Żużlowanie #25: Brawa dla Leszna, brawa dla Gorzowa, ale punktów brak ; rehabilitacja Rzeszowa

Gezet Stał znowu zaprezentowała się obiecująco, ale znowu skończyła bez dwóch punktów. Wprost przeciwnie sprawy miały się w Toruniu. Choć „Anioły” latały stosunkowo daleko od optimum, to punkty do tabeli dopisały. Łódzki Orzeł w końcu czuł się na Motoarenie jak w domu. Hunters PSŻ potrzebuje drużyny, a nie tylko Ryana Douglasa. Rzeszów tym razem nie dopuścił do katastrofy.

Norweska torpeda Stali Gorzów ; niebezpieczne „Byki”

Mimo braku Oskara Palucha, Gorzowianie nie złożyli broni. Nawierzchnia nie oferowała wartkiej akcji ( szczęśliwy ten, kto pierwszy przy kredzie ), ale na pomoc przyszła dramaturgia związana z wynikiem. Gospodarze dysponowali atutem toru, efektywnymi Holderem oraz Thomsenem, ale przede wszystkim „norweską strzałą”. Mathias Pollestad bawi się żużlem, czerpie garściami ze swoich pięciu ( a może i większej ilości ) minut, przede wszystkim tworzą go potrzebne żużlowcowi wysokich lotów cechy. Nie ma dla niego straconych pozycji, nie jest jednowymiarowy, dysponuje niezłą kontrolą motocykla. Nic, tylko obserwować jego rozwój. W komentarzu na INSTAGRAMIE napisałem, że choć Norweg łatał niedociągnięcia Pawła Przedpełskiego, to Polak spełniający oczekiwania, dałby gospodarzom zwycięstwo. Tymczasem wszyscy biją brawo, ale punktów brak. Na domiar złego kilka tygodni odpocznie Anders Thomsen. Margines błędu znacząco się kurczy.

Jak o „Spartan” chodzi, Bartłomiej Kowalski mógł wyjechać z Gorzowa prawdziwie zbudowany. Nie chodzi mi wyłącznie o liczbę punktów, ale ich wagę, fakt, że wydatnie pomógł drużynie, a nawet stanowił o jej sile. Mylił się Bewley, podobnie Janowski, zwyczajnie słabe spotkanie odjechał Artiom Łaguta. Tym bardziej zauważmy wyjazdowe odkucie Kowalskiego. Oby nie jednorazowe.

Teraz do Torunia. Piotr Baron w Magazynie PGE Ekstraligi Canal+ wprost powiedział, że zawalił przygotowanie pól startowych. To oczywiście nie pozostało bez znaczenia w kontekście niemrawej postawy gospodarzy, jednocześnie nie przeceniałbym wpływu tego aspektu. Emil Sajfutdinow spisał się poprawnie, Robert Lambert lekko poniżej oczekiwań, Norick Bloedorn powyżej, Mikkel Michelsen zaliczył świetne zawody. Zawiódł Patryk Dudek, natomiast jego dyspozycję rozpatrywałbym w oderwaniu od niedzielnego przygotowania nawierzchni. „Duzers” najzwyczajniej jeszcze nie wrzucił piątego biegu, odnotowuje drobny falstart. Dążę do tezy, że Fogo Unia Leszno naprawdę ma, kim straszyć. „Byki” będą niewygodne dla każdego ekstraligowego zespołu. Zauważmy, że 44 punkty zostało osiągnięte z lekko mówiąc mało przekonującym duetem Kołodziej-Zengota. Ponadto zjawiskowy Nazar Parnicki nie został maksymalnie wykorzystany. Siła Leszczynian tkwi w jakościowej, ale co ważniejsze – zrównoważonej kadrze.

Łódź przez Nagela wiedziona ; rzeszowskie odkupienie

Mecze H.Skrzydlewskiej Orła warto oglądać choćby ze względu na duńskie żywe złoto. W niedzielę Villads Nagel stosunkowo często (bodajże 3 razy) przegrywał start, a co za tym idzie – harcował po całej szerokości łódzkiego owalu. To był miód dla moich oczu. Jak o całą drużynę gospodarzy chodzi, świetnie weszła w mecz, uwydatniła atut, którego brakowało na inaugurację. Lekcja została skrupulatnie odrobiona. Kolejny raz z dobrej strony pokazał się Zach Cook, świetny mecz zaliczył Marcin Nowak, nie sposób pominąć wkładu Szymona Szlauderbacha. Póki co, Łodzianie wyciskają jak cytrynę sprzyjający terminarz. Coraz więcej powodów do niepokoju mogą mieć Rybniczanie. Jan Kvech wspierany przez pojedyncze przebłyski pozostałych, nie zdziałają nic pozytywnego w metalkasowej materii. W lesie znajduje się prędkość tercetu Lampart – Jamróg – Wojdyło.

Stal Rzeszów odkupiła swe grzechy, choć o mały włos nie popełniła recydywy. Fakty są takie, że za „Żurawiami” mecz, na kanwie którego mogą budować solidny fundament. Cellfast Wilki wciąż nie uwolniły drzemiącego w nich potencjału. Jak wiemy, Metalkas 2 Ekstraliga to maraton. Niemniej na dotychczasowym krótkim odcinku Krośnianie jakby jeszcze nieco spowolnieni. Wśród gospodarzy imponująco spisał się pierwszy szereg. Fajer, Jensen, czy Szczepaniak mylili się co najwyżej raz. Wśród gości, zadowalające wyniki na razie osiąga wyłącznie Birkemose. Musielak, Becker oraz Chmiel regularnie mogą dokładać kilka punktów do dorobku, który mieliśmy okazję przed chwilą obserwować. Jason Doyle musi popracować nad wyjazdami, wszak oczekiwania wobec niego są gigantyczne. Choć druga część zawodów wygląda imponująco, to zawodnik tego formatu nie może pozwalać sobie na przestoje, jak ten z początku spotkania. Reasumując, Rzeszowianie wzmocnili morale, zyskali chwilowy spokój. Krośnianie wzbogacili się o kolejny materiał poglądowy i mają nad czym się głowić.

Włókniarz i PSŻ muszą brać się do roboty

W piątek zawodnicy kreowani na liderów Krono-Plast Włókniarza (Lidsey, Tungate) zdobyli w sumie 6 oczek. Niech to będzie jedyny komentarz do tego lania, które Orlen Oil Motor spuścił Częstochowianom. Zdaje sobie sprawę, że zderzyły się zespoły z dwóch biegunów, z dwóch różnych światów, z zupełnie innymi aspiracjami. No ale na miłość boską, 26 punktów w domowych warunkach ? Nie kopmy leżącego. Liczę, że na przestrzeni sezonu znajdą się powody, by sporadycznie „Lwy” pochwalić. Goście wykonali należące do nich zadanie, uwydatniali różnicę jakości choćby w elemencie startowym, gdzie odstawiali rywali na kilkadziesiąt metrów.

Sporo do myślenia mają również w Poznaniu. Dotychczas terminarz przymykał oko na ich niedociągnięcia. Teraz „Skorpiony” wracają na Golęcin i mają przed sobą dwa arcyważne spotkania. Pole do poprawy ogromne, ale szczerze powiedziawszy, Hunters PSŻ nie daje argumentów, by pokładać w nim przesadne nadzieje. Poznanianie odbyli dwa ciężkie wyjazdy, gdzie o dobre imię „Skorpionów” walczył wyłącznie Ryan Douglas. Domyślam się, że w starciach z rywalami niższych lotów, co nieco dołożą inne ogniwa. Pytanie, czy dołożą na tyle, by przechylić szalę na swoją korzyść. Abramczyk Polonia odmeldowała wykonanie obowiązku. Bydgoską armię prowadzili generałowie Woźniak oraz Pawełczak. Z boku brygadzie przygląda się Aleksandr Łoktajew. Pytanie, czy doczeka się wejścia na ligowy front. Po niedzielnej potyczce spadły nieco akcje Toma Brennana. Przynajmniej tak mi się wydaje. A co w głowie ma Dariusz Śledź ? Czas pokaże…

ZAPRASZAM NA INSTAGRAMA 🫡

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry