Czas mistrzów #1: Madrycki koncert zwieńczeniem fazy play-off Ligi mistrzów

Za nami w moim mniemaniu bardziej interesująca faza play-off Champions league, niż zakładano przed jej rozpoczęciem. Real Madryt dowiódł, że te prestiżowe rogrywki to bezsprzecznie ich dom. Ponadto byliśmy świadkami kilku zaskakujących rezultatów, co dodało rzeczywistości ciekawego kolorytu. O wtorkowo-środowych zmaganiach właśnie w tym artykule.

City Guardioli koncertowo zmiażdżone

Dwumecz tych obu gigantów europejskiego futbolu mogliśmy podziwiać z dużą częstotliwością w ostatnich latach. Kino absolutne, to odpowiednie określenie piłkarskiego teatru, jaki zwykły nam dawać zazwyczaj te zespoły. Dziś tak nie było. Pozostając w terminologii filmowej, za dzisiejszy mecz City mogłoby się ubiegać co najwyżej o „złotą malinę”, kiedy Real sięgałby po „Oscary”. Drużyna legendarnego Hiszpana była niema, mdła, przygnębiająca. Jej obraz koreluje w mojej głowie z przypadkiem BVB, zachowując wszelkie proporcje. Same ruchy Guardioli, a w zasadzie ich brak, każe myśleć, że „Obywatele” wywiesili białą flagę już przed końcowym gwizdkiem. Jaki jest powód takiego spadku dyspozycji ? Nie będę oryginalny. Być może pewna formuła się wyczerpała, niektórzy zawodnicy znajdują się na zachodzie piłkarskiej drogi, a popularny Pep nie ma pomysłu, jak ten kryzys okiełznać. Być może po prostu w podobnym czasie zbiegła się słabsza dyspozycja kluczowych ogniw. A może przyczyna leży w sferze emocjonalnej. W końcu zawodnicy klasy obrońców City nie przyzwyczaili do tak rażących defensywnych uchybień. W Manchesterze chyba wszyscy oczekują końca bieżących rozgrywek.

Liga Mistrzów = Real Madryt

Real był dziś lśniący, w pełni kontrolujący bieg spotkania. Kylian Mbappe od jakiegoś czasu stanowi rzeczywistą wersję samego siebie, co w zjawiskowy sposób pokazał przed paroma chwilami. Raul Asensio swoim długim podaniem dał wyraz tego, jak usposobiony powinien być nowoczesny środkowy obrońca. Ciężko rozpatrywać postawę „Królewskich” w indywidualnym toku spraw, gdyż wręcz podręcznikowo wyglądali dziś jako kolektyw. Intrygująća jest diametralna zmiana pozycji w zespole Daniego Ceballosa. Bardzo dobre zarządzanie meczem dało swój wyraz w drugiej połowie. gdy Real mógł bezpiecznie zdjąć nogę z gazu.

Niespodzianek nie brakowało

Rozgrywki Ligi Mistrzów rządzą się swoimi prawami. O ile mecz w Dortmundzie został po prostu rozegrany, a PSG kontynuuje magiczną serię, o tyle na innych arenach działo się naprawdę sporo. Jakie więc są moje obserwacje oraz wnioski ? Celtic Glasgow to kolejna lampka ostrzegawcza dla Bayernu po sobotnich męczarniach na BayArena, na szczęście dla Bawarczyków – jeszcze bezkonsekwetna. Ponadto jesteśmy świadkami istnej klęski włoskich zespołów. Wszyscy ( w tym ja) widzieli w kolejnej fazie cztery zespoły z Italii, tymczasem na polu bitwy pozostał samotny Inter. Nic dziwnego, kiedy Milan tożsamy jest ze słowem zamieszanie (swoją drogą historia z Santiago Gimenezem dosyć komiczna trzeba przyznać ), Atalanta pogrąża się z Brugią, zaś Juventus… Ach ten Juventus. Miało być tak pięknie (mając na względzie derby d’Italia ), a jest tak nijak.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry