
Abramczyk Polonia nie okazała wczoraj litości ostrowianom. Cykl o nazwie „Przedbiegi” zobowiązuje mnie, by zająć się jednak tym, co przed nami. Gezet Stal postara się „utrzymać domową twierdzę” w stanie niewzruszonym. Ciekawie powinno być w Rybniku, ale tym razem nie w kwestiach pozasportowych, a tych żużlowych. Czeka nas również finał Drużynowych Mistrzostw Europy, gdzie bierzmo faworyta spoczywa na Polakach.
Piątek z PGE Ekstraligą
Spotkanie w Lublinie ma jasnego faworyta. Ciężko cokolwiek w kontekście Lublinian odkrywczego powiedzieć. Nie jest to wyraz mojego niechciejstwa, ale faktu, że Orlen Oil Motor jest rozpędzoną, uzupełniającą się maszyną ze znikomą ilością wad. Słabsze występy eliminuje ostatnio Mateusz Cierniak. Miałem wrażenie ( i wciąż nie pozbyłem się go do końca ), że Polak ma duże możliwości, ale na jego drodze brakuje „trampoliny”, momentu skokowego, ten rozwój jest powolny. Najważniejsze, by się ustabilizować i uspokoić wahania dyspozycji, co rzecz jasna jest wypadkową mozolnej pracy. O co może powalczyć Bayersystem GKM ? Drużyna o jak najmniejszy wymiar kary, a zawodnicy o jak największe zdobycze, a co za tym idzie – pieniądze. Najważniejsze batalie jeszcze przed Robertem Kościechą i jego spółką.
Spotkanie w Gorzowie jest dla mnie kwestią niejednoznaczną. Oczywiście, nie jestem bezstronny w punkcie wyjścia do tej opinii, jednakże scenariusz, w którym Gezet Stal dziś wygrywa, nie jest „kosmicznym odklejeniem”. Klucz dla gorzowian jest zawsze ten sam – świetna dyspozycja liderów, duża zdobycz Palucha, cenne punkty Fajfera. Rzeczonemu Fajferowi trzeba oddać, że zauważalna jest zwyżka. Krytykowałem go, kiedy były do tego podstawy. Teraz nadszedł czas na kilka ciepłych słów. Trener Świst ustawił go pod odpowiedzialną „9”, co nie musi okazać się misją straceńczą. Fajfer trzy razy stanie pod taśmą z Bartłomiejem Kowalskim i ma spore szanse, by te batalie wygrać. W Betard Sparcie niepewnych punktów też jest cała masa. W zasadzie przy każdym nazwisku, mniejszy, czy większy pytajnik można postawić. Najmniejszy pewnie dotyczy słowa Kurtz. Faworytem goście, ale spodziewam się bliskiego starcia.
Złoto formalnością ?
W formule Drużynowych Mistrzostw Europy, funkcjonującej od 2022 roku, Polacy pozostają niepokonani. Ten stan rzeczy w moim mniemaniu się nie zmieni. Niemniej jednak jutrzejsze wydarzenie będzie stanowiło solidne przetarcie przed październikowym SoN-em, choć należy mieć na uwadze, że formuła zawodów jest całkiem inna. Dlaczego jestem przekonany o „europejskim sukcesie” ? W pierwszej dziesiątce listy klasyfikacyjnej PGE Ekstraligi widnieją nazwiska aż 5 Polaków. Wszyscy pojawią się jutro na torze w Gdańsku. Dawno takiej sytuacji nie mieliśmy, a jest to powód do chluby.
Zawsze groźni byli, są i będą rzecz jasna Duńczycy. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że trójka: Jensen, Jepsen Jensen, Michelsen barwy Wybrzeża w przeszłości przywdziewali. Rzeczywistość się jednak zmieniła, tor zapewne również. Szwedzi oraz Ukraińcy powinni stanowić tło dla rywalizacji. Oby to tło było zacne. Medal zawsze jest medalem. Dobrze będzie zobaczyć postać Andrija Karpova. Ukrainiec zniknął nam z radarów, a jutrzejsza okazja jest dobra, by sobie to nazwisko przypomnieć. Szwecja bez Fredrika Lindgrena gargantuicznie traci na swojej sile. Bauhaus Ligan sportowo jest drugą ligą na świecie, ale o jej jakości stanowi raczej „importowy produkt” brzydko mówiąc. Żużlowa Szwecja potrzebuje nowych bodźców, nowych twarzy, lecz póki co marnie w tej materii.
Metalkas 2 Ekstraliga
Interesująco powinno być dziś w Tarnowie. W Tarnowie w ogóle ciekawe zjawiska mają miejsce. Muszę posypać głowę popiołem. W ubiegłą niedzielę „Jaskółki rozwaliły system”. Przed każdym kolejnym meczem w Mościcach zadaje sobie pytanie, czy ten sen jeszcze będzie trwał, czy „czar owalu” pryśnie. Zakładając, że bezapelacyjny atut gospodarze wciąż posiadają, to dziś jawią się jako zdecydowani faworyci. Spotkanie w Ostrowie dmuchnęło w żagle Hunters PSŻ-u, a „papierowe nazwiska” wcale nie stawiają ich dziś na przegranej pozycji. Gdyby jednak „papier jeździł”, Autona Unia nie „rozjechałaby” Abramczyk Polonii, a Matias Nielsen miałby średnią 1,8.
W Lesznie i Krośnie niespodzianek nie przewiduje. Fogo Unia „pręży muskuły”, choć kilka niedociągnięć jeszcze jest – niemrawy Pickering, czy zaliczający wpadki Grzegorz Zengota. Będąc jednak szczerym, jest to uszczypliwe doszukiwanie się wad z mojej strony. Texom Stal postawić się oczywiście może. Zależy, co rozumiemy przez słowo „postawić się”. Ja traktuje je jako okolice 40 punktów. W Krośnie zaś mecz powrotów, sentymentów (Vaclav Milik, Patryk Wojdyło), ale i bardzo prawdopodobnej kolejnej klęski H.Skrzydlewskiej Orła. Terminarz dopiero zacznie Łodzian wynagradzać. Póki co, czas na „bolesne spotkanie z watahą”.
Ekstraligowa niedziela
Pres Toruń na Motoarenie jest niezwykle mocny, dlatego powinni sobie poradzić, nawet z rozpędzonym Stelmet Falubazem. Zielonogórzanie mają coraz więcej narzędzi, by straszyć rywali, dlatego „klękać przed Aniołami” nikt nie zamierza. O ile wszystkie składowe drużyny zmierzają we względnie jednym, pozytywnym kierunku, tak Rasmus Jensen wciąż „szuka odpowiedniej drogi”. Czy znajdzie ? Nie mam pojęcia. W Toruniu potrzebują dokładającego punkty Kvecha i najwyższy czas, by Czech wrócił do formy z początku sezonu. Łatwiej się jednak mówi, trudniej obraca w rzeczywistość.
Piotr Żyto gra z nami w grę. Ciekawe, co zawiera jej finalna destynacja. Będzie Pedersen, czy nie będzie Pedersena – oto jest pytanie. Sprawa trudna, złożona, delikatna. Z jednej strony Duńczyk na domowym obiekcie, przy betonowym jego przygotowaniu, gwarantuje około 10-punktowe zdobycze. Z drugiej zabiera punkty kolegom (jak powiedział Gleb Czugunow w środowym Kolegium Żużlowym ), w poważaniu ma dobro drużyny, wygląda na podstarzałego frustrata. To z pewnością nie jest dla Nickiego łatwy czas. Z „żużlowego terminatora”, budzącego respekt, a wręcz bojaźń, nagle jego postać powszednieje, a sam Pedersen skutecznie „burzy swój pomnik”. On chce, ale już nie może, z przyczyn zdrowotnych, barier fizycznych, może mentalnych, czy doskwierającego peselu. Piotr Żyto musi kierować się jednak wyłącznie interesem INNPRO ROW-u. Ja osobiście Pedersena bym odsunął. Być może zlepek wówczas stanie się drużyną i będzie w stanie osiągać lepsze rezultaty, a być może to tylko ułuda. Metoda prób i błędów może to zweryfikować.
Czy z Częstochową stać „Rekiny” na zwycięstwo. Myślę, że tak, choć to mecz z gatunku „na żyletki”. Gospodarze z pewnością będą zdeterminowani, wszak wypada jakoś ratować wymykającą się spod kontroli sytuację. Panie Staszewski ! Dawaj Pan Hellstroema-Baengsa. Wiktor Lampart swojego kredytu, poza małymi przebłyskami, nie wykorzystuje.


