Przedbiegi #14: SEC w Bydgoszczy, derby lubuskie, hit w Bydgoszczy, ale czy oni w ogóle pojadą…

Teoretycznie, weekend całkiem zacny. Problem w tym, że swoje pierwsze żniwa zbiera bezlitosny deszcz, wszak odwołane zostało dzisiejsze spotkanie w Częstochowie. Obawiam się, że na tym złośliwy żywioł nie poprzestanie. Bądźmy jednak ludźmi silnej wiary i zajmijmy się nadchodzącymi wydarzeniami tak, jakby przeszkód nie było.

Startuje SEC

Do nazwy SEC w tym roku można by było dopisać adnotację – powered by Poland. Nie ma w tym żadnej złośliwości, bowiem sportowa rywalizacja rozstrzygnęła, kto przez sito eliminacji się przebił, a kto musiał obejść się smakiem. Obsada tegorocznej edycji wygląda co najmniej interesująco. Widnieje w niej kilka nazwisk, o których śmiało można powiedzieć, że są brakującym elementem układanki Speedway Grand Prix. Przykład ? Leon Madsen, Michael Jepsen Jensen, czy Patryk Dudek. Oprócz twarzy integralnie związanych z cyklem SEC, takich jak Milik, Lahti, Berge, mamy również spory element odświeżenia, co niezmiernie mnie cieszy. Nazar Parnicki, Tom Brennan, Mateusz Cierniak (kosmiczne ostatnie występy w Szwecji ) to przyszłość tego sportu i nie wykluczone, że odegrają w mistrzostwach znaczące role. Na początek legendarny stadion w Bydgoszczy. Jeśli pogoda dopisze, o resztę się nie martwię.

PGE Ekstraliga

Do Rybnika zajrzy dziś lubelski Orlen Oil Motor. INNPRO ROW walczy o jakiś punkt odniesienia, oznakę stabilizacji, Mówiąc wprost, Piotr Żyto musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy koncepcja składu wyłączająca Nickiego Pedersena, ma rację bytu, czy należy wrócić do ustawień fabrycznych. Ja jestem zdania, że Duńczyk nie powinien w drużynie partycypować, ale jeśli nie pójdą za tym wyniki sportowe, no cóż – „cel uświęca środki”. W Lublinie rzeczonej stabilizacji nie brakuje, a spokój jest wręcz usypiający. Nikt z „Koziołków” zapewne nie zamierza tego stanu rzeczy zmieniać.

Mecz we Wrocławiu to kolejna batalia z cyklu tych, po których nie spodziewamy się sensacji. Żużel na olimpijskim jednak zawsze smakuje przynajmniej dobrze, a Bayersystem GKM ma wszystko, by frapujące widowisko zapewnić. O ile na wyjazdach, wśród „Spartan” jakieś znaki zapytania istnieją, tak u siebie wrocławianie są samoistnie napędzającą się maszyną. Z perspektywy gości, dobrze by „Liglad” wrzucił z powrotem najwyższe rejestry, zaś Max Fricke podtrzymał tendecję wzrostową. Wątpliwości jest rzecz jasna więcej, ale od fundamentu należy zacząć budowę. Najważniejsze wciąż przed „Gołębiami”.

Derby lubuskie grzeją, ale nie tak, jak by potencjalnie mogły. W ostatnich latach to raczej gorzowianie spoglądali z góry na sąsiadów. Teraz role się odwróciły. Cudów przy W69 się nie spodziewam, szczególnie jeśli przed oczyma wyobrażę sobie aktualną dyspozycję Andersa Thomsena. Wielokrotnie już o tym pisałem, powtórzę jeszcze raz. Mam przekonanie, że tam wystąpił problem piramidalny. Nie spisuje się sprzęt, zanika sam zawodnik, jego wiara we własne umiejętności. Patrzę na Andersa sprzed roku, widzę przebojowego, utalentowanego, nieprzeciętnie myślącego na torze zawodnika. Teraz jego obraz jest zgoła odmienny, wręcz anemiczny. Dla Stelmet Falubazu zwycięstwo to ustawowy obowiązek. Seniorzy miejscowych z pewnością wrócą z dalekiej podroży, bowiem na mecz w Toruniu „zdali się nie dotrzeć”.

Metalkas 2 Ekstraliga

Niezaprzeczalnym hitem tej kolejki jest spotkanie w Krośnie, gdzie Cellfast Wilki podejmą Abramczyk Polonię Bydgoszcz. Można powiedzieć, że Wataha przystępuje do tego meczu z lekko skruszonymi kłami. Na domiar złego, rozłożona plandeka sprawia, że i w torze atutów może brakować. Niemniej jednak, tym spotkaniem gospodarze mogą wysłać sygnał, że są niebezpieczni, są w grze, i jeśli ktoś ma zagrozić potentatom, to właśnie oni. Jeśli doszukiwać się deficytów bydgoszczan, są nimi w jakimś stopniu mecze wyjazdowe. Z drugiej strony nazwiska, jak Woźniak, Huckenbeck, Łoktajew mają wszystko, by poradzić sobie literalnie wszędzie. Do zestawienia Krośnian wraca Piotr Świercz, co może być ważnym elementem przy kształtowaniu się ostatecznego rezultatu. Spodziewam się bardzo bliskiego pojedynku, gry detali, szczegółów. Prawdopodobnie oba zespoły będą mierzyć się ze sobą w fazie play-off, dlatego tym większy ciężar gatunkowy nosi ze sobą niedzielne starcie – gra się rozpoczyna.

Mecz w Łodzi obfity jest w wiele smaczków. Stan i przygotowanie nawierzchni, dyspozycja gospodarzy, debiut duetu Jąder-Andersen. W kontekście sportowym sensu stricto siły nieco się wyrównują, a to przez brak kontuzjowanego Patryka Wojdyło. O ile Polak chimerycznie radził sobie na wyjazdach, tak w domu był gwarantem dobrych, a niekiedy bardzo dobrych występów. Tak, czy siak, akcje łodzian stawiam wyżej, choć wcale nie musi obyć się bez ciężarów. By te ciężary zaistniały, Moonfin Malesa powinna spełnić jeden warunek – niech ktoś „wstanie z popiołów” i dołączy do Frederika Jakobsena. Pytanie, kto to ma zrobić. Odpowiedzi nie znam, może ją uzyskam w niedzielę.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry