
W długodystansowym rajdzie pod nazwą FIM Speedway Grand Prix dwójka uczestników odjechała całemu peletonowi, niemal równolegle pokonując kolejne etapy. Jutro przystanek Wrocław. W Gorzowie miejscowa Gezet Stal znajduje się na „pole position”, by zaliczyć pomyślny finish sezonu. Na szczeblu Metalkas 2 Ekstraligi sporo formalności, choć w mojej głowie „kiełkuje” jeszcze jeden, mały znak zapytania.
Wszystkie oczy na Wrocław
Zastanawiam się, jakimi słowami opakować kolejną część zaciekłej rywalizacji Zmarzlika z Kurtzem. Na przestrzeni całego sezonu, w kontekście tej dwójki padła już cała gama różnorodnych określeń. To wszystko nieraz zmitologizowane, okraszone licznymi hiperbolami, ale myślę sobie, że całe to omawiane przez nas zajście, jest tego warte. Doświadczamy bowiem czegoś nietuzinkowego, wspaniałego na niwie sportowej, ale i imponującego, tudzież wymagającego na szczeblu ludzkiej psychiki. Może to ona będzie w tym roku wręczać złoty medal.
Bartosz Zmarzlik po wielokroć dotknął już wszystkiego, co w tym sporcie najcenniejsze, wciąż pozostając „głodnym”. Posiada ogromne doświadczenie, świetnie analizuje sytuacje, dostosowując do nich rozwiązania, zachowuje zimną krew, nie wspominając już o umiejętnościach żużlowych sensu stricto. Czy Brady Kurtz uniesie ciężar na nim spoczywający ? Dotychczas nie uwydatnił niczego, co mogłoby poddać w wątpliwość twierdzącą odpowiedź. Mało tego, „Kangur” niekiedy wygląda, jakby „układ nerwowy” go nie dotyczył.
Zmarzlik od wielu ligowych tygodni, kolekcjonuje trójki, prezentując przy tym poziom niebotyczny, wręcz nieosiągalny. Na liście klasyfikacyjnej PGE Ekstraligi, Polak miażdży konkurencję ze średnią 2,735. Australijczyk ma za sobą trzy zwycięskie rundy cyklu, od Gorzowa zaczynając, a na Rydze kończąc. Ja osobiście wciąż będę się upierał przy tym, że tytuł zgarnie Zmarzlik. Głównym argumentem na tą tezę jest fakt, że Zmarzlika najzwyczajniej uważam za lepszego zawodnika. Innych nie ma, a poza tym, przemawia przeze mnie osobista sympatia. Z drugiej strony, czy Polak kiedykolwiek dał jakiekolwiek powody, by w jego sukces zwątpić ?
Kłopoty Częstochowy ; zielonogórski obowiązek
Krono Plast Włókniarz nosi znamiona „domku z kart”. Niby wszystko jeszcze stoi, ale w każdej chwili może runąć, a perspektywy, trzeba przyznać, nie najlepsze. Dziś miał się odbyć sparing w Gnieźnie, ostatecznie do skutku nie dojdzie. W Gorzowie ekipę Mariusza Staszewskiego misja czeka trudna, bo uzbierać należy aż 43 punkty. Jasne, margines do poprawy wciąż posiada Kacper Woryna. Z drugiej strony, niespecjalnie wierzę w podobnie zacną zdobycz Wiktora Lamparta. Na domiar złego, z „workiem śliwek” spotkania nie zakończy Oskar Paluch, a więcej do dorobku Gorzowian powinien dołożyć Andrzej Lebiediew. Kłopoty, kłopoty Częstochowy…
INNPRO ROW Rybnik najlepszy wyjazdowy mecz w trakcie trwającej kampanii, odjechał w Zielonej Górze. Spoglądając na zasoby „Rekinów”, mogą Stelmet Falubazowi „pogrozić palcem”. Przesunięcie „zmartwychwstałego” i dobrze czującego się przy W69 Rohan’a Tungate’a pod piątkę, to ruch raczej rozsądny. Gospodarze nie mają „narzędzi” pozwalających na bezceremonialne rozprawianie się z kolejnymi rywalami. Moim zdaniem w swoich szeregach posiadają jednak jakość, która po dzisiejszym spotkaniu pozwoli spokojnie spoglądać w przyszłość.
Oczywiste oczywistości !?
Chciałoby się górnolotnie zapowiedzieć pojedynki w Lesznie, czy w Bydgoszczy. Niemniej jednak, ciężar gatunkowy obu bojów jest dosyć…lekki. Rzeszowianie „napisali” przy Hetmańskiej interesującą historię, ale w perspektywie dwumeczu czeka ich „proza życia”. Cellfast Wilki przy Legionów nie dostarczyły sobie nawet chwili uniesienia, o co zadbała rzecz jasna Abramczyk Polonia. Reasumując, w niedzielę do finału wjadą potentaci, którym ten los od miesięcy był przeznaczony.
W Łodzi czeka nas z kolei ostatecznie rozwiązanie zagadki. Czy Moonfin Malesa Ostrów znajduje się na autostradzie do utrzymania ? Teoretycznie tak. Łódzkie perturbacje z domową nawierzchnią trwają od długich miesięcy. Kiedy Malesa przyjechała na Motoarenę w fazie zasadniczej, wyjechała z 55 punktami, będąc przy tym „ostro pokiereszowana”. Uwzględniając powyższe fakty, co może pójść nie tak ? Nie uważam, że różnice między „siłą rażenia” obu zespołów są tak duże, by ekipa Kamila Brzozowskiego mogła czuć się całkowicie spokojnie. 12 punktów, to jednocześnie tylko i aż 12. Tegoroczna dyspozycja poszczególnych ogniw H.Skrzydlewskiej Orła to swego rodzaju loteria. W rozważanym przypadku nie chodzi o zbiorczy, dłuższy okres czasu, ale wyłącznie jeden mecz. Dlatego „koło w ruch” i jak na loterii – marne szanse, ale zawsze szanse.


