Przedbiegi #15: Czy Falubaz stać na odwrócenie karty ? ; pogoń Zmarzlika za Dudkiem

Przez kilka ostatnich tygodni pisałem, że najważniejsze batalie wciąż przed Bayersystem GKM-em. Przyszedł czas na jedną z nich. W Ostrowie drugi epizod walki o indywidualny, krajowy czempionat. Ciekawie powinno być również w Lublinie, a i w Tarnowie nie musi zabraknąć smaczków, choć niekoniecznie związanych ze ściganiem w lewo. Hunters PSŻ Poznań niezbyt udanie rozpoczął wczoraj intensywny weekend, a zakończy go w niedzielę, na Golęcinie, z Cellfast Wilkami.

Ekstraligowy piątek

Czy Rybnik jest w stanie jakkolwiek postawić się gospodarzom w Toruniu ? Oznajmiam, że nie. Czeka nas raczej jednostronne spotkanie, ale niekoniecznie pozbawione światowej klasy żużla. W Rybniku są zawodnicy, którzy na torze mogą „ugotować wykwintne danie”. To oczywiście będący „w gazie” Maksym Drabik, czy stary, dobry przyjaciel – Chris Holder. Ten drugi zdaje się walczyć o „wiszące na włosku” miejsce w składzie. Choć telefonu do Marbelli jeszcze nie było, ten może nadejść w każdej chwili.

W Gorzowie faworytem gospodarze, co nie zdarza się często podczas trwających rozgrywek. Rzekłbym nawet, że każdy inny wynik, niż względnie pewne zwycięstwo Gezet Stali, będzie sensacją oraz dodatkowym powodem do podniesienia i tak już sporych wątpliwości. Istota takiego stwierdzenia jest oczywista. Są nią kontuzje Krono-Plast Włókniarza. Dlatego ten mecz powinniśmy moim zdaniem analizować bardziej pod kątem indywidualnych zdobyczy, niż zbiorowego wyniku. W Gorzowie margines poprawy wciąż jest ogromny. W Częstochowie zastanawiają między innymi się, czy „czar Doyle’a” nie pryśnie.

Debiut IMP-u w Ostrowie

Kibice Moonfin Malesy nie mają w tym roku zbyt wielu powodów do uśmiechu. Na osłodę, już w sobotę będą mogli delektować się występami polskiej czołówki na miejscowym owalu. Wielka szkoda, że w tej czołówce zabraknie braci Pawlickich. W momencie, kiedy rozgrywka o najważniejsze laury mogła przybrać najciekawszy charakter od lat, los postanowił powiedzieć – nie. Cykl wciąż może przysporzyć nam całej gamy żużlowych barw, ale faktu wypadnięcia dwóch kluczowych postaci, nie należy pomijać.

O te barwy postara się z pewnością polski „F16” z Kinic – Bartosz Zmarzlik. Determinacji temu facetowi nie brakuje literalnie nigdy, tym bardziej teraz, kiedy ucieka przed nim Patryk Dudek. Jako dowód na powyższe stwierdzenie, niech posłuży fakt, że mistrz świata w tym tygodniu już kręcił kółka w Ostrowie. Nie zapominajmy przy tym o zwycięskim w Toruniu Dominiku Kuberze, czy świetnym indywidualnie Kacprze Worynie. Nie wykluczone, że o swoje upomni się, atakujący z dalszej pozycji Szymon Woźniak.

Poznań zapracowany ; Tarnów zadłużony

Przed Hunters PSŻ-em dwa spotkania. Dziś przywitają u siebie „Jaskółki”, zaś w niedzielę na Golęcin zawitają „Wilki”. W kontekście walki o play-off, zwycięstwo z Autona Unią stanowi oczywisty obowiązek. Więcej przeszkód powinno pojawić się za dwa dni. Wczorajszy mecz w Lesznie optymizmem nie napawa, choć z drugiej strony nie sądzę, by ktokolwiek wyjeżdżał ze „Smoka” zaskoczony. Wśród „Skorpionów” nic nowego. Ryan Douglas zrobi swoje, Bartosz Smektała stabilizuje się na zupełnie przyzwoitym poziomie, juniorzy powinni dołożyć cenne zdobycze, a potem zapraszamy na loterię. Szansę prawdopodobnie dostanie Norick Bloedorn, ale czy ją wykorzysta, to sam Niemiec wie. Rezultat duetu Nielsen-Szlauderbach jest tak przewidywalny, jak zwycięstwo Łodzian w Krośnie. Cellfast Wilki przyjadą z pewnością rozdrażnione. Sportową złością nie zawsze da się jednak nadrobić deficyty sprzętowo-jeździeckie. Wśród Krośnian impas przeżywa trio: Bjerre, Jamróg, Pollestad. Jeśli w niedzielę zadadzą mu kres, gości będzie stać na zwycięstwo.

