(Po)bojowisko #12: Yakymenko i Koziorzębski śmieją się w twarz wszelkim przewidywaniom (XTB KSW 115)

Jeśli XTB KSW 115 miało być dobrą, sytą kolacją, to muszę przyznać, że się nie najadłem. Za nami gala pozbawiona wprawiających w ekstazę momentów, choć niesprawiedliwością byłoby stwierdzenie, że intrygujących chwil nie było wcale. Niektóre obrazki z sobotniego wieczoru spokojnie możemy umieścić w worku o nazwie Piękno Sportu.

Yakymenko funduje niespodziankę

Walka wieczoru sobotniej gali KSW przyniosła niemałe zaskoczenie, a co za tym idzie – zmianę warty. Wiele osób, ekspertów, zawodników, dziennikarzy, upatrywało w Yakymence rywala godnego i trudnego. Mam jednak wrażenie, że strata pasa przez Przybysza znajdowała się poza racjonalnym poznaniem osób ze środowiska. Poza moim również. Los, a w zasadzie Ukrainiec postanowił wywinąć zacny numer. Trzeba przyzwyczaić się do stanu, kiedy posiadacz pasa wagi koguciej nie nazywa się ani Przybysz, ani Wikłacz.

Rozważania nad klatkowym przebiegiem spraw rozpocznijmy od metafory. Yakymenko był na imprezie przed czasem, zaś „Sebić” nawet na nią nie dojechał. Ukrainiec od pierwszego gongu narzucił żwawe tempo, skracał dystans, dobierał proste, efektywne środki, w realizacji których był konsekwentny. Co z tego, że ówczesny mistrz nie dawał sobie zrobić krzywdy, skoro aspekt ofensywny prezentował się blado. Taki stan zawieszenia Polaka utrzymywał się przez +- 4 odsłony. Przybysz bierny, jakby ospały, zdezorientowany. „Sebić” nie był wybijany z rytmu, bo on tego rytmu w ogóle nie złapał. Yakymenko sumiennie wykonywał swoją robotę, nie szastał tempem, metodycznie kroczył w kierunku zwycięstwa.

Koziorzębski zadał kłam ; Harry rzucał

Wcześniej o niespodziankę pokusił się popularny „Wiór”. Kacper Koziorzębski rozwija się w obrębie atutów, które już wcześniej nam prezentował. On nigdy nie będzie siejącym spustoszenie power strikerem, ale z walki na walki uwypukla coraz lepszą wersję swojego klatkowego ja. W komentarzu na INSTAGRAMIE napisałem, że Koziorzębski uczynił starcie pojedynkiem niezwykle niewygodnym dla Artura Szczepaniaka. Od 2 rundy walka toczyła się warunkach „Wióra”. „Król Artur” nie miał okazji, by rozpuszczać pięści, z trudem implementował zapasy (w trzeciej odsłonie nawet sam wylądował na deskach), skracanie dystansu szło jak po grudzie. „Wiór” krążył, kopał swoje markowe middle z przeskoku, wybierał dobre momenty na użycie pięści (świetna kontra prawym okrężnym na kopnięcie rywala u progu 2 rundy ). Jeszcze nie tak dawno Koziorzębskiego śmiało mogliśmy tytułować gatekeeperem rankingu. Dziś facet stoi o krok od złota. Piękna historia.

Scenariusz batalii Charzewski vs Nahaye nie skrywał żadnych tajemnic. Francuz dysponował ładunkiem wybuchowym swoich kończynach, kiedy „Harry” zapasami nie dopuszczał do większej ilości eksplozji. W pierwszej rundzie Polak przeżywał trudne chwile. Odnosiłem wrażenie, że Nahaye w każdorazowe uderzenie/kopnięcie inwestuje całą swoją siłę. W dodatku „Jaguar” nieźle reagował na zakusy zapaśnicze, był uważny oraz czujny. Co się odwlecze…Charzewski przetrwał krótką „drogę krzyżową”, a potem łapał i rzucał. Im dalej w las, tym Francuzowi pozostawała bezradność. Cenny triumf Polaka.

Kuczmar punktował ; Stummer lata coraz wyżej

Swoim ostatnim, niemalże nienagannym występem, Daniel Skibiński chyba uśpił moją czujność. W sobotę Dawid Kuczmarski uwydatnił szereg deficytów doświadczonego „Skiby”. Podopieczny Michała Michalskiego nie szukał wielkiej filozofii, wykorzystywał sporą przewagę szybkości, boksował w półdystanie, inteligentnie się bronił ( kiedy Skibiński chwytał nogę, ten raczył go gradem ciosów). W swoich dotychczasowych starciach Kuczmarski często sięgał po sferę zapaśniczą. W tym wypadku rozsądnym było nie wkraczać do wody rywala. Na spory plus również brak zauważalnych kondycyjnych ubytków. Skibiński, mozolny, przewidywalny, jednowymiarowy, czytelny.

Niejednokrotnie wspominam o mojej słabości do Josefa Stummera, która z walki na walkę tylko się pogłębia. Co za czucie dystansu, imponująca klatkowa arogancja nasycona pewnością siebie ( mam na myśl balans na nogach z opuszczonymi rękoma) . Stummer naprawdę wiele widzi, jest szybki, bije różnorodnie, często wąsko, wplata elementy tajskiego boksu, a i w sektorze zapaśniczym nie jest gapą. Domin moim zdaniem nie zawalczył źle. Po prostu na tyle go było stać. A gdzie jest sufit sympatycznego Czecha ? Nie mam zielonego pojęcia

Pozostałe wątki XTB KSW 115

Borys Dzikowski jest super gościem. Chciałbym, żeby wartswa medialno-osobowościowa poszła kiedyś w parze z poziomem sportowym. Jak na razie, wygląda to tak sobie, a w sobotę wyglądało tragicznie. Dzikowski rozłożył przed Pakeltysem czerwony dywan do zwycięstwa, z czego rywal rzecz jasna skorzystał. Jak chodzi o kogucie figle w starciu Joniak vs Durszlewicz, było na co popatrzeć. Kreatywnie usposobiony Joniak, oprócz małych turbulencji w 3 rundzie, kontrolował bieg starcia. Niemniej jednak doceniam umiejętną, a i efektowną defensywę Karola Durszlewicza. Z tego gościa będą ludzie, wszak mówimy o bardzo młodym zawodniku. Idąc dalej, Kacper Sochacki bez problemów rozmontował na ziemi Nandora. Po krótkich uprzejmościach w stójce, obalił idealnie w tempo i dokończył robotę na ziemi. W walce otwierającej XTB KSW 115 zapanował drobny chaos, z którego porządek wyprowadził Boguzs.

Serdecznie zapraszam na INSTAGRAMA 🫡

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry