
Zestawienia nadchodzącego weekendu zamknąłbym w następującym stwierdzeniu. PGE Ekstraliga ze wskazaniem na gości, natomiast zupełnie odwrotnie sprawa się ma szczebel niżej. W tym wszystkim są jednak smaczki, którymi warto się interesować. Na hit weekendu wyrastają derby kujawsko – pomorskie. Czy takim hitem okażą się w obrocie rzeczywistym, czas pokaże.
Piątkowa PGE Ekstraliga
Na start 6 kolejki jedziemy do Rybnika, a tam INPRO ROW po raz kolejny zechce oszukać przeznaczenie. Próbuję znaleźć jakiekolwiek powody, dla których „Rekiny” mogłyby przeciwstawić się Betard Sparcie i jest ciężko prawdę mówiąc. ROW pokonał na inaugurację słabiutką jak dotychczas na wyjazdach Stal, jednakże nie można na jednym wyskoku ciągle opierać narracji o zawsze niebezpiecznym Rybniku. Jutrzejsza potyczka zapowiada się względnie jednostronnie i nic nie przekona mnie, by twierdzić inaczej.
Znacznie ciekawiej powinno być na toruńskiej Motoarenie. W mediach krążą słuchy, że „Anioły” chcą zaskoczyć Grudziądzan przyczepną nawierzchnią. Jeśli tak faktycznie jest, to uważałbym, żeby „nie zginąć od własnej broni”. Tak, czy siak, faworytem PRES Toruń, który z domowego owalu chce uczynić znaczący atut. Bayersystem GKM będzie w moim mniemaniu konkurencyjny, zaś w sekcji juniorskiej pewnie nawet lepszy. Dobry wynik gości w dużej mierze uzależniam od Maxa Fricke’a, który trzykrotnie stanie pod taśmą z prędkim Patrykiem Dudkiem. Na koniec dnia nie sam Fricke zdobi drużynę. Moja predykcja to pewne zwycięstwo gospodarzy, aczkolwiek z dalekiego dystansu spoglądające na pogrom. Życzę sobie, by „Motoarena zapłonęła”.
Metalkas 2 Ekstraliga
Ciężko o optymizm wśród kibiców H.Skrzydlewskiej Orła, patrząc na jak trudny teren łodzianie udadzą się w sobotę. Mam przekonanie, że Texom Stal nie pokazała jeszcze na domowym obiekcie pełni swoich możliwości. W spotkaniu z Ostrowem główną tego determinantą była pogoda. Teraz stają w szranki wzmocnieni Nicolaiem Klindtem i nie sądzę, by ten nie zastąpił godnie Davida Bellego. Wręcz uważam, że „Żurawiom” zmiana ta wyjdzie na plus. Terminarz nie sprzyja Łodzianom, tylko pytanie, czy kiedykolwiek będzie. Z pustego, to i Salomon nie naleje. Na równym, przyzwoitym poziomie jedzie Robert Chmiel. Cała reszta pozostaje nieodgadniona, a wręcz często zawodząca.
W Lesznie faworyt jest jeden. Fogo Unia od początku kampanii sprawia wrażenie, że z domowym owalem pozostaje w niezwykle przyjaznych stosunkach. Oprócz bezsprzecznych liderów mamy chociażby Nazara Parnickiego, który u siebie jest w stanie dawać coś ekstra. Musielibyśmy w stopniu znacznym nagiąć rzeczywistość, by znaleźć receptę na triumf Moonfin Malesy Ostrów. Berntzon nie tak solidny, jak można było zakładać. Sebastian Szostak brutalnie odbijający się od ściany. Na Grzegorza Walaska nie zrzucajmy ciężaru odpowiedzialności, on może tylko i aż znów zadziwić żużlowy świat. Dwie opoko w postaci Beckera oraz Jakobsena, dzielnie wspieranych przez Pawła Sitka, to zdecydowanie za mało.
Bardzo podobne impresje nawiedzają mnie, gdy myślę o starciu Abramczyk Polonii z Hunters PSŻ-em. Sytuacja jest jednak troszkę inna. Bydgoszczanie dopiero budują relację ze starym-nowym owalem i póki co wychodzi im to tak słodko-gorzko. We właściwym trybie zdaje się na razie funkcjonować Szymon Woźniak, Tom Brennan i Krzysztof Buczkowski, który nie ustrzegł się jednak wpadki w Lesznie. Łoktajew oraz Huckenbeck jeszcze jakby poszukujący, niepewni, oczekujący przełamania. Poznanianie postarają się napsuć trochę krwi. Na ile im to wyjdzie, ciężko stwierdzić. Pewnym gwarantem Ryan Douglas, ze swoich obowiązków wywiązuje się Norick Bloedorn, Metalkas 2 Ekstraligę zadziwiająco szturmuje Tobiasz Jakub Musielak. Pod resztą grunt niezbyt twardy. Pod „Smykiem” może i twardy, ale nie o taką regularność tu chyba chodzi.
Niedzielna PGE Ekstraliga
Bardzo ciężka przeprawa przed Gezet Stalą. Swoiste „mission impossible” można powiedzieć. Jak by problemów wśród Gorzowian było mało, to nieco obolały jest Anders Thomsen. Piotr Świst po raz kolejny eksperymentuje z numerami startowymi, tym razem zamieniając Vaculika oraz Lebiediewa. Sam szkoleniowiec mógłby pewnie zapytać: Czym tu wojować ? „Na stare śmieci” wraca Bartosz Zmarzlik i jest to pewnie jeden z niewielu sloganów uatrakcyjniających myśl o tym spotkaniu. Jako zagorzały zwolennik Gezet Stali wierzę, choć to niczym nieuzasadniona wiara. Spodziewajmy się spokojnego zwycięstwa drużyny duetu Kuciapa-Ziółkowski.
W Częstochowie może być intrygująco. Mogłoby być bardziej, jeśli obie ekipy przystąpiłyby do rywalizacji w pełnych składach personalnych. Brak Jasona Doyla sprawia, że brzemię faworyta spada na Stelmet Falubaz. Krzysztof Kasprzak szumnie zapowiada występ swojego podopiecznego – Philipa Hellstroema-Baengsa. Ja słowa te traktuję z pewną rezerwą. Wobec zaistniałych okoliczności „myszy” mają w swoich rękach więcej narzędzi i argumentów. Nie wierzę, że Leon Madsen podtrzyma swoją mizerną passę. Jeśli ma się odblokować, to właśnie w tym miejscu, na tym stadionie, bez względu czy przywitają go ciepłe brawa, czy nieszkodliwa porcja gwizdów.