Autona Unia Tarnów balansuje na krawędzi sportowego życia. Robi to zresztą nie od dziś, tyle że teraz „szambo zaczyna powoli wybijać”. Zdaje się, że miara wyzwań znacznie przekracza aktualne możliwości podmiotu. Życzyłbym sobie, by ten ośrodek pozostał jednak na powierzchni, wszak to istotny element polskiego żużla. Czego się spodziewać od „Jaskółek” w dwóch nadchodzących meczach ? To zależy. Możemy być świadkami sportowej rywalizacji, ale i swego rodzaju manifestacji/buntu. Czas na sądne dni dla żużla w Tarnowie. Oby zakończone pomyślnie.

H.Skrzydlewska Orzeł posiada personalne problemy, cierpi na brak Patryka Wojdyło. W niedzielę nadejdzie odłożony w czasie debiut duetu Jąder-Andersen. Mam wrażenie, że powodzenie tego debiutu niekoniecznie zależy wyłącznie od postawy gości. Pytanie, co do niedzieli wydarzy się w Tarnowie, bowiem dynamika sytuacji jest spora. Mam nadzieję, że „pierwsze skrzypce” odgrywać będzie rywalizacja sportowa nasycona pełnią zaangażowania. Jeśli tak się stanie, w roli faworytów stawiam „Jaskółki”.

Niedziela z Ekstraligą

Stelmet Falubaz przyjeżdża do Grudziądza, by bić się o play-offy. Przyjeżdża ambitny, lecz pokiereszowany. Wywiezienie punktów uważam za mało prawdopodobne, ale wciąż możliwe. Na wysokości zadania musi stanąć jednak każdy, łącznie z Rasmusem Jensenem, czy Jonasem Knudsenem. Opoki, na których „Myszy” mogą opierać swój optymizm, wydają się być pewnym punktem. Damian Ratajczak tydzień temu tylko potwierdził narastającą na przestrzeni tygodni tendencję. Leon Madsen od lat jest zawodnikiem, który ciężar odpowiedzialności nosi raczej chętnie. Jak o „Gołębie” chodzi, mecz we Wrocławiu daje sporo pozytywnych omenów. Trzy ostatnie spotkania Jaimon’a Lidsey’a wskazują, że ten być może porzucił maszynę losującą. Jakub Miśkowiak na domowej nawierzchni może dać sporo, co już nieraz pokazywał. Brzmi to absurdalnie, ale największy znak zapytania widnieje przy „Ligladzie”. Czy uporał się ze sprzętowymi zawirowaniami ? Czas pokaże. Spodziewam się żużlowych fajerwerków przy Hallera – stawka zobowiązuje.

Faworyt wieczornego hitu wszystkim dobrze znany. Ktokolwiek nie przyjedzie do „twierdzy” przy Alejach Zygmuntowskich, skazany jest na „zagładę”. Spora ilość zawodników należących do absolutnego, światowego topu, skupiona w jednym miejscu, sprawia jednak, że na tego typu zawody po prostu się czeka. Czeka się, nawet jeśli Best-Auto Arena nie oferuje tego roku przesadnych atrakcji. Ciekawią mnie roszady taktyczne Dariusza Śledzia, który pod numerem 1 i 2 postawił na duet Kowalski-Janowski, pod piątkę przesuwając „latającego kangura”. Ruch ciekawy i sumarycznie, w moim mniemaniu korzystny. Pytanie, czy w pojedynku w Lublinie, cokolwiek może wyjść korzystnie.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry