
Wojsław Rysiewski, św. Mikołaj federacji KSW, przyniósł nam pod choinkę stos prezentów. Jakby tego było mało, wczoraj z nieba spadła nam potężna gwiazda. Imię jej Marcin, nazwisko Różalski. Krajobraz XTB KSW 113 został finezyjnie namalowany, a teraz pozostaje go tylko i aż sprzedać. Będąc szczerym, nie widzę większych przeciwskazań. Sporo pochlebstw na początek, ale tej gali najzwyczajniej się należy, przynajmniej przed jej materializacją.
Bziki w akcji
Najpierw na warsztat wezmę starcie tego, który za strategiczny, powoli wyłaniający się zza horyzontu cel, uznaje wstąpienie w szeregi UFC. Jednym z ostatnich operacyjnych celów Adriana Bartosińskiego jest Muslim Tulshaev. Powiem wprost – w moim odczuciu faworyt jest jeden, a dysproporcja w klatkowych umiejętnościach większa niż śladowa. Te nierównomiernie przebiegające proporcje kryją się pod słowem przekrojowość, tudzież kompletność. Innymi słowy, Bartos ma po prostu więcej narzędzi.
Główną bronią Muslima praca na nogach, kontrola dystansu, szybko składane kombinacje, szeroko pojęty striking. Problem w tym, że jeśli komfort Bartosińskiego w stójce zostanie zachwiany ( a i na nogach nie jest przecież miernotą ), pójdzie po umiłowane zapasy, w końcu przynależność klubowa zobowiązuje. Nie zabieram szans Czeczenowi, nie takie rzeczy ten świat widział. Niemniej jednak, mimo całej swej szerokiej jak rzeka sympatii do Tulshaeva, jego szanse w moich oczach zredukowane są do niezbędnego minimum. To minimum wynika z faktu, że na koniec dnia mówimy o zjawisku zwanym walką.
Naczekaliśmy się na powrót Pawła Pawlaka, który przez półtorej roku walczył, by znów być „plastycznym”. W końcu jest i nic nie zapowiada, byśmy nie mieli czasu się nim nacieszyć. Tu już jednak wkraczamy w sferę dotyczącą przewidywanego przebiegu starcia. Ten scenariusz jest bardzo prosty. Francuski „Buldożer” wkracza do klatki, by urwać Pawlakowi głowę. Nie wydaje mi się, by nagle w Zerhounim zrodził się zmysł taktyczny. Francuz ewoluował na przestrzeni ostatnich pojedynków, co nie odbywało się jednak w sposób radykalny, ale wyważony. Czyli potencjalnie Zerhouni nie uruchomi ofensywnego usposobienia od pierwszego gongu, tylko swoją ekspansję poprzedzi chwilowym badaniem terenu. Pawlak jak to Pawlak, siła spokoju, doświadczenia. Polak będzie fantastycznie wykorzystywał swoje flagowe atuty, czyli walkę ze wstecznego, front kicki, pojedyncze ciosy. W zestawieniu dwóch skrajnie odmiennych sił faworyzuję zawodnika „Octopusa”, który wrzuci Francuza na głęboką wodę, gdzie jeszcze nie miał okazji się znaleźć.
Ciężkie porachunki
W sobotni wieczór odpowiemy sobie na kluczowe pytanie w kontekście Artura Szpilki. Myślę, że nie tylko dla nas, ale i jego samego, walka z Michałem Martinkiem stanowi solidny weryfikator. Pytanie jest następujące. Czy Artura Szpilkę stać na sukces w drabince kategorii ciężkiej, a może przeznaczone mu będą wyłącznie medialne super fighty ? Wierzę, że materializacji ulegnie pierwsza część pytania, choć dotychczas dostawaliśmy od „Szpili” sprzeczne sygnały. Michał Martinek to typ ciężkiego, który skupia się na metodyce, zachowawczości, łącząc najczęściej niskie kopnięcia oraz jaby. Czech raczej kłuje, niżeli zabija. Nie wykluczone, że czując zagrożenie płynące z boksu Polaka, postanowi zaprzęgnąć pracę zapaśniczą. Zupełnie inaczej sprawa się ma w kontekście Artura. Nie zdziwi mnie absolutnie nic. Jeśli postanowi sprowadzić walkę na ziemię, lekko uśmiechnę się pod nosem. Jakbym mógł Szpilce doradzić, proponowałbym zmuszenie rywala do ofensywy i polowanie na bokserską kontrę.
Nie mam pojęcia, co sądzić o starciu Wójcik vs Sakai. Decyzję o zmianie kategorii wagowej przez Polaka uznaję za intrygujący powiew świeżości. Na pierwszy ogień wyzwanie naprawdę srogie. Uważam, że ze swojej potencjalnej słabości „Giant” może uczynić atut. Bo o ile warunki fizyczne stoją zdecydowanie po stronie mocno bijącego Brazylijczyka, tak warstwa dynamiczno-szybkościowa to już zdecydowanie pole dla Wójcika. W zasadzie na tym zakończę rozważania dotyczące starcia, którego status odzwierciedlają wyrównane kursy. Od skonkretyzowanej, osobistej predykcji się uchylam.
Grzmoty w średniej ; powrót Surdyna
Nie jestem w skórze Damiana Janikowskiego, by jednoznacznie stwierdzić, czy to już zachód kariery, dopalający się powoli ogień. Bez cienia wątpliwości moment ten nie należy do najłatwiejszych w sportowej drodze medalisty olimpijskiego. Czerwone kwadraciki na Tapology to jedno, arcytrudni rywale to drugie, a bez znaczenia nie pozostaje również sposób, w jaki te przegrane się odbywały. Kolejne walki mijały, a Janikowski raz za razem rezygnował z klatkowego pomyślunku na poczet wojowniczych żądz. Po drugiej stronie oktagonu znajdzie się niesiony falą zwycięstw Michał Michalski, który stawia piękne akcenty na koniec swojej równie urodziwej kariery. To właśnie w nim widzę faworyta sobotniej walki na XTB KSW 113. Umówmy się, „Cukier” również nie przepada za „półśrodkami”, natomiast jest moim zdaniem figterem kompletniejszym i mimo wszystko bardziej przezornym. Liczę na zacną, stójkową wojenkę.
Po długaśnej przerwie powraca Patryk Surdyn, by stawić czoła zawsze przygotowanemu Wenezuelczykowi bez układu nerwowego. Marcelo Morelli poniżej pewnego poziomu nie zejdzie – to fakt. Będzie atletyczny, lotny, szybki, być może poszuka niekonwencjonalnych rozwiązań. Przestrzegam jednak przed dyskredytacją Polaka. Być może czeka nas wersja 2.0 Surdyna, natomiast biorąc pod uwagę stan posiadanej wiedzy, będzie on szukał sprowadzeń, kontroli, spokoju skorelowanego z zapaśniczą dominacją. Choć taki plan prawdopodobnie zabije walory estetyczne starcia, może okazać się drogą do zwycięstwa. Morelli chce osadzić się w ścisłej czołówce koguciej, a Surdyn pragnie tam zawitać. Postawię przekornie na Polaka.
Spadająca gwiazda ; typowanie innych starć XTB KSW 113
Marcin Różalski skończył swoją karierę zawodową, a to starcie „last minute” wcale nie ma tego stanu rzeczy zmieniać. „Różal” nie odcina i tak już odciętych kuponów, ale ratuje schronisko, ratuje „Różaland”. KSW wykorzystuje moment, bodziec, poszerza zasięg i tak już bogatego wydarzenia. My również jesteśmy zadowoleni, a już na pewno moja osoba. Nie ukrywajmy, choćby „Różal” miał 80 lat i ledwo poruszał się o własnych siłach, to i tak będzie pożądanym wojownikiem, gorącym, nośnym nazwiskiem.
TYPOWANIE POZOSTAŁYCH STARĆ XTB KSW 113:
| WALKA | ZWYCIĘZCA |
| Kaouchen vs Geburek | Kaouchen |
| Włodarczyk vs Krawczyk | Włodarczyk |
| Zalewski vs Debienne | Zalewski |
| AJ vs Lisek | AJ |



