
Przed nami kolejne wydarzenie najlepszej polskiej federacji MMA. Po inauguracji roku na radomskiej ziemi, federacja KSW wybiera się na znajomy sobie teren do Liberca. Czego możemy się spodziewać po dzisiejszym wydarzeniu ? Czemu warto dokładnie się przyjrzeć ? O tym, ale nie tylko, w tej o to zapowiedzi, gdzie bliżej przyjrzymy się głównym aktorom wieczornego spektaklu (miejmy nadzieję spektaklu ).
KSW wyciąga wnioski ?!
Po raz czwarty w Czechach, po raz trzeci w Libercu. Ekspansja na tamtejszy rynek odbywa się jak dotychczas ze zmiennym szczęściem. Świadczy o tym między innymi fakt przeniesionej gali KSW 99, która pierwotnie miała odbyć się w Ostrawie. We wspomnianym Libercu, losy organizacji również układały się różnie. O ile pierwszej gali w 2023 nie „odtrąbiono” wielkim sukcesem, o tyle w roku ubiegłym było już znacznie lepiej. Co się tyczy dzisiejszego eventu, kilka dni temu ogłoszono wyprzedanie hali, co z pewnością jest warte odnotowania. Wpływ na ten fakt mogła mieć szybciej rozpoczęta kampania promocyjna gali, w tym jej poszczególne elementy, jak choćby zorganizowana w Czechach konferencja. Sama karta walk zdaje się być na przyzwoitym, zrównoważonym poziomie, a liczba ciekawych polskich nazwisk ma sprawić, by i Polak nie będący „hardkorowym fanem”, mógł się tą galą zainteresować. Na rzeczywistość nie należy spoglądać jednak wyłącznie przez różowe okulary. Otwarcie się na rynek naszych sąsiadów wciąż nie stanowi dla mnie potencjalnego raju utraconego (jak chociażby Francja). Numerem jeden na tamtejszej ziemi jest Oktagon, zaś zakontraktowanych Czechów w większości nie można tytułować „śmietanką” tamtejszych przestworzy, co namacalnie pokazują ich rezultaty. Ponadto stosunkowo sporą część dzisiejszej widowni stanowić będą Polacy, którzy podróżują za swoimi wojownikami. Te wszystkie aspekty skłaniają mnie do myśli/refleksji, czy aby na pewno rynek czeski wciąż powinien być jednym z priorytetów KSW.
Karta wstępna
Na pierwszy ogień starcie Josefa Stummera z Nacimem Belhouachim. Czech, fizyczny, usposobiony silnym ciosem, z przyzwoitą grą parterowo-zapaśniczą, jednym słowem solidny gracz. Francuz, którego próbkę dostaliśmy na paryskiej gali, lecz jest ona zbyt mała, by móc powiedzieć o nim więcej słów. Patrząc na charakterystykę obu panów, nie zdziwię się, jeśli pojedynek przeniesie się na ziemię. Kto ostatecznie wyjdzie zwycięsko ? Ciężko powiedzieć, choć osobiście skłaniałbym się ku Czechowi.
W drugim starciu rękawice skrzyżują Samuel Billy oraz Jacek Gać. O Czechu, nie wiemy praktycznie nic. Popularny „Siexa” wraca po długiej przerwie i porażce z Michałem Gniadym, gdzie w dwóch słowach – panował chaos. Gać to utytułowany kickboxer z doświadczeniem amatorskim, dwoma zawodowymi starciami skończonymi w pierwszej rundzie. To właśnie ku Polakowi skłaniałbym się w dzisiejszym starciu.
Oleksii Polishchuk vs Alfan Rocher-Labes
Ukrainiec wraca po dotkliwej porażce z Bruno Azevedo, Francuz po zwycięstwie nad Kenjim Bortoluzzim. Faworytem Polishchuck, któremu to wyzwaniu z mojej perspektywy powinien sprostać. Z całą pewnością Rocher-Labes nie będzie łatwym kąskiem. Wiedza, w którą wyposażyli nas panowie na podstawie swoich starć w KSW, każe mi jednak sądzić, że Ukrainiec jest bardziej utalentowanym, kompletniejszym fighterem.
Welisson Paiva vs Dawid Śmiełowski
Trzy ostatnie pojedynki „Królika”, to aż dwie porażki, w nie najlepszym prawdę mówiąc stylu. Zniekształciły one nieskazitelny do tamtej pory obraz Śmiełowskiego. Polak nigdy nie lubował się wygrywaniem pojedynczych rund, wolał jedną akcją decydować o ostatecznym rezultacie. W pojedynku z Bartłomiejem Koperą dostaliśmy inną, metodyczną wersję „Królika”. Co z tego, jeśli potem przyszła dosyć wstydliwa porażka z Aymardem Guih, nie umniejszając niczego Francuzowi. To ważny pojedynek dla zawodnika Ankosu, wyjaśniający wiele kwestii. Naprzeciwko Welisson Paiva, bitny, brazylijski wojownik, który akceptując walkę na ostatnią chwilę, okazał się być siłą przeciwstawną dla Macieja Kazieczki. Nieszablonowość, ciosy bite z różnych kątów, twarda szczęka, te przymioty między innymi mogą sprawić, że to Paiva wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko.
Steven Krt vs Henry Fadipe
Henry Fadipe to żadna wybitna jednostka, ale zawodnik, którego z pewnością należy darzyć respektem. Potrafi być back-upem dla innych starć, toczy pojedynki ze zmiennym szczęściem, lecz każda walka z jego udziałem przynosi coś ciekawego, za co najpewniej federacja obdarza go zaufaniem i oferuje dalszą karierę. Steven Krt z dobrej strony pokazał się w debiucie dla federacji, gdzie podejmował Borysa Borkowskiego. Twardy, idący przed siebie Czech ma w mojej opinii większe szanse na końcowy triumf dzisiejszego wieczoru, jest bardziej perspektywicznym zawodnikiem.
Matus Juracek vs Krystian Kaszubowski
Matus Juracek dotychczas pokazał się jako niekonwencjonalny stójkowo zawodnik mogący dawać obfite w emocje starcia, niesiony dopingiem kibiców Slavii Praga. Krystian Kaszubowski, to z kolei ułożony, przyzwoity technicznie zawodnik, słynący z silnego ciosu, który obecnie znajduje się na zakręcie kariery. Faworytem Czech, jednak nie skreślałbym jednoznacznie fightera Mighty Bulls Gdynia, choć będąc szczerym, nigdy nie ceniłem zanadto umiejętności Polaka.
Dominik Humburger vs Borys Dzikowski.
Postać Dominika Humburgera to ciekawy przypadek. Jedna z flagowych dla KSW czeskich postaci, jeśli chodzi o przestrzeń marketingową. Nie można odmówić mu szeroko rozumianej solidności, bycia wartością dodaną. Z mojej perspektywy Humburger nie jest i nigdy nie był tak nośną postacią, na jaką próbuje go wykreować federacja. Po krótkiej przygodzie w kategorii półciężkiej wraca, by stawić czoła showmanowi z Rawicza – Borysowi Dzikowskiemu. Polaka wprost nie da się nie lubić. Jego pogodne usposobienie wywołuje uśmiech na mojej twarzy, ilekroć widzę jego postać w mediach. Z walki na walkę zauważalny jest rozwój Dzikowskiego, toteż nie zdziwiłby mnie żaden rezultat. Jeśli miałbym zaprojektować przebieg starcia, mam przekonanie, że Czech będzie wywierał presję, kiedy Polak skupi się na pracy w dystansie, orbitowaniu po oktagonie i punktowaniu przeciwnika.
Damian Piwowarczyk vs Bartosz Szewczyk
Pojedynek młodości z młodością. Sprowadzenie Szewczyka to trafne posunięcie ze strony federacji, bowiem będzie on cennym wzbogaceniem kategorii półciężkiej. W debiucie nie będzie miał jednak łatwej przeprawy. Popularny „Damsyn” to zawodnik ze świetnymi warunkami fizycznymi, przekrojowy, niezwykle mobilny jak na swoje gabaryty. Ostatnie porażki, choć z pewnością bolesne, to niezwykle cenne i rozwijające, bowiem Piwowarczyk mierzył się z dwoma najlepszymi fighterami swojej kategorii wagowej. Nie sądzę, by Bartosz Szewczyk próbował sprowadzać pojedynek do parteru. W związku z powyższym czeka nas emocjonujące starcie, które raczej nie zakończy się decyzją, i na które czekam z wypiekami na twarzy. Kto wyjdzie „z tarczą” ? Na ten moment skłaniam się ku Piwowarczykowi.
Leo Brichta va Łukasz Charzewski
„Creme de la Creme”, czyli main event dzisiejszej gali to starcie wracającego po sensacyjnej porażce na RFA Leo Brichty z najsłynniejszym polskim kolekcjonerem filiżanek różnej maści ( co swoją drogą jest fascynujące ) – Łukaszem Charzewskim. Filozofia wydaje się być prosta. Brichta będzie próbował bazować na widowiskowo wyglądającej, świetnie technicznie ułożonej stójce. Polak zapewne w charakterystyczny dla siebie sposób będzie chciał zaimplementować zapasy, włączając rzemieślniczą pracę pod siatką. Niech najlepszą zapowiedzią tego pojedynku będzie fakt, że nie potrafię wskazać potencjalnego zwycięzcy walki wieczoru gali XTB KSW 103 w Libercu.


