Przedbiegi #13: Malilla zaprasza na dwie imprezy ; bezkres metalkasowych emocji

PGE Ekstraligi w najbliższych dniach prawie nie uświadczymy, co nie oznacza braku „budzącego krew w żyłach” speedway’a. Cykl Speedway Grand Prix wraca na Skrotfrag Arenę. Mało tego, rywalizację o światowy czempionat rozpoczynają „młode wilki”. Jak już przy tych wilkach jesteśmy, to te z Krosna czekają aż dwie potyczki. Emocji nie powinno zabraknąć również w Łodzi, ale o tym w dalszej części.

Przystawka i danie główne a’la Malilla

Już jutro rusza cykl SGP 2. Faworytem tegoż właśnie, nie będę oryginalny – Wiktor Przyjemski, który zresztą na Skrotfrag Arenie triumfował w ubiegłym sezonie. Dwa nazwiska, które w mojej opinii mogą Polakowi „deptać po piętach” to Parnicki, czy Pollestad. Zarówno Ukrainiec, jak i Norweg smak medalu już znają, wszak wespół z Przyjemskim tworzyli podium zeszłorocznego cyklu. Różnica jest jednak taka, że jeden i drugi czynią widoczne postępy na swojej sportowej drodze. Obraz Parnickiego oraz Pollestada w Metalkas 2 Ekstralidze to sytuacja niemal bliźniacza, świadcząca o ich wysokim poziomie. Na liście klasyfikacyjnej sąsiadują ze sobą, legitymizując się średnią ok. 1,95. Na torze często wykorzystują „armatnie starty”, co nie ujmuje im rzecz jasna umiejętności na trasie.

Kevin Małkiewicz materiałem na medal bez wątpienia jest. Pytanie, jak wygląda sytuacja ze zdrowiem, z którym ostatnimi czasy wzorowo nie było. Nie pojechał tydzień temu do Lublina, miał czas na regenerację i jeśli obiektywna przeszkoda nie stanie na drodze, Małkiewicz może być „pierwszoplanową postacią w tym spektaklu”. Antoni Mencel aspiracje również posiada i ma ku temu solidne podstawy. Ciężko stwierdzić, czy wyszedł z cienia Damiana Ratajczaka, ale w Metalkas 2 Ekstralidze pokazuje się zazwyczaj z bardzo dobrej strony. Jan Przanowski będzie zbierał doświadczenie. Myślę, że dla niego sam awans jest niemałym powodem do radości.

W sobotę „na scenę” wyjadą seniorzy. Bez zbędnego tworzenia kwadratury koła, wypada po prostu powiedzieć, że Bartosz Zmarzlik Malillę uwielbia, toteż jego miejsce na podium brałbym za pewnik. Brady Kurtz udowodnił, że jest silnym, ale co najważniejsze – regularnym graczem i nie imają się go slogany o tym, że cykl Grand Prix weryfikuje i wyciąga na „głębokie mentalno-logistyczno-sportowe wody”. Jeśli „Kangura” weryfikuje, to wyłącznie w pozytywny sposób. Jest oczywiście jeszcze kilka postaci, o których namiętnie wspominam przy okazji wydarzeń światowego czempionatu. Tak teraz sobie myślę o potencjalnych nieoczywistych „bohaterach Malilli”. Może Robert Lambert wreszcie się jakkolwiek odblokuje, bowiem Brytyjczyk ostatnimi czasy po prostu jedzie wolno. Z nieprzeciętnego, dobierającego najróżniejsze efektowne rozwiązania, świetnie prowadzącego motocykl rajdera stał się tłem. Ach, co ten sprzęt robi z człowiekiem…

Wyjazdowe szarże Wilków

Cellfast Wilki Krosno weekend rozpoczynają w Tarnowie. Hunters PSŻ Poznań pokazał, że z Mościc można wywieźć punkty, dlatego tym bardziej stać na to Krośnian. Wydarzyła się wpadka z Łodzią, po częsci podyktowana kontuzjami kluczowych ogniw. Kenneth Bjerre wraca, dlatego i akcje Wilków rosną, mimo niespełniającej oczekiwań dyspozycji Berge. Wśród wszystkich przedstawicieli tarnowskiej Unii rażący jest jeden parametr – dysproporcja między średnią domową, a wyjazdową. Na korzyść „Jaskółek” działać będzie formacja juniorska, wszak „watasze” brakuje w niej „kluczowego żądła”. Spodziewam się wyrównanego spotkania. Mimo bolesnej porażki przy Legionów, nie widzę przeciwskazań, by drużyna z Krosna miała w Tarnowie zwyciężyć. O domowej sile Autony Unii już wspomniałem.

Niedziela to derby podkarpacia i mam przekonanie, kolejne spotkanie z cyklu tych bardzo wyrównanych. Ubiegły rok pokazał, że Rzeszowska nawierzchnia wybitnie pasuje „francuskiemu TGV”. Może właśnie tam przyjdzie moment na „rozwinięcie skrzydeł”. Przed dzisiejszym spotkaniem w Łodzi Paweł Piskorz zdecydował się odstawić Nicolaia Klindta. Jest to decyzja ryzykowna, acz w mojej opinii zrozumiała. Jak wielokrotnie wspominałem, Texom Stal to dla mnie w tym roku przestrzeń nieokiełznana. 8 minionych spotkań unaocznia nam jednak, że jeśli jakaś krzywa/tendencja istnieje, to z pewnością nie ma ona pozytywnego wymiaru. Są przeciętne występy o bardziej lub mniej korzystnym zabarwieniu, ale brakuje lidera, który pomógłby Pawłowi Przedpełskiemu „dźwigać ten ciężar”. Zobaczymy w jakich nastrojach do niedzielnego starcia przy Hetmańskiej podejdą gospodarze.

Orły będą latać już tylko wyżej ?

Nie zamierzam uderzać w huraoptymistyczne nastroje w kontekście H.Skrzydlewskiej Orła. „Jeden orzeł wiosny nie czyni”, ale Łodzianie zyskali w Krośnie sportowy tlen, być może nowe pokłady energii i przekonanie, że w tym roku można jeszcze cokolwiek zdziałać. Z Rzeszowem na straconej pozycji oczywiście nie stoją. Problem niezmienny pozostaje jednak taki, że przymiotniki „stabilny” oraz ” wzrastający” dotyczą głównie Roberta Chmiela. Na łódzkiej Motoarenie nie zawodzi zazwyczaj także Patryk Wojdyło. Do całej reszty pasuje rzeczownik, który brzmi „sinusoida”. W dzisiejszym spotkaniu z Texom Stalą to właśnie gospodarzy upatruje jako lekkich faworytów, choć nie zdziwię się, jeśli sinusoida bedzie jednak w stanie opadania.

Niespodzianek nie upatruje w Poznaniu i Ostrowie. Bydgoszczanie nie mają co prawda miłych wspomnień z Golęcina, ale po zeszłorocznej klęsce nie pozostał już raczej żaden ślad. Poznanianie mają oczywiście argumenty, by się „Gryfom” postawić. Szymon Szlauderbach idzie w górę, podobnie Bartosz Smektała. Na Abramczyk Polonię, to w mojej opinii jednak za mało, nawet u siebie. Do Ostrowa na „trening punktowany” przyjedzie leszczyńska Fogo Unia. To brutalne określenie, ale Ostrowianie spoglądają już w stronę play-downów, kiedy „Byki” chcą wygrać rundę zasadniczą. Dysproporcja jest wręcz niemierzalna.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry