
Dynamizuje się bieg życia federacji KSW. Ledwo co opadł kurz po niemal perfekcyjnym wydarzeniu w Gliwicach, a już w sobotę organizacja spenetruje nowe miejsce na mapie Francji. Koncept na kartę walk ( Polska vs Francja ) bardzo przemyślany. Federacja wyciąga wnioski i oprócz francuskiego widza, chce przygotować atrakcyjny produkt również dla nadwiślańskiej grupy odbiorców. Zajmijmy się więc stroną sportową sensu stricto tego frapująco zapowiadającego się eventu.
Kilka pierwszych taktów
Na pierwszy ogień debiutanci – Souheil Kaouchen oraz Oskar Stachura. O Francuzie nie wiem nic. Polak będący pod skrzydłami grupy menadżerskiej Artura Ostaszewskiego uchodzi za talent, jest dwukrotnym triumfatorem mistrzostw „MMA Polska”. Wróżyć z fusów nie zamierzam, w sobotę przekonamy się o potencjale tej dwójki. Faworytem bukmacherów Oskar Stachura.
Po małej separacji pod auspicje KSW wraca Hugo Deux. Jego rywalem Krystian Blezień, który miał okazje zadebiutować w organizacji w sierpniu ubiegłego roku z Alvinem Lowenskim. Deux po wypadku przy pracy z Adamem Bryszem, wrócił na zwycięską ścieżkę pokonując Moriccę. W głowie rysuje mi się następujący scenariusz. Blezień będzie próbował zachowywać dystans i używać narzędzi strikerskich. Zawodnik „Nemesis Team Warszawa” zapewne uruchomi swój instynkt zapaśnika i niczym czołg będzie próbował zaprzęgnąć pracę pod siatką. Moim Faworytem Hugo Deux.
Kacper Fornalski do świadomości fanów wszechstylowej walki wręcz mógł trafić podczas wrześniowej gali w Lubinie. Wako-Zabo dał próbkę umiejętności na grudniowym wydarzeniu w „La Defense Arenie” Dlaczego to Francuz wyjdzie moim zdaniem zwycięsko z tego starcia ? Ciekawy movement, zróżnicowany styl, fantastyczne warunki fizyczne ( długaśne ręce).
Pierwotnie planowany pojedynek Michała Guzika z Romainem Debiennem zapowiadał się naprawdę obiecująco. Rywal Polaka wypadł i na prętce zostało zorganizowane zastępstwo w postaci Joela Kouadji. Spoglądając na rekord Francuza oraz jego występy dla Babilonu, muszę przyznać, że nie cenię zbytnio jego oferty jako fightera. Wynik inny, niż zwycięstwo Guzika, będzie dla mnie sporym zaskoczeniem.
Alioune Nahaye vs Piotr Kacprzak
Przed Polakiem srogie wyzwanie, być może największe w karierze. Popularny „Jaguar” to doświadczony fighter, z bardzo dobrym rekordem, posiadający w nim cenne skalpy, po udanym debiucie dla polskiego potentata. Na Gali w Paryżu po niezłym starciu pokonał Eduarda Kexela. Co zapamiętałem z tego pojedynku, to ciekawe kopnięcia, mieszanie płaszczyzn, dobre czucie dystansu, estetyczna stójka. Radomianin bez cienia wątpliwości musi zaimplementować swoją najcenniejszą broń – brazylijskie jiu jitsu. To wydaje się jedyną słuszną drogą do zwycięstwa. Faworytem bukmacherów Kacprzak. Ja zaryzykuję i wyżej postawię akcje Francuza.
Guih vs Makarowski / Lebout vs Ayoub
Pierwsze z wymienionych to kolejne starcie polsko-francuskie i kolejne spod znaku dwóch całkiem odmiennych stylów. „Podkarpacki bóg wojny” to godny transfer federacji. Być może szczytowy potencjał, umiejętności nigdy nie pozwolą mu sięgnąć po najwyższe laury, ale emocji w jego starciach nie powinno zabraknąć. To człowiek urodzony po to, by się bić, czerpać z tego satysfakcję, a słowo kalkulacja traktować z dystansem. Aymard Guih najpewniej postara się wykorzystać swój background, czyli judo, siatkę, zapasy. Pojedynek bardzo ciężki do wytypowania.
Stary, ale jary wyjadacz Mickael Lebout spróbuje zatrzymać Amine Ayouba. Lebout w grudniu dał wymiar, pokazał, że „proca jeszcze trzeszczy”. Nie do zajechania kondycyjnie, wchodzący w zwady strikerskie, co rusz wykorzystujący doświadczenie i zajmujący plecy Debienna. O Ayoubie nie powiem zbyt wiele, nie oglądałem jego starć. Jestem jednak pewien, że to kapitalny ruch organizacji. Wystarczy spojrzeć na CV. Seria zwycięstw w Ares, mistrzostwo federacji Brave. To nie żaden ogórek, a gość który wkracza, by walczyć o najwyższe cele.
Damian Janikowski vs Laid Zerhouni
Jakiego Damiana Janikowskiego ujrzymy podczas XTB KSW 106 w Lyonie – spokojnego, wyważonego, chcącego bazować na własnych atutach, czy może gorejącego chęcią stoczenia prawdziwej wojny, bez półśrodków ? Jeśli Polak wybierze tę drugą opcję, Francuz bez cienia wątpliwości pójdzie z nim w tany. Zerhouni to bijok z krwi i kości. Jestem przekonany, że od pierwszego gongu będzie chciał zająć środek oktagonu i wóz albo przewóz, wyda albo nie wyda. My, fani MMA nie będziemy raczej na taki bieg zdarzeń narzekać. Janikowski po dwóch dotkliwych porażkach ze szczytem kategorii chce wypełnić kwadracik zielonym kolorem. Teraz pytanie, czy przeważy wyrachowanie, czy niosąca go chęć dawania emocji. Choć to starcie z kategorii 50/50, szalę lekko przechylam w stronę „Buldożera”.
Marian Ziółkowski vs Salahdine Parnasse
Los w końcu uśmiechnął się do Mariana, zrekompensował choć część tego, co zabrał mu przez ostatnie lata. Historia Ziółkowskiego to materiał na film. Polak stoczy trzecią walkę na przestrzeni trzech lat. Tym pojedynkiem ryzykuje mało, a może i nic, zaś potencjalne zwycięstwo z miejsca może wywindować go na Mount Everest europejskiego MMA. Pytanie, czy jest na to gotowy ? Otoczenie Ziółkowskiego twierdzi, że ten znajduje się w najlepszej od dawna dyspozycji. Sam Marian to człowiek niezwykle świadomy, inteligentny, analitycznie, a niekiedy nawet filozoficznie spoglądający na sport, na swój zawód. On bardzo dobrze wie, na co się pisze, jaki pomnik spróbuje strącić.
Parnasse to już marka zyskująca na znaczeniu nie tylko w bańce środowiskowej, ale i poza nią. Człowiek, który we własnym, rodzimym kraju przestaje być anonimowy. Dla organizacji KSW staje się swoistą bombą marketingową na rynek francuski. Do aspektu sportowego zmierzając, Parnasse, to istota niekiedy zaprzeczająca zdroworozsądkowej biologii. Atleta, o ogromnych możliwościach fizyczno-wydolnościowych, rozpędzający się z biegiem trwania pojedynku. Zawodnik kompletny, gdzie aż ciężko wskazać płaszczyznę dominującą. Na jego się patrzy, jego się podziwia.
Całe moje serce bije w tym starciu dla Mariana Ziółkowskiego. Czy Polak ma jakiekolwiek szansę w starciu z „francuską bestią” ? A no ma, choć są one niewielkie. Mądra walka w dystansie, punktowanie Parnasse’a, być może próby obalenia. Marian musi wspiąć się na absolutny szczyt własnych umiejętności, musi się Francuza uczyć, szybko wyciągać wnioski, spróbować znaleźć receptę. Faworyt jest jeden, ale to tylko sport. Połączenie klatki, pięści i dyspozycji dnia może dać dosłownie każdy rezultat.


