Czas mistrzów #3: Paryż sięgnął gwiazd, Atletico było blisko

I po wszystkim, jeśli chodzi o spotkania 1/8 finału Champions League. Możemy czuć się ukontentowani jakością minionych widowisk, a przynajmniej ich znakomitą większością. Na szczęście decydujące, kluczowe rozstrzygnięcia dopiero przed nami, a teraz czas skupić się na tym, co świeże, gorące, zakończone przed kilkoma chwilami. Na Wanda Metropolitano Real „zrobił Real”, w Liverpoolu zaś świętował Paryż.

Tak blisko, a tak daleko

Naprawdę jestem w stanie zrozumieć rozgoryczenie fanów Atletico tym, co ostatecznie zmaterializowało się nieco ponad 8 godzin temu. Drużyna Simeone zagrała bowiem niemal wzorowy mecz w ramach kanonu wzorca wykreowanego przez Argentyńczyka. Rozpoczęli od szybkiego nokdaunu, który zaserwował Gallagher. Potem „zaparkowali autobus”, choć nie do końca. Fakt, inicjatywę przejął Real, co specjalnie nie dziwi przy takim konstrukcie rzeczywistości. Atletico starało się wykorzystywać jednak fazy przejściowe, grali bezpośredni futbol, często posyłając długie piłki. Niesubordynację kolegów często łatał młody Asencio, czy Thibaut Courtois. Środek pola Realu był prawie niezauważalny, cały Real był neutralizowany. W defensywie Atletico było nie do tknięcia, a Oblak praktycznie bezrobotny. Ekipa „Carletto” niekiedy sprawiała wrażenie bezradnej, grającej na alibi, odnaleźć nie mogły się jej największe gwiazdy. Na domiar złego dla „Królewskich”, próby nerwów z 11 metrów nie wytrzymał Vinicius. W rzutach karnych dramaturgia pisała się sama. Dużą jej część stanowi poślizgnięcie się Juliana Alvareza i związana z tym decyzja Szymona Marciniaka.

Proszę państwa, nie ważne co się dzieje, na końcu i tak wygrywa Real, szczególnie, jeśli rzecz się tyczy Ligi Mistrzów. To nie było dobre spotkanie „Królewskich”. To co jednak cechuje drużyny mistrzowskie, to umiejętność przechylania szali na swoją korzyść w newralgicznych momentach, nawet, kiedy nie idzie. Taką cechę przysposobił sobie Real, ba, to wpisane jest w ich tożsamość.

Sprawiedliwości stała się zadość

Zanim o poszczególnych momentach, chwilach, aspektach, to zacznę tak ogólnie. Warto docenić fakt, ile piłkarskiej jakości mogliśmy oglądać w tym dwumeczu, żywych umiejętności. Jak można się było spodziewać, Liverpool nie przypominał siebie z zeszłego tygodnia. Początek był obiecujący, sytuację miał chociażby Mohamed Salah. PSG postanowiło grać reaktywnie, jak się później okazało, również efektywnie. Kilka błędnych decyzji Barcoli, czy Dembele sprawiło, że po pierwszej połowie mieliśmy tylko jednobramkowe prowadzenie. Potem czas swojej optycznej przewagi znów przeżywał Liverpool, słupek obił Arnold, niezły impuls dał Quansah. Karuzela trwała w najlepsze, gdyż końcowe takty, biorąc pod uwagę także dogrywkę należały do PSG. Świetną zmianę dał zjawiskowy młokos – Desire Doue. Nie mogę nie wspomnieć o środku pola, który również mógłbym określić mianem zjawiskowego. W rzutach karnych bohaterem stał się Donnaruma. W mojej opinii warto również docenić wkład Kvaratskhelii, bowiem Gruzin był tego dnia wszędzie, był zdyscyplinowany taktycznie, a kolokwialnie i brzydko mówiąc „jeździł na tyłku”.

Paryż idzie dalej, jak pisałem w tytule, sięgnął gwiazd. Mam przekonanie, że awansowała drużyna w tym dwumeczu lepsza, konkretniejsza. Drużyny Slota trochę szkoda. Mieli szansę na wielki sezon, a tak jego percepcja musi zostać przedefiniowana. Odbiór samego trenera i drużyny oczywiście pozostaje niezmiennie pozytywny, wszak Premier League to całkiem niezła liga przyznać.

Na pozostałych stadionach

Arsenal dopełnił formalności, podobnie Aston Villa, Barcelona, czy Inter. Dobrze widzieć regularnie grającego Modera, co najważniejsze nieźle sobie radzącego, teraz już z bramką na poziomie Ligi Mistrzów, pierwszym golem od ponad 1000 dni – zatrważające. Bayern drugi raz, w efektownym stylu „przejechał się” po Leverkusen. Borussia wreszcie zagrała zaś fragmentami bardzo dobre spotkanie. Szkoda, że dopiero mając „nóż na gardle” potrafili wykrzesać z siebie jakikolwiek potencjał. Nie zamierzam być dziś jednak panem marudą. Oby częściej takie odstępstwa od normy.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry