Przedbiegi #18: Anioły odlecą Sparcie ? ; Włókniarz i Stal o spokój ; ostrowska zagadka

Co za długo bez żużla, to niezdrowo. Wystarczy już tej dwutygodniowej, ekstraligowej posuchy – czas ruszyć „z kopyta”. Rozkład jazdy na najbliższych kilka dni, przedstawia się obiecująco. Play-off, play-down, SEC, dla wszystkich coś się znajdzie. Zanim jednak rzeczywistość te „prezenty” zacznie otwierać, to wypada je w jakościowy sposób opakować. Właśnie temu służą kolejne „Przedbiegi”.

Hicior na Motoarenie ; Bayersystem GKM z szansą ?

Tak to już niestety bywa, że niekiedy nieszczęście jednego, jest szansą dla drugiego. Czy absencja Wiktora Przyjemskiego, otwiera Gołębiom „bramy żużlowych niebios”. W moim mniemaniu niekoniecznie. Orlen Oil Motor swoich rywali nie zwykł pokonywać, lecz dominować. Słabszy występ jednego z ogniw, rekompensowało inne. Kontuzja Przyjemskiego, który takowe remedium na gorszą dyspozycję kolegów stanowił, zmniejsza margines błędu pozostałych. Niemniej jednak, wśród „Koziołków” jakości jest na tyle, by półfinałowemu wyzwaniu sprostać. Bayersystem GKM niewątpliwie zasłużył na miejsce w pierwszej czwórce. Ostatnie tygodnie pokazują, że w zasadzie wszystkie ogniwa zespołu przeżywają dobry czas. Kiedy jednak „siła Gołębi” ścierała się z tą reprezentowaną przez trzy czołowe zespoły, proporcje ulegały odwróceniu.

Kluczem dla zespołu z Torunia jest domowy hit na Motoarenie. „Anioły” z miejscowym obiektem rozumieją się doskonale. Na Motoarenie uwielbia jeździć wielu, ale tylko ekipa Piotra Barona obiera tam najlepsze ścieżki. Uważam, że szanse torunian bazują w dużej mierze na kapitale zgromadzonym już w tą niedzielę. Czy niedawno minione lanie we Wrocławiu stanowi jakiś materiał poglądowy. I tak, i nie. Betard Sparta na Olimpico nie zwykła zawodzić, równolegle Pres Toruń nie wyjechał stamtąd bez żadnych przemyśleń. Za faworyta tego zacnie zapowiadającego się dwumeczu upatruję torunian. Dlaczego ? Bo Maciej Janowski nie daje żadnej gwarancji ; bo wyjazdy Bartłomieja Kowalskiego wyglądają co najwyżej mizernie ; bo wyjazdowa średnia Brady’ego Kurtza znacząco rozmija się z tą domową. Tak, czy siak, liczę, że Motoarena zapłonie. Wiem również, że w poniedziałek losy tego dwumeczu wciąż pozostaną niejasne.

Play-down, czyli walka o spokój

Im dłużej myślę o dwumeczu Krono-Plast Włókniarza z Gezet Stalą, tym bardziej przychylam się ku faworyzacji Gorzowian. Gospodarze niedzielnego spotkania doświadczają trudnego czasu, zarówno w aspekcie sportowym, jak i na szczeblu finansowo-wizerunkowym. Świecący pustkami stadion, brak perspektyw na giełdzie transferowej i postępujący – wynikowy marazm. Zostańmy przy warstwie żużlowej sensu stricto. W dobrej, ale nie wystrzegającej się wpadek dyspozycji są Jason Doyle oraz Kacper Woryna. Piotr Pawlicki rozjeżdża się po kontuzji, ale ciężko oszacować, na ile „Pitera” w decydującej fazie sezonu stać. Ciężko dopatrywać się „drugiej linii”, albowiem postawa dwójki Lampart-Hellstroem, to na ten czas, co najwyżej jej didaskalia. „Lwi pazur” zatraciła także formacja juniorska. Kilkoma słowy, nie jest kolorowo. Podobnie w Gezet Stali, lecz tam tendencja jest odwrotna. W Gorzowie zza ciemnych chmur, przebijają się nieśmiało pojedyncze promienie. W niedzielę spodziewam się zwycięstwa „Lwów”, choć jego rozmiary nie dadzą gospodarzom satysfakcji.

