
Zadomowiła się Ryga w corocznym kalendarzu Speedway Grand Prix. Jutro na „Biekerniku” 8 odsłona pojedynku Zmarzlik vs Kurtz. Poza tym nadrobimy zaległości w PGE Ekstralidze, między innymi w Częstochowie, gdzie mecz pod znakiem powrotu Piotra Pawlickiego. „Pięterko” niżej cała gama żużlowych barw, a wśród nich enigmatyczna H.Skrzydlewska Orzeł Łódź oraz wracająca do optymalnych kształtów Moonfin Malesa Ostrów.
Szybcy i wściekli
Zmarzlik odskoczy, czy Kurtz się przybliży – oto jest pytanie. Nie stanowi tajemnicy fakt, że Polak łotewski obiekt uwielbia. Dwie ostatnie edycje na „Biekerniku” padły jego łupem, zaś uiegłoroczny triumf imponująco przełamał krótką niemoc Zmarzlika. Powyższe zdania nie muszą jednak stanowić argumentu, dla którego Zmarzlik „Kangurowi” ucieknie. Przebojowy rudzielec udowodnił już, że radzi sobie absolutnie wszędzie (no może poza pechową Pragą), dlatego za najbardziej prawdopodobny scenariusz uznaję ten, w którym po jutrzejszych zawodach obu panów nie będzie dzielić więcej niż 13 punktów.
Jeśli ktoś ma mandat, by czołowej piątce zagrozić, to jest to moim zdaniem Andrzej Lebiediew. Gospodarz łotewskich włości i ambasador żużla w nadbałtyckim kraju rok temu piorunująco przebrnął przez fazę zasadniczą. Dlaczego nie miałby tego powtórzyć właśnie jutro ? Nie widzę większych przeciwskazań.
PGE Ekstraliga
Do zestawienia Krono-Plast Włókniarza powraca Piotr Pawlicki. Czy nad Częstochową wyjdzie dzisiaj metaforyczne słońce ?Mimo wszystko śmiem wątpić. Najważniejsze, by wszyscy zakończyli mecz cali i zdrowi, a rekonwalescent przetarł się w boju ze „śmietanką ligi”. Pres Toruń przyjeżdża oczywiście z jasnym oraz klarownym celem. Przez fakt powrotu Pawlickiego, dysproporcja w kontekście siły rażenia znacząco maleje (zakładając, że Piter będzie sprawował się tak, jak przed urazem), dlatego wcale nie musimy być świadkami jednostronnego manta. Liczę na jakościowe, sportowe święto, wszak tabelaryczna konstelacja jest już ułożona.
Wraca Nicki, będzie zabawa. Jeśli emocje związane z torowymi wydarzeniami nie będą nas zachwycać, to te zakulisowe raczej nie powinny zawieść. A może na przekór rzeczywistości, na „rybnickim morzu” zapanuje cisza. Na to przyjdzie nam poczekać do niedzieli. Co się tyczy warstwy sportowej, zawodnicy GKM-u znajdują się na krzywej wznoszącej. Mam tu na myśli trójkę Fricke-Lidsey-Tarasienko. Występ Jepsena Jensena z Falubazem wskazuje na to, że Duńczyk uporał się z chwilową niemocą. Mimo słodkich słów w kierunku „Gołębi”, nie wykluczam bardzo wyrównanego starcia. Podrażniony Nicki powinien zapunktować solidnie, Maksym Drabik jest jedną z lepszych wersji samego siebie (o ile nie najlepszą). Jeśli Tungate pojedzie na miarę tego, co prezentował przed pasmem złych występów, zaś „cegiełki dorzucać będzie” Chris Holder, zdarzyć się może wszystko. Tu dochodzimy jednak do kolejnej determinanty wyniku. Jest nią przygotowanie nawierzchni. Ta kwestia rozstrzygnie się jednak za dwa dni.
Ostrów wychodzi ze szpitala ; Bydgoszcz poprawi sobie humor ?
Drużyna Moonfin Malesy Ostrów po całej gamie perturbacji, optymalizuje swój kształt. Wraca Frederik Jakobsen, na spotkaniu w Łodzi oglądaliśmy Olivera Berntzona, zaś na fazę play-down szykuje się nieodżałowany Luke Becker. Przed Ostrowianami dwa domowe spotkania, dziś z Texom Stalą Rzeszów, jutro z Autona Unią Tarnów. Tak sobie myślę, że to idealny moment, by przed kluczowymi akordami sezonu, w warunkach meczowych, szlifować dyspozycję, budować pewność siebie i w stu procentach zrozumieć miejscowy owal.
W starciu z Rzeszowianami wyżej stawiam akcje będących w dobrym momencie gości, którym zależy na przypieczętowaniu swojego udziału w play-offach. W sobotę bieguny diametralnie się odwrócą. Tu nie trzeba wielu słów. Śmiem twierdzić, że do Ostrowa przyjedzie wersja demo tarnowskich „Jaskółek”. Kiedy inne drużyny przygotowują się do kluczowych spotkań, w Małopolsce szukają prezesa, a na domiar złego „rozwodzą” się z dwoma kluczowymi postaciami (Zagar, Lahti).
Wspominani Rzeszowianie w niedzielę podejmą przy Hetmańskiej Abramczyk Polonię Bydgoszcz. „Gryfy” lekko stłamszone przez „leszczyńskie Byki” z pewnością potrzebują wiatru w żagle. Starcie z solidną, acz nie aspirującą do awansu Texom Stalą to swego rodzaju broń obosieczna. Z jednej strony można powrócić na właściwe tory, udowodnić własną wartość, z drugiej „zakopać się” w niepokoju oraz szeregu wątpliwości. Moje oczy szczególnie będą zwrócone na Krzysztofa Buczkowskiego, który stanowi swoisty „papierek lakmusowy” albo jak ktoś woli – „języczek uwagi”. W zasadzie nie on sam, a jego kulejąca ostatnimi czasy dyspozycja.
Łódzka zagadka ; Byki podejmą Wilki
Nie mam pojęcia, co sądzić o jutrzejszym spotkaniu na łódzkiej Motoarenie. Zetknę się z silnymi, czy bezradnymi „Orłami”, twardym, niesprzyjającym gospodarzom torem, czy owalem idealnie skrojonym pod miejscowy zespół. Kiedy H.Skrzydlewska Orzeł zaczynała sprawować się na miarę oczekiwań, być konkurencyjna, to przyszedł koszmarny występ z Ostrowem, rodem z równoległej rzeczywistości. Na właściwych torach stabilizuje się Andreas Lyager (choć nie zdziwię się, jeśli za kilka dni to stwierdzenie straci na aktualności ), nieustannie skuteczny u siebie jest Patryk Wojdyło, zaś Robert Chmiel wciąż mieści się w ramach solidności z potencjałem na coś więcej. Tyle o „Orłach” wiemy, a reszty dowiemy się w niedzielę.
Hunters PSŻ broni składać nie zamierza, wszak play-offy wciąż są w zasięgu. W tym momencie nie wystarczy liczyć już tylko na samego siebie, ale również na potknięcia Rzeszowian. Choć to drużyna znacznie bardziej przewidywalna niż gospodarze, to sumarycznie tej niepodważalnej wiedzy również jest niewiele. To zjawiskowy Ryan Douglas, solidny Smektała, przyzwoity Bloedorn i cenne punkty juniorów. Zapowiada się prawdziwe meczycho i szkoda, że prawdopodobnie na świecącym pustkami stadionie.
…


