
Przed nami 4 kolejka PGE Ekstraligi, dopełniamy 3 rundę na drugim poziomie rozgrywkowym oraz rozpoczynamy cykl Speedway Grand Prix. Dopiero co ekscytowaliśmy się pierwszymi warkotami motocykli, tymczasem już miesiąc trwa bieżąca kampania. No cóż, wszystko płynie, taki to jest sport – dynamiczny, szybki, nie cierpiący zwłoki. Co czeka nas w trakcie żużlowej majówki ? O tym właśnie w kolejnych „Przedbiegach”.
Speedway Grand Prix, czyli teatr absurdu
Przed nami pierwsza runda tegorocznego cyklu w niemieckim Landshut. O walorze sportowym sensu stricto wspominać dziś nie zamierzam. Chcę się zatrzymać na chwilę przy zmianach, czytaj absurdalnej karuzeli, na którą zabiera nas regularnie promotor. Rozdawanie dzikich kart ze względu na tak zwany klucz geograficzny już przerabialiśmy. O nośnych zapowiedziach związanych z ekspansją na nowe rynki też gdzieś już słyszeliśmy. Szumne plany nie zostały jednak poparte konsekwencją w działaniu.
Przed nadchodzącymi rozgrywkami postanowiono dokonać małej rewolucji, zmieniając system rozgrywania pojedynczej rundy oraz kwalifikacji. I przy tych kwalifikacjach na moment się zatrzymam. Naprawdę nie rozumiem, co autor miał na myśli. Najpierw będą się ścigać w parach, by potem także się ścigać w parach i na końcu wziąć udział w finale o dodatkowe punkty do klasyfikacji generalnej. Zdaję sobie sprawę – trzeba usprawniać/rozwijać produkt, często komercjalizować, skupiać odbiorców. Tu jednak obserwujemy swoisty przerost formy nad treścią. Owe kwalifikacje ogląda garstka osób na świecie i potem właśnie te kwalifikacje oglądane przez tą garstkę mogą ważyć o kształcie generalnej klasyfikacji. Nie należy pominąć również zawodników, którzy zamiast brać udział w zdarzeniu o znaczeniu synonimicznym do treningu, będą musieli już od wczesnych godzin popołudniowych wznieść się na wyżyny koncentracji.
Fajnie, że do cyklu wraca Anders Thomsen – lepszy, dojrzalszy jako zawodnik, będący w okolicach szczytu swojej kariery zawodowej. Dobrze, że w struktury SGP zawitał Brady Kurtz, pokazujący swoimi występami, że należy do ścisłej światowej czołówki. To postacie, które dodadzą kolorytu, zadbają o walory estetyczne i pomogą towarowi w postaci cyklu stać się bardziej atrakcyjnym.
Żużlowy piątek i sobota
W piątek zawitamy do Lublina i Torunia. Nie jestem tu po to, by zakrzywiać rzeczywistość. Mam poczucie graniczące z pewnością, że będziemy świadkami dwóch przekonujących zwycięstw gospodarzy. We wtorek wszelkie słabości „rekinów” obnażył Pres Toruń, który na torze w Rybniku zdawał czuć się lepiej, niż INNPRO ROW. Drużyna Piotra Żyto w Lublinie walczyć będzie o najmniejszy wymiar kary. Więcej krwi miejscowym napsuć może Krono-Plast Włókniarz. Nie dajmy się ponieść fantazji – to Apator powinien dyktować warunki. Niemniej jednak „Lwy” dały symptomy tego, że idą w dobrym kierunku. Jestem ciekawy dyspozycji Piotra Pawlickiego. Po komplecie z Gezet Stalą ma szansę podtrzymać dobrą passę, wszak na Motoarenie „Piter” zwykle radził sobie bardzo dobrze.
Sobotę z żużlem rozpoczniemy bardzo ciekawym starciem w Rzeszowie. Miejscowa Texom Stal stanie w szranki z Moonfin Malesą. O Ostrowie wiemy jeszcze niewiele. Po bolesnej inauguracji z Krosnem żadnych zarzutów nie można kierować w stronę Luke’a Beckera i Pawła Sitka. Zastanawia mnie, czy tendencję spadkową swojej kariery zdoła jeszcze odwrócić Norbert Krakowiak. Swoimi występami nie daje ku temu przesadnej nadziei. Rzeszów wraca na pole walki po godnej porażce w Bydgoszczy. Jacob Thorssell u siebie to zupełnie inny zawodnik. Wzrastać zdaje się Paweł Przedpełski. Marcin Nowak to solidna firma. I tak dalej, i tak dalej. Krótko mówiąc – to Texom Stal powinna zanotować pierwszy triumf w sezonie.
Niedziela pod znakiem derbów
Na początek starcie ekip podpisujących zestawienie Metalkas 2 Ekstraligi. Mimo faktu pod postacią tabeli, to H.Skrzydlewska Orzeł posiada więcej argumentów, by odnieść triumf z tarnowską Unią. Wciąż tkwię w przekonaniu, że Orła stać na sporo lepsze rezultaty, niż wskazywałyby na to dotychczasowe wyniki. Jedno z pytań brzmi, czy jakkolwiek przekonujący zacznie być słaby i nieregularny dotychczas Vaclav Milik. O ile wśród Łodzian pozytywów jest niewiele, to o jakiekolwiek ciężko w kontekście Autony Unii. Wynik z Leszna nie oddaje wymiernej rzeczywistości ze względu na skrajnie inny pułap obu zespołów. W Łodzi pierwsza poważna weryfikacja, która w dużym stopniu odda faktyczną kondycję „Jaskółek”.
Do idealnego zdawałoby się tworu w Grudziądzu przyjedzie Betard Sparta. Kategoryzowałbym to spotkanie jako swoisty egzamin dojrzałości Bayersystem GKM-u. We Wrocławiu sporo zagadek. Jak poradzi sobie Maciej Janowski ? Czy Brady Kurtz jakkolwiek nawiąże do kapitalnych, domowych wojaży ? Czy Bartłomiej Kowalski domową twarz choć w małym stopniu zaimplementuje na wyjazdach, a Dan Bewley zacznie przypominać samego siebie ? Nie zapominajmy o braku Kuby Krawczyka. Te pytania wyprowadzają myśl, że naładowani dotychczas Grudziądzanie są bezsprzecznym faworytem spotkania. Zakładając zwycięstwo „Gołębi”, interesuje mnie jego forma – swoisty pokaz siły, czy szala przechylona w ostatnim biegu.
Na deser „mecz na szczycie”, mówiąc z przekąsem. Jak by jednak nie rysował się aktualny stan rzeczy, derby ziemi lubuskiej zawsze grzeją, zawsze przysparzają dodatkowych emocji, zawsze budują wielowarstowy, złozony kontekst i napięcie wywołane samym wydarzeniem. Gezet Stal po wstydliwej porażce w Częstochowie oraz Stelmet Falubaz zawodzący od pierwszych taktów. Będąc szczerym, przełamanie „mysz” określam jako mało prawdopodobne. Aby odnieść sukces, przez Zieloną Górę musiałaby przejść prawdziwa rewolucja. Z drugiej strony Leon Madsen to tej klasy zawodnik, u którego diametralna zmiana może przyjść znikąd, w mgnieniu oka. Gorzowianie to drużyna, której szczególnie może zależeć na domowych spotkaniach. Na językach debaty publicznej Oskar Fajfer, którego wspiera klub, u którego wszystkie ręce zostały rzucone na pokład.. To będą gorące derby, nasycone masą emocji spowodowanych alarmującą sytuacją obu ekip. Delikatnie stawiam na Gezet Stal, choć tydzień temu mówiłem podobnie, a jak się skończyło – wszyscy wiemy.