Nie sądzę, by INNPRO ROW w jakikolwiek sposób zaburzył „Myszom” spokojne utrzymanie po 16 rundzie. Jasne, odgraża się wprowadzający koloryt prezes Mrozek, tłumnie zapowiadając „megamorfozę”. Sądzę, że mimo wszystko, skończy się na zapowiedziach. Jakby nie było, Stelmet Falubaz to element niepasujący do pozostałej stawki play-down. Zielonogórzanie mają wszelkie narzędzia, by „rekiny” pokonać, tak, jak zrobili to w fazie zasadniczej. Jeśli do reszty zespołu „dojedzie” Jarosław Hampel, czytaj dołoży cenne zdobycze, to nie widzę przeciwskazań. Piotr Żyto zdecydował się na odstawienie Chrisa Holdera i jest to posunięcie raczej rozsądne. Nie dość, że Australijczyk jest najzwyczajniej w świecie wolny, to z każdym kolejnym rokiem jakby tracił na zażartości, tracił „głód zwycięstwa”. Słowo jeszcze o innym z „kangurów”. Rohan Tungate – bez niego misja „oszukać przeznaczenie” stanie się „mission impossible”.

Gryfy lecą do Krosna ; co ujrzymy w Ostrowie ?

Jeszcze dwa miesiące temu, z pełnym przekonaniem stwierdziłbym, że Wilki są w stanie pokrzyżować potentatom ich dalekosiężne plany. Dziś mój optymizm, co do tego scenariusza, jest nieco mniejszy. Prawda jest bowiem taka, że krzywa dyspozycji krośnian ostatnimi czasy, jest bardziej lub mniej opadająca. Nie mam żadnej pewności, jak chodzi o formę jakiegokolwiek z ogniw miejscowej „watahy” – od Jakuba Jamroga zaczynając, na Tobiaszu Musielaku kończąc. Po domowej inauguracji z Lesznem pisałem, że Piotr Świderski z toru przy Legionów jest w stanie „zbudować twierdzę”. Im jednak dalej „w las”, tym twardziej i tym gorzej. Abramczyk Polonia przyjeżdża z bardzo klarownym celem. Zrobić to samo, co 13 lipca lub zaprezentować się tak, by dopełnić formalności w Bydgoszczy. Właśnie w ten sposób projektuję nadchodzący dwumecz. Cellfast Wilki stać w Krośnie na zadowolenie miejscowych kibiców, w tym również mnie. Długa perspektywa działa jednoznacznie na korzyść „Gryfów”.

Nie bez powodu część tytułu tej publikacji brzmi „ostrowska zagadka”. Za Moonfin Malesą czas okrutny, naznaczony szeregiem zdrowotnych perturbacji, wynikowo niezwykle mizerny. Teraz w szeregach niedzielnych gospodarzy brakuje tylko, a raczej aż Frederika Jakobsena, który nie schodzi ze zdrowotnego rollercoastera. Niemniej jednak, kwestie kontuzji nie mogą przysłaniać żużlowej słabości, choć mam wrażenie, że w tym aspekcie jest lepiej, niż było. Sebastian Szostak jakby na nowo zaufał swojej osobie, sprzętowi oraz umiejętnościom. Coraz większą rolę w zespole pełni Paweł Sitek. Pozytywem jest także fakt, że rewanż odbędzie się na łódzkiej Motoarenie. Ciężko zapomnieć wymykający się racjonalnemu poznaniu eksces, którego naocznymi świadkami nie tak dawno byliśmy (zdziesiątkowana Moonfin Malesa rozbiła w Łodzi H.Skrzydlewską). Jak o zespół Macieja Jądera chodzi, przypadek jest to ciekawy i nieokiełznany. Uważam, że Matej Zagar będzie wzmocnieniem, spoglądawszy na tegoroczny zjazd Vaclava Milika. Mikkel Andersen pod względem sportowym „rośnie jak na drożdżach”. Istnieją więc przesłanki, by „Orły” o swój spokojny byt zadbały. Reasumując, nie powiem państwu, kto ten dwumecz wygra.

Leszno zadba o emocje

Jest SEC, jest impreza, a przynajmniej bardzo często tak to wygląda (Pardubice niekoniecznie dbają o sławę tego sformułowania). Teraz czas na Leszno, gdzie ma się dziać, jak nie na Smoczyku. Czas na trochę matematyki. W klasyfikacji przewodzi Patryk Dudek z 28 oczkami. Za nim trójka Woryna, Madsen, Lebiediew. Cała wspomniana trójka zapewniła już jednak sobie miejsce w przyszłorocznym cyklu Grand Prix. W związku z powyższym, ale i w związku z tegoroczną dyspozycją Duzersa, o jego „bilet do mistrzostw świata” jestem dosyć spokojny.

W ostatnich tygodniach świetnie sprawuje się Nazar Parnicki. Jest szybki, regularny i efektywny zarazem. Nie trzeba więc być ekspertem, by umiejętnie połączyć kropki. Szybki Nazar, tor w Lesznie, niech się dzieje. Liczę na coś mało oczywistego, coś na miarę trójki Kacpra Pludry w finale PGE Ekstraligi przed laty. Wymagania pokaźne, ale kto ma im sprostać, jak nie leszczyński owal.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry