Próba toru #15: Czy ktoś zatrzyma lubelską Hydrę ?

Los Orlen Oil Motoru w ostatnich latach określiłbym jednym zdaniem: Psy szczekają, a karawana jedzie dalej. Jakub Kępa na własnej piersi wyhodował potwora, który trzy razy z rzędu sięgnął po mistrzostwo Polski. Niektórzy artykułują swoje niezadowolenie wynikające z faktu, że klub wspiera duża liczba spółek skarbu państwa. Zgadzam się, co do zasady, że pewne proporcje są zachwiane. Tyle, że w moim mniemaniu jeśli już, to pretensje należy stosować wobec spółek i ichniejszych zasad/mechanizmów finansowania sportu. Ja prezesowi Motoru mogę jedynie przyklasnąć, że potrafił przekonać podmioty do wspierania projektu oraz zbudować tak bogatą sieć sponsorską, z czego teraz czerpie korzyści. W aspekcie sportowym status quo został zachowany, o czym również zdań kilka.

Trzon drużyny

Czy ja naprawdę muszę coś pisać o Bartoszu Zmarzliku ? Byłem fanem tego wirtuoza, zanim to jeszcze było modne. Teraz Zmarzlik to ambasador sportu, jednostka wykraczająca poza jego ramy. Polak wyznacza rytm rywalizacji, ustawia wysokość poprzeczki, do której inni próbują doskoczyć. Mistrz naszych czasów, rajder inny niż wszyscy, posiadający gen zwycięstwa. Nie ma granic, poza które nie wykraczałaby jego ambicja, determinacja, chęć nieustannego rozwoju. Żeby jednak tak kolorowo nie było, w poprzednim sezonie i Zmarzlika dopadł swego rodzaju kryzys. Momentami brakowało prędkości, szczególnie w końcowej fazie rozgrywek. Często Polak musiał wykrzesywać ze sprzętu więcej, niż on w danym momencie był w stanie mu dać.

Fredrik Lindgren i Jack Holder trafiali do drużyny jako bardzo brzydko mówiąc odrzutki. W Lublinie rozwinęli na nowo skrzydła, stając się jeszcze lepszymi rajderami, niż byli wcześniej. Dobrą dyspozycją nie emanowali wyłącznie na froncie ligowym, ale również w Speedway Grand Prix. Sezon 2024 był dla obojga z nich trochę gorszy w porównaniu do kampanii 2023, jeśli chodzi o średnią. Nie przewiduję, że ta tendencja zostanie podtrzymana. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że zarówno Lindgren, jak i Holder są podatni na małe wahania. Niezmiennie ich zadaniem jest bycie silnym punktem zespołu, a umówmy się, margines błędu jakiś istnieje, patrząc na zestawienie osobowe drużyny. Abstrahując od ścisłego Excela, „Fast Freddie” to jeden z najpiękniej jeżdżących rajderów na świecie, a jego eleganckie i ekstrawaganckie szarże zarazem to prawdziwy żużlowy teatr. Jack rzecz jasna także nie jest zawodnikiem z pierwszej łapanki.

Dominik Kubera to bez cienia wątpliwości ścisła polska oraz światowa czołówka. Zawodnik Orlen Oil Motoru Lublin z roku na rok ugruntowuje swoją pozycję w światku speedwaya. Postać dla drużyny kluczowa, jeden z jej liderów. Powszechnie znanym atutem Kubery „szybkie puszczenie klamki” spod maszyny startowej. Tych przymiotów posiada oczywiście więcej, bowiem to zawodnik raczej kompletny. Czas więc posłużyć się oklepanym frazesem: Jakże inaczej potoczyły się losy Smektały i Kubery od czasów juniorskich w barwach Unii Leszno.

„Młode Koziołki”

Mateusz Cierniak rok temu rozpoczął seniorski etap własnej kariery. Muszę szczerze przyznać, że spodziewałem się trochę więcej. Nie zrozummy się źle, to wciąż był niezły, solidny sezon. Brakowało jednak swoistego błysku. Występy bardzo dobre mieszały się z przeciętnymi, a także tymi z kategorii do zapomnienia. Trzymam kciuki za Cierniaka, bowiem skrywa w sobie duży potencjał. Często nawet nie skrywa, a eksponuje. W trakcie transmisji możemy oglądać obrazki, gdzie razem z Bartoszem Zmarzlikiem wymieniają się spostrzeżeniami. Być może powstało coś na kształt relacji mistrz – czeladnik. I dobrze, bo jest od kogo czerpać.

Parę juniorską Motoru Lublin niezmiennie tworzą Wiktor Przyjemski oraz Bartosz Bańbor. Wiktor przebojowo wdarł się do PGE Ekstraligi, z miejsca stając się jej integralnym, ważnym, silnym elementem. Mistrz świata juniorów wciąż ma swoje spore deficyty i przestrzeń do rozwoju. O ile jazdę przy krawężniku opanowaną ma niemal do perfekcji, to wyniesienie się na szerokie rewiry już stanowi pewną trudność. Sprzęt Przyjemski ma pierwszej klasy, ale nie o sprzęt tylko w żużlu chodzi. Zawody indywidualne w gronie seniorskim, a także bardziej wymagające tory dają do zrozumienia, że przed Wiktorem wciąż sporo pracy. Diament trzeba oszlifować. Zgoła inną charakterystykę posiada Bartosz Bańbor, który nie stroni od torowego ryzyka i adrenaliny. Rozwój z roku na rok jest skokowy, facet ma zaledwie 18 lat i już generuje mniejsze lub większe oczekiwania. Bańbor w długiej perspektywie ma szansę zostać rajderem, dla którego przychodzi się na stadion.

Podsumowanie

To, że w Orlen Oil Motorze Lublin personalia się nie zmieniły, wcale nie świadczy, że czwarty z rzędu tytuł powolutku zmierza do gabloty. Siła rażenia „Koziołków” pozostaje raczej niewzruszalna, ale przy ocenie warto mieć na uwadze fakt, jak dozbroili się ligowi rywale. Wspominałem już o tym w w artykule poświęconym Betard Sparcie. Mam wrażenie, że jeśli ominą nas urazy i kontuzje, gra o trofea będzie grą niuansów i detali. To będzie naprawdę pasjonujący żużlowy sezon.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry