Przedbiegi #17: MIMP i IMP, czyli czas rozdać medale ; wkraczamy w decydującą fazę

Dzisiaj MIMP, jutro ostatnia prosta cyklu IMP, czyli krótko mówiąc – na szyjach zawisną medale. Pod spodem dam znać, do kogo te szyje mogą należeć. W niedzielę na poziomie Metalkas 2 Ekstraligi rozpocznie się długo wyczekiwana faza play-off, tudzież play-down. Wybory uprzywilejowanych okazały się być tymi z gatunku oczywistych. Nie specjalnie mnie to jednak dziwi, wszak przyszedł czas na grę o najwyższą stawkę.

Młode wilki o krajowy czempionat

Nie podoba mi się sposób, w jaki nie ukrywajmy, pokrzywdzono Kacpra Andrzejewskiego. Ten stał się niejako więźniem regulaminu i mimo sportowego awansu, do finału dopuszczony nie zostanie (nawet jeśli ten zmienił swą lokalizację). Trąci absurdem. Spójrzmy z perspektywy zawodnika. Domniemam, że dla Andrzejewskiego są to jedne z najważniejszych zawodów w roku kalendarzowym. Na drodze sportowej rywalizacji zakwalifikował się do finału MIMP-u, po czym zabrano mu wywalczoną szansę uczestnictwa w tymże właśnie, albowiem regulamin stanowi inaczej. Brutalne, acz prawdziwe.

Wracając do dzisiejszych zawodów przy Sportowej, powinno być naprawdę ciekawie. Mamy „starych wyjadaczy”, że tak się wyrażę, a mianowicie wracającego do macierzy Wiktora Przyjemskiego, aktualnego mistrza – Jakuba Krawczyka, czy swoją jazdą cieszącego oko – Damiana Ratajczaka. Są również rozpoczynające ligową przygodę, a już siejące spustoszenie „diamenciki”. Mówiąc to, mam na myśli Kacpra Manię, Pawła Sitka, ale i Kevina Małkiewicza (choć ten diamencik już dwa lata się szlifuje).

Jest także ten, na którego w Bydgoszczy czekają tak, jak siatkarze czekali na olimpijski medal. Rzecz o Maksie Pawełczaku. Mimo iż wychowanek „Gryfów” z uwagi na swój wiek, nie mógł jeszcze wystąpić w ligowym spotkaniu, to dziś stawiany jest w roli jednego z głównych aktorów. Niech to świadczy o pewnym niebanalnym zjawisku. Jestem bardzo zainteresowany dzisiejszym występem Pawełczaka, jego sprawdzianem na tle „juniorskiej śmietanki”.

IMP formalnością ?

Jak o złoto chodzi, sprawa zdaje się być w mojej opinii bliska rozstrzygnięcia. O dziwo, bliskim mistrzostwa nie jest Bartosz Zmarzlik. To tak w gwoli uzupełnienia, jeśli ktoś obudził się z długiego snu. Taki paradoks, gdyż Bartosz swoją tegoroczną jazdą „rozbija bank”. Niemniej jednak Patryk Dudek nie sprawia wrażenia, jakby najcenniejszy kruszec miał z rąk wypuścić. Jest pewny, skuteczny, regularny i w Częstochowie najpewniej również zawalczy o triumf w zawodach.

Sprawa srebra i brązu to zapewne Kuberowo-Zmarzlikowy bój, w którym na dziś dzień ten pierwszy jest wyżej. Nie odbieram szans na medal Przyjemskiemu oraz świeżo upieczonemu uczestnikowi Grand Prix – Kacprowi Worynie, ale sami wiecie…Będzie ciężko, delikatnie rzecz ujmując. A dalej niech się dzieje, niech turniej w Częstochowie wyposaży nas w szereg żużlowych emocji. Specyfika tamtejszego owalu ma to do siebie, że wspomniane emocje nie są „wyssanym z palca snem”, a realnym scenariuszem.

Jaskółki i Żurawie skazane na pożarcie ?

Zmaterializował się „rozwód” Mateja Zagara z Autona Unią Tarnów. Jeśli ktoś zapytałby mnie o potencjalne „światełka nadziei” na triumf ze „Skorpionami”, to ciężko byłoby mi cokolwiek wymyśleć. Zakładając najbardziej optymistyczny scenariusz, czyli dobre występy seniorów wsparte zdobyczami pary Kowalski-Heleniak, w konsekwencji niedzielne zwycięstwo, widzę jeden potężny problem. Jest nim rewanż na Golęcinie. Konstrukcja osobowa Unii Tarnów w połączeniu z finansowo-organizacyjnym rozgardiaszem sprawia, że 50 punktów w „gnieździe” to misja straceńcza. Hunters PSŻ ma w swoich szeregach zbyt wiele jakości. Nie ukrywajmy, że ekipa Eryka Jóźwiaka miała apetyt na górną część tabeli, dlatego zwycięski dwumecz z outsiderem oraz spokojne utrzymanie, to ustawowy obowiązek.

Jak dotychczas, Fogo Unia Leszno niczym czołg, kroczy spokojnie, pewnie, metodycznie, powtarzalnie, posiadając sytuację pod pełną kontrolą. Czy Texom Stal Rzeszów będzie w stanie tą kontrolą jakkolwiek zachwiać ? Moim zdaniem nie. Sytuacja podobna, jak ta powyższa, tyle że rozgrywająca się na innym pułapie. „Byki” mają w swoich szeregach siedem cennych, niezwykle ważnych ogniw. Mało tego – niektóre z nich „rozwijają skrzydła” z biegiem sezonu (Nazar Parnicki, czy Kacper Mania). Dla przeciwwagi spójrzmy na Rzeszów. Świetny ostatnimi czasy Paweł Przedpełski i to tyle ze wszelkich zasobów świetności. Nicolai Klindt, czy Keynan Rew mogą na pewnym etapie leszczynianom zagrozić. W perspektywie dwumeczu „Żurawie” są jednak na pozycji nie do pozazdroszczenia.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry