Próba toru #8: Czy Polonię stać na upragniony awans ?

Polonia Bydgoszcz na upragniony awans oczekuje już kilka lat, rokrocznie budując drużynę mogącą potencjalnie ten cel spełnić. W ubiegłym sezonie „żużlowy Eden” był na wyciągnięcie ręki, ale wówczas zaatakować postanowiły rybnickie „Rekiny”. Teraz Bydgoszczanie ponownie mają szereg uzasadnionych argumentów, by sięgnąć marzeń i wrócić do elity. O tych argumentach właśnie w tym artykule.

Polskie armaty

Krzysztof Buczkowski pozostaje w Bydgoszczy, co postrzegać można w samych superlatywach. „Buczek” na froncie pierwszoligowym to gwiazda z prawdziwego zdarzenia. Nawet, jeśli element startowy nie zawsze Polakowi wychodzi, to prędkością, jaką jest w stanie wygenerować, nadrabia wszelkie deficyty. Powyższa prawidłowość szczególnie tyczy się domowego owalu. Buczkowski to jeden z czołowych rajderów ligi i nie sądzę, by w tej materii coś się zmieniło.

Do Bydgoszczy po wielu latach wraca Szymon Woźniak, który przez tą rozległą przestrzeń czasową zbudował swoją markę, dojrzewając jako zawodnik. Nie ukrywam, że żywię do Woźniaka ogromną sympatię. Z mojej perspektywy to „rzemieślnik sportu żużlowego”, pracuś, u którego nie tyle talent, co ciężka praca okazała się kluczowym faktorem jego wzrostu. Poza tym, dobrze słyszeć człowieka dojrzałego, świadomego, umiejętnie władającego polszczyzną, potrafiącego opisywać własne obserwacje i odczucia. Za Woźniakiem ciężki rok, gorszy niż poprzednie, ale nie nazywałbym go mianem tragicznego, lecz dającego pole do głębokiej analizy / rekonstrukcji zdarzeń. Wpływ na ten okres z pewnością miał cykl Grand Prix, niezwykle nieudany oprócz pierwszych kilku rund. W grę z czasem weszło zakłopotanie sprzętowe. Podważana była również współpraca Polaka z Gregiem Hancockiem. Speedway to złożona, wielostopniowa dyscyplina, o czym już kiedyś wspominałem. Czynników takiej, a nie innej dyspozycji z pewnością jest wiele. Nadchodząca kampania powinna dać Szymonowi sporo odpowiedzi. W Metalkas 2 Ekstralidze Woźniak to bezsprzecznie transferowa bomba.

Zagraniczne silne działa

Kai Huckenbeck to technicznie uzdolniony jeździec, którego losy w ubiegłym sezonie układały się różnie prawdę mówiąc. Mimo wszystko średnia 2,077 nie wygląda przecież źle. Przed Niemcem są stawiane jednak oczekiwania, zresztą niebezpodstawnie. Huckenbeck na tym poziomie rozgrywkowym to najzwyczajniej uznana marka, materiał lidera każdego zespołu. Przy takiej konstelacji gwiazd liderem bym go nie określił, aczkolwiek to wciąż licząca się postać.

Aleksandr Łoktajew, czyli żużlowy zawadiaka w pozytywnym tego słowa znaczeniu. W tekście o drużynie z Poznania pisałem, że już nie mogę się doczekać, aż „Sasza” będzie „latał” po bydgoskich balotach i nic w tej kwestii się nie zmieniło. Przebojowy, odważny (niekiedy może brawurowy), świetny technicznie, temperamentny, to cechy go opisujące. Krzysztof Kasprzak w podcaście „Mówi się żużel” (swoją drogą arcyciekawa rozmowa, gdzie „KK” można by rzec – na pełnym gazie otworzył się po zakończeniu kariery ) powiedział, że w niedalekiej przyszłości widzi Łoktajewa w cyklu Grand Prix. I coś w tym jest, muszę przyznać.

Tom Brennan, to niezły wybór jak na pozycję u24, gdzie umówmy się zbytniego urodzaju na rynku nie ma. Jeszcze w Łodzi dwa lata temu chwalił go Marek Cieślak. Ubiegły sezon zaliczył w barwach Wybrzeża Gdańsk, z różnym skutkiem, choć końcówka sezonu uwydatniła jego nie najniższą wartość. Nie widzę Brennana jako czołowego zawodnika u24 w lidze, ale mam przekonanie, że cenne punkty dokładać będzie. Przy takiej konstrukcji zespołu ta gwarancja wydaje się być wystarczająca.

Strefa juniorska

Kiedy wydawało się, że na Bartosza Nowaka nic ciekawego już w speedwayu szczególnie nie czeka, to ten rozwinął skrzydła na wypożyczeniu w Łodzi. Jestem ciekaw, czy jego rozwój będzie postępował, a jeśli tak, to w jakim tempie. Nowak późno zaczął przygodę z żużlem, bo dopiero w wieku bodajże 18 lat. Czas więc go goni, a jego zadaniem jest przed nim skutecznie uciekać, by utrzymać się na powierzchni. Do Bydgoszczy przechodzi Kacper Andrzejewski, który nie wywalczył miejsca w składzie Sparty Wrocław. W tym wypadku wstrzymam się od jakichkolwiek przewidywań, gdyż najzwyczajniej nie mam pojęcia, czego się spodziewać. I rodzynek, wychowanek, wielkiej wagi talent – Emil Maroszek. Tutaj przygoda z zawodowym żużlem dopiero się rozpoczyna, dlatego pozostaję nieco stonowany i pragmatyczny. Nie zmienia to faktu, że świat powinien o nim kiedyś usłyszeć.

Podsumowanie

Drużyna oparta w dużej mierze na gwiazdach ligi, doświadczonych i objeżdżonych na tym poziomie rozgrywkowym. Do tego dochodzi Szymon Wożniak z wielkim bagażem oczekiwań, Tom Brennan i niezła formacja juniorska. Apetyty w Bydgoszczy muszą być spore. Ich atutem w mojej opinii jest również osoba trenera Bajerskiego, którego cenię choćby za warsztat taktyczny, ale nie tylko. Wypada teraz rzucić wyświechtanym sloganem – jak nie teraz, to nigdy. Myślę, że „Gryfy” wzniosą się wysoko, a jazda w finale zdaje się być formalnym obowiązkiem. Jak jednak wiemy, w żużlu nic nie ma za darmo.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry