych, gdyż charakterystyka obu zawodników, to dwie niezwykle odległe od siebie przestrzenie. „Smyk” od kilku lat to nieustanna pika w dół. Żużel to złożona dyscyplina o łańcuchowej, czy też piramidalnej strukturze, jak kto woli. Nie funkcjonuje sprzęt, zawodnik wpada w ciąg myśli, szuka rozwiązań, przy kolejnych niepowodzeniach problem się nawarstwia, pewność siebie znika, zaufania do własnych umiejętności brak. Oczywiście uogólniam w tym momencie. „Smyk” schodzi ligę niżej, by się odbudować. Jak wiemy, sam ten fakt nie jest gwarancją sukcesu, co nie raz rzeczywistość udowadniała. Bartosza Smektałę postrzegam jako rajdera jednowymiarowego. Uważam, że stać go na końcowy rezultat w okolicach średniej 2.0, może 2.1, jednak nie będę zaskoczony, jeśli wynik będzie niższy. Oby zawodnik odzyskał samego siebie, a ten czas był dla niego owocny.
Norick Bloedorn to bez cienia wątpliwości lepsze rozwiązanie na pozycję u24, niż Mateusz Dul z całym szacunkiem dla niego. Niemiec nie wzrasta jednak proporcjonalnie do talentu, za jakiego się go uważa. Ten rozwój jest mało zauważalny, by nie powiedzieć minimalny. Mimo tego wciąż stanowi ciekawe uzupełnienie składu, które w wybranych momentach może dać od siebie coś ekstra.
Jak zaś chodzi o juniorów, ciężko cokolwiek powiedzieć. O Mateuszu Affelcie mówiło się sporo w kontekście barier psychicznych, przymykania gazu, stagnacji. Teraz przed nim swego rodzaju nowe otwarcie. O miejsce w składzie rywalizował będzie między innymi z Tobiaszem Jakubem Musielakiem, za którym rok w Pile, całkiem nie najgorszy trzeba przyznać. Trzecim do brydża Kacper Teska, który raczył nas jedynie pojedyńczymi symptomami przyzwoitej jazdy. Sumarycznie, formacja u21 nie wygląda źle, bynajmniej na papierze.
Podsumowanie
Nie wydaje mi się, by nadchodzący sezon przyniósł w Poznaniu tak owocne rezultaty. Rok temu PSŻ skazywany był jednak na spadek, a skończyło się na półfinale Metalkas 2 Ekstraligi. Sport uwielbia takie historie. Przed zbliżającą się kampanią nikt, w tym ja, nie wieszczy degradacji „Skorpionom. Punkt wyjściowy jest więc lepszy – nie, tylko działać.


