
W Częstochowie zimą było gorąco. Przeprowadzono słynny audyt sportowy, zatrudniono nowego szkoleniowca, zrewolucjonizowano kadrę. Ubiegły sezon dał Michałowi Świącikowi i spółce wiele do myślenia, gdyż osiągnięty wynik daleko odbiegał od oczekiwań środowiska. Na tapet wysuwały się nieporozumienia w zespole, Madsenowi nie po drodze było z Michelsenem (obu, w tym duńskiej legendy Włókniarza nie ma już w klubie ), w drużynie zdawał się panować bliżej nieokreślony bezład. Generalnie sytuacja Krono-Plast Włókniarza często stawała się przedmiotem analiz i dyskusji opinii publicznej. Teraz sytuacja zmusiła klub do licznych przetasowań. Jak skutecznych ? O tym właśnie tutaj.
To, co niezmienne
W zespole pozostał Kacper Woryna, czyli zawodnik, który we Włókniarzu te lepsze sezony przeplata z tymi nieco gorszymi. W ubiegłym roku rezultatami odbiegał od kampanii 2022, kiedy szeregi jego teamu zasilał Rafał Lewicki. Jednocześnie spisywał się lepiej, niż miało to miejsce w sezonie 2023. Mimo wahań Woryna raczej ugruntowuje swoją pozycję w polskim i światowym żużlu. Niech świadczy o tym zeszłoroczny brąz SEC-u. Znamy Kacpra Worynę, że ciekawy, uśmiechnięty, odważny, jeździecko nieprzeciętnie obdarzony. Warto, by do zestawu swoich przymiotów Rybniczanin zaimplementował pewną stałość, regularność i wynikową stabilizację. Nie mówię tego bez przyczyny. Przy takiej, a nie innej konstrukcji składu, Polak ma być jednym z liderów.
Znad Madsa Hansena znika bufor o nazwie u24. Wejście do Ekstraligi miał imponujące, potem już było nieco gorzej, teraz będzie już tylko trudniej. Jego godna docenienia etyka pracy, profesjonalizm to jedno, zaś możiwości to już inna kwestia. Powiem wprost, nie jestem przesadnym optymistą, co do występów Duńczyka. Z drugiej strony rok temu też moje podejście było naznaczone sceptycyzmem, a ruch okazał się pożyteczny.
Co się tyczy juniorów, wybór jest spory ( Halkiewicz, Ludwiczak, Wolski, Śmigielski, Kupiec, wraca Karczewski,..) W czasie ubiegłego sezonu dostrzegano, że wychowanków dopadła pewna stagnacja, a co za tym idzie brak postępów. Kto jednak ma postawić na nogi omawianą formację, jak nie osoba Mariusza Staszewskiego. Choć trener cudotwórcą nie jest, nadzieja pokładana jest w nim spora.
Nowe lwy
W buty Leona Madsena ma niejako wejść powracający do Częstochowy Jason Doyle. Zadanie to wydaje się wręcz niemożliwe do zrealizowania. Rokrocznie o Australijczyku mówiło się wiele, a mianowicie że Doyle lubi pieniądze, jest egoistą, pikuje w dół i sukcesywnie odcina kupony. Teraz „Kangur” wraca po blisko rocznej pauzie spowodowanej kontuzją. Głód jazdy z pewnością jest wielki, podobnie jego ambicja. Jason Doyle nieraz udowadniał, że potrafi być klasą dla siebie i wciąż zaliczam jego osobę do absolutnej czołówki światowego speedwaya. Częstochowski klub potrzebuje go w swojej najlepszej odsłonie, wszak Australijczyk ma być główną strzelbą drużyny w nadchodzącym sezonie.
Piotr Pawlicki kontynuuje swoją regularną w ostatnich latach podróż po różnych klubach. O jego nieprzeciętnych umiejętnościach, czuciu i kontroli motocykla, talencie przed laty porównywanym do Bartosza Zmarzlika, wiadomo nie dziś. O jego upadkach często uważanych za podszyte kunsztem teatralnym, też wiemy, choć to mała złośliwość z mojej strony. Coś jednak u Pawlickiego nie gra, skoro każdego roku jego osoba wzbudza oczekiwania, po czym jest co najwyżej ponadprzeciętnie. Mówiło się o problemach sprzętowych, zbyt ambicjonalnym, dogłębnym podejściu do sprawy Piotra, który być może brnął w to wszystko za daleko. To tylko moje domniemania. Wciąż czekam na swoistą żużlową reinkarnację Pawlickiego, gdyż najzwyczajniej go na to stać. Potrzeba iskry, która rozżarzy ten ogień na nowo.
Pozycję u24 zajmuje Wiktor Lampart. Nie jestem przesadnym zwolennikiem jego talentu, który w dużej mierze opiera się tylko na momencie startowym. Od tego aspektu uzależniony jest w zasadzie cały bieg z udziałem Lamparta., a kiedy on zawiedzie, na próżno szukać pozytywów. Choć początek zeszłego sezonu w Toruniu był obiecujący, potem dyspozycja zawodnika stoczyła się po równi pochyłej. Swoją wartość ma szansę udowodnić właśnie teraz. W innym razie zejście poziom niżej może być nieuniknione.
Na Wiktora Lamparta z poczuciem szansy spogląda Philip Hellstroem-Baengs. Tu dla odmiany być może zbyt gorąca głowa, duża przebojowość, niekiedy wręcz brawura i proporcje przesunięte w stronę walki na trasie. Szwed to materiał na świetnego zawodnika. Diament trzeba jednak oszlifować. Dobrze, że ma przy sobie kogoś takiego jak Krzysztof Kasprzak, który chce zaangażować się w ten projekt, dzielić doświadczeniem i kompleksowo zająć jego karierą.
Podsumowanie
Nie ma, co się czarować, przed „lwami” wymagający i ciężki czas. Oczekiwania trzeba racjonalnie nałożyć na szablon rzeczywistości. Na co stać Krono-Plast Włókniarza ? Mam przeczucie, że przed klubem zaciekła walka o utrzymanie i to powinno stanowić priorytetowy cel podmiotu. Choć to tylko przedsezonowe dywagacje, mają one uzasadnienie w faktach.


