
Około rok temu, kiedy ze sponsorowania klubu wycofała się Grupa Azoty, nad tarnowską Unią wisiało widmo upadku. W trakcie trwania minionej kampanii, zawodnicy musieli mierzyć się z nieregularnym systemem wypłat na ich rzecz. Mimo to cała historia zakończyła się happy endem. W obliczu sukcesu sportowego, prezes Kamil Góral i spółka musieli zmierzyć się z masą wyzwań natury finansowo-organizacyjnej. Owym wyzwaniom podołali, pozyskując sponsorów, spłacając zaległości, w końcu otrzymując licencję na nadchodzące rozgrywki. Jaką sportową historię napiszę więc beniaminek z małopolski w nadchodzących zmaganiach ?
Szeroko pojęty rollercoaster
Przed ubiegłym sezonem wielu ludzi wieszczyło jaskółkom awans do Metalkas 2 Ekstraligi. Prawdziwym trzęsieniem ziemi okazała się strata sponsora strategicznego, jakim była Grupa Azoty. Brak dywersyfikacji źródeł finansowania sprawił, że klub na skutek jednej dezycji stanął nad przepaścią. Rękawy do działania zakasał Kamil Góral, który w moim mniemaniu zasługuje na duży szacunek w kontekście tego, co już zrobił dla bytu tarnowskiego zużla. Z licznych jego wypowiedzi można było wyczuć pragmatyczno-optymistyczne podejście do sprawy. Stawiał sprawę jasno, nie obiecywał „gruszek na wierzbie”, toczył walkę o jakkolwiek reprezentatywne spięcie budżetu. W pomoc zaangażowało się województwo małopolskie, relacje z prezydentem Tarnowa Jakubem Kwaśnym również zdają się być pozytywne. Przed nadchodzącym sezonem klub pozyskał sponsora tytularnego, a modernizacji niezbędnych elementów prawdopodobnie doczeka się archaiczne „Jaskółcze gniazdo”. Skład na rok 2025 zdaje się być zbudowany w oparciu o aktualne możliwości finansowe. Światełek dających nadzieję jest wiele, jednak to, co najważniejsze, będzie miało miejsce na torze. Myślę, że nie skłamię, jeśli odważę się na tezę, że tegoroczne potencjalne utrzymanie, to „być albo nie być” dla przyszłości żużla w Tarnowie.
Papier wykładnią, a może pozytywne zaskoczenie
Po zawiłym sezonie 2024, w klubie pozostali Timo Lahti oraz Marko Lewiszyn. Obsadę juniorską stanowić będą niezmiennie Jan Heleniak i debiutujący Sebastian Madej. Szeregi drużyny zasilili Mateusz Szczepaniak, a także „odkurzony” Matej Zagar. Pozycja u24 na razie pozostaje nieobsadzona. Czego więc powinniśmy oczekiwać od tego typu mieszanki ? Na papierze z pewnością jest to kadra odbiegająca siłą rażenia od pozostałych. Nie skazywałbym jej jednak jednoznacznie na niepowodzenie. W tego typu przypadkach niezwykle ważne w moim mniemaniu będzie wzorowe spasowanie sprzętu z domową nawierzchnią, czym nie „odkrywam Ameryki”. W jakiś sposób należy przecież nadrobić deficyty sprzętowe, czy te stricte odnoszące się do jakości sportowej/jeździeckiej. Timo Lahti, zawodnik nie niezwykle efektowny, zadziorny, błyskotliwy, często bazujący bardziej na starcie, niżeli ekstrawaganckich szarżach. Naturalizowany Szwed może być jednak pewnym, stałym, stabilnym punktem drużyny. Lahti posiada duże doświadczenie na tym szczeblu, najczęściej „kręcąc” się wokół średniej 2,0. Mateusz Szczepaniak z kolei ma za sobą solidny rok w barwach bydgoskiej Polonii, do której to solidności zdołał przyzwyczaić. Ciekawy przypadek stanowi sięgnięcie po słoweńskiego komandosa – Mateja Zagara. Bez cienia wątpliwości, stanowi on wielką niewiadomą, którą prawdę mówiąc dopiero „po owocach” poznamy. Z nad Marko Lewiszyna znika parasol ochronny w postaci zawodnika u24, lecz mam wewnętrzne poczucie, że Ukrainiec ma szansę zaistnieć w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Efektowna sylwetka na motocyklu w połączeniu z czasami uzewnętrzniającą się porywczością torową oraz rzecz jasna funkcjonującym sprzętem może dać ciekawy efekt. Wielkiej siły nie upatruję na pozycjach juniorskich, gdzie moje wymagania są minimalne, zaś jedna pozycja wciąż czeka na zawodnika.
Podsumowanie
Reasumując, z pewnością fanów tarnowskiej Unii czeka emocjonujący sezon. Najważniejsza zdaje się być teraz stabilizacja, zbudowanie solidnego budulca, fundamentu, na wielu polach żużlowego rzemiosła. Jeśli miałbym wskazać główny problem zawierający się w konstrukcji drużyny, byłby to brak lidera, kogoś, kto wyraźnie pociągnąłby za sobą całą resztę. Utrzymanie w Metalkas 2 Ekstralidze nie będzie łatwym zadaniem, sam upatruję Unię, jako głównego kandydata do spadku. Sport kocha jednak romantyczne historie,, a potencjalne pozostanie w lidze z licznymi perturbacjami pozostającymi w tle, byłoby na pewno jedną z nich.


