Żużlowanie #14: Bałagan w orlim gnieździe ; rzeszowska misja wykonana

Zastanawiałem się nad sportową stabilizacją w Łodzi. Tymczasem nie ma jej na torze, nie ma jej również na szczeblu kadry trenerskiej. W Rzeszowie zapanował lekki i uzasadniony optymizm. Przy nazwie Cellfast Wilki Krosno pojawiają się zaś różne wątpliwości. Brady Kurtz królował w Malilli, podobnie Wiktor Przyjemski. Czas na kolejne „Żużlowanie”.

Weekend w Malilli

Lubię ten szwedzki klimat speedway’a. Drewniane ławeczki, zabytkowe trybuny albo wały ziemne zamiast nich, napastliwy deszcz – prawdziwy folklor. Kiedy w Polsce wszystko ulega profesjonalizacji, rozbudowie, detalicznemu podejściu (i bardzo dobrze), oglądając zawody w Szwecji można przenieść się do lat dawno minionych.

Do żużla przechodząc, na samym torze coś tam się działo, ale generalnie niewiele (mówię o sobocie, choć w piątek podobnie). Brady Kurtz imponował, wciąż imponuje i z tonu nie zamierza spuszczać. Wygrał drugie z rzędu z zawody, jednak do Zmarzlika wciąż traci 9 punktów. Strata niby nikła, ale patrząc na fakt, że mamy do czynienia z galaktycznym ostatnimi czasy Bartoszem, być może wystarczająca. Tak, czy siak, w tegorocznym cyklu odnajduję sporo analogii do sezonu 2021, co oznacza, że doświadczamy pasjonującej rywalizacji dwóch wyjątkowych jednostek. Oprócz nich, pozostała trójka z żelaznej piątki Speedway Grand Prix 2025 ma się dobrze, choć wbił się do niej Jason Doyle. Zobaczymy na jak długo. Australijczyk rozpoczął od wymykającego się snom występu we Wrocławiu i swoje dzieło prawie dokończył w Szwecji.

Wśród juniorów, potencjału na podobną walkę o złoto na razie nie dostrzegam. Wiktor Przyjemski przerasta stawkę i jeśli w Rydze oraz Vojens nie uświadczymy wyjątkowo trudnych warunków torowych, ten stan rzeczy nie powinien ulec zmianie. W czołówce ci, którzy mieli się tam znajdować. Pozytywnie należy z pewnością odebrać performance Williama Drejera. Oprócz cennego doświadczenia, bardzo okazale pod względem zdobyczy spisał się Jan Przanowski. Osobne słowa pochwały kieruję w stronę Kevina Małkiewicza. Facet sprostał mentalnie, wrócił z dalekiej podróży i nie mam wątpliwości, że jest gotowy na walkę o czołowe lokaty.

Łódzki przewrót

Jestem ciekawy, czy na zwolnienie Janusza Ślączki wpływ miała wyłącznie warstwa sportowa, czy bez echa nie pozostały także słowa trenera dla Canal+ o „przygotowaniu toru przez nieodpowiednie osoby”. Bez względu na okoliczności, szkoleniowca na pokładzie już nie ma. Czy okaże się to dobrym ruchem, czas zweryfikuje. Byłego już trenera zastąpi stary znajomy, funkcjonujący nieprzerwanie w klubie – Maciej Jąder, i to w pakiecie z Hansem Andersenem. W kwestii zatrudnienia Duńczyka, oceniam ten ruch pozytywnie i pragmatycznie jednocześnie. Marketingowo/wizerunkowo – cenna zdobycz. W kontekście sportowym – nie mam pojęcia. Doświadczenie Andersen ma ogromne. Pytanie, czy zdoła je przełożyć na funkcjonowanie w sztabie. Abstrahując od tych przetasowań, uważam, że kadra Łodzian w ostatecznym rozrachunku wystarczy na utrzymanie, bez względu na to, kto drużyną dowodzi. Pewne natomiast jest to, że ekscesami podobnymi do tych czwartkowych, klub nie zbuduje koniunktury na żużel w Łodzi. Obraz trybun, pustych trybun, najzwyczajniej przykry.

Rzeszowskie zdobycze ; słodko-gorzki weekend Wilków

Ten jakże dziwny, czwartkowy mecz w Łodzi, uśmiechnięci skończyli Rzeszowianie. Było wsparcie dla Pawła Przedpełskiego, była bardzo dobra „druga linia”, był solidny występ Franciszka Majewskiego, i to wszystko skumulowało się na sumę 50. punktów. Bardzo podobnie sprawy miały się w niedzielę, podczas derbów podkarpacia. W rzeszowskiej drużynie być może nie ma wielkich fajerwerków, ale te dwa spotkania uwydatniły kolektyw. Tylko tyle i aż tyle wystarczyło, by to „Żurawie”, a nie „Skorpiony” znajdowały się na „pole position” do fazy play-off.

W kierunku Krośnian dotychczas kierowałem głównie stertę pozytywnych słów, wszak były do tego powody. Teraz nasyciło się kilka wątpliwości. W Tarnowie „Wilki śpiewały”. Prawda jest taka, że personalnie Autona Unia Tarnów nie ma argumentów, by rywalizować na poziomie Metalkas 2 Ekstraligi. Jeśli więc ich jedna z niewielu sił, kart przetargowych, w tym wypadku domowy tor, zostanie wzorowo odczytany przez gości, to obserwujemy obraz podobny do tego sobotniego. W Rzeszowie krośnianie się posypali. O ile nie zawiodła dwójka Musielak-Berge, tak na przykład Jakub Jamróg zaliczył nie pierwszy już w tym sezonie mizerny mecz. Cellfast Wilków z fazy play-off nie wygryzie już nikt. Chcąc jednak walczyć o coś więcej, dziury muszą zostać załatane.

Abramczyk Polonia i Fogo Unia według planu

Nikt od Moonfin Malesy nie oczekiwał wczoraj zwycięstwa, ale gospodarze wyglądali przy „Bykach”, niczym drużyna z Krajowej Ligi Żużlowej, w dodatku taka nie aspirująca do awansu. Sam Frederik Jakobsen cudów nie zdziała, choć oglądanie tego człowieka w akcji to czysta przyjemność. Wśród Leszczynian najlepszy od dobrych kilku występów był Grzegorz Zengota. Ponadto „micha mi się cieszy”, jak widzę ciągły, stały progres Kacpra Manii. Wchodzi szeroko, bez kompleksów, ze stabilną, estetyczną sylwetką i po prostu wyprzedza.

Bydgoska Polonia zrobiła swoje, choć długo się męczyła. Jednym z objawień jest dla mnie na pewno Tom Brennan. Jego dyspozycja to już raczej reguła, a nie przypadek. Słabiej spisał się Szymon Woźniak, choć jak sam przyznał, ten mierny występ był wypadkową kilku złych decyzji. Wśród jeźdźców Hunters PSŻ-u wzrosły akcje Francisa Gustsa. Choć jego kariera toczy się odwrotnie proporcjonalnie do posiadanych możliwości, to takie występy mogą uskrzydlać. „Skorpionem” pozostanie w przyszłym roku Ryan Douglas. Wielki sukces działaczy, ale decyzja zawodnika dla mnie co najmniej niespodziewana. Uważam, że Douglas ma wszystko, by poradzić sobie szczebel wyżej, a na brak chętnych narzekać nie powinien. Najwyraźniej, Australijczyk nie zamierza na razie wychodzić poza strefę komfortu.

,

2 komentarze do “Żużlowanie #14: Bałagan w orlim gnieździe ; rzeszowska misja wykonana”

  1. Piszesz mądrze i z wyczuciem.Mało który tekst sprawia, że zatrzymuję się na stronie na dłużej – ten się udał. Ciekawie udało się zachować ten balans między osobistym tonem a konkretem. Widać, że ktoś tu nie tylko pisze, ale też dogłębnie przemyślał temat. Czy planujesz kontynuację w podobnym tonie?

    1. Jeśli zanurzysz się w lekturę innych tekstów, zobaczysz, że łączą w sobie gatunkowo artykuł publicystyczny/felieton. Staram się, by ta publicystyka miała w sobie jakość, osobistą pieczątkę/styl, stroniła od zestandaryzowanej/zunifikowanej papki. Oczywiście teksty póki co będą się regularnie pojawiać, studiuję dziennikarstwo, chce się w tym kierunku rozwijać, kształcić. Zapraszam do lektury i dziękuję za miłe słowa. Pozdro 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry