
W układance nadchodzącego żużlowego weekendu brakuje jednego elementu. Jest nim rzecz jasna PGE Ekstraliga. Substytut w postaci dwóch rund Speedway Grand Prix możemy jednak uznać za co najmniej przyzwoity. Ponadto pod lupą kibiców czarnego sportu znajdzie się Metalkas 2 Ekstraliga, gdzie między innymi derby podkarpacia.
Manchester x2
Cykl Speedway Grand Prix pierwszy raz zawita do Manchesteru i od razu dwukrotnie. Tor zacny, w swoim konstrukcie pewnie najmniej brytyjski z brytyjskich, niektórzy twierdzą, że swoją geometrią przypominający wrocławskie „Olimpico”. Ponadto owal w Manchesterze to domowa świątynia Belle Vue Aces, a co za tym idzie – Brady’ego Kurtza oraz Dan’a Bewley’a. Uważam, że jeśli Kurtz ma jeszcze jakkolwiek dopaść Bartosza Zmarzlika, to z dużym prawdopodobieństwem może się to wydarzyć w dwóch najbliższych dniach.
Jest w cyklu kilka postaci, których ambicje z pewnością sięgają wyżej, niż wskazywałby na to aktualny stan rzeczy. Z problemami boryka się Dominik Kubera, z którego sprzętem, jak sam mówi, dzieją się dziwne rzeczy. Trudny moment zwalczył raczej Martin Vaculik. W poszukiwaniu własnego optimum wciąż zdaje się być Robert Lambert. To szukanie trwa już dosyć długo i pytanie, kiedy, a w zasadzie czy w ogóle, zakończy się powodzeniem. Jeśli ktoś ma w Manchesterze błyszczeć, to wspomniany wyżej Bewley, a i obyty na brytyjskich torach Holder ma wszystko, by namieszać. Fredrik Lindgren poradzi sobie zawsze i wszędzie, byleby „płot chodził”.
Maraton Ostrowa i Tarnowa
Dziś, za kilkadziesiąt minut, na Golęcinie, miejscowy Hunters PSŻ podejmie Moonfin Malesę Ostrów. Dla podopiecznych Eryka Jóźwiaka sytuacja idealna, by się przełamać. Tak to w żużlu niestety czasem wygląda, że źródłem powodzenia może być nieszczęście przeciwnika. Strata Luke’a Beckera będzie dotkliwa, bowiem z drużyny została wyjęta opoka i gwarant dwucyfrowej zdobyczy. Za Amerykanina zaimplementowana zostanie ZZ-tka, ale problem może być z tymi zastępującymi. Przed Hunters PSŻ-em okazja, by nieco podreperować ten marny ostatnimi czasy obraz.
W sobotę Ostrowianie pojawią się w „jaskółczym gnieździe”. To, co w ostatnich publikacjach pisałem o Autonie Unii Tarnów, mógłbym w zasadzie przekopiować i wkleić tutaj. W ubiegłym tygodniu, w Mościcach znowu nie „zawarczały silniki”. Mało tego, mamy 12 czerwca, a „Jaskółki” dotychczas odjechały jedno domowe spotkanie. Lekko komiczna sytuacja trzeba przyznać. Na szczęście dla nich, a na nieszczęście dla Ostrowian, nadarza się szansa, by spróbować sięgnąć po zwycięstwo. To być może dmuchnęłoby jakkolwiek w żagle Unii. Abstrahując od kwestii sportowych (najważniejsze będą play-downy), potencjalny mały sukces pomógłby przyciągnąć kibiców na stadion, w konsekwencji wsparłby wołające o pomstę kwestie finansowe. Opisana przeze mnie rzeczywistość nie brzmi kolorowo dla Ostrowian. Nie przewiduję pogromów na Moonfin Malesie, wszak pokłady jakości wciąż tam istnieją. Jednocześnie jakiekolwiek zwycięstwo będzie można odnotować jako mały sukces, a już szczególnie to w Poznaniu.
W niedzielę Tarnowianie wybiorą się na wycieczkę do Bydgoszczy, bo ciężko to nazwać inaczej. W tym wypadku małym zwycięstwem może okazać się wyjście z 30 punktów. Wyjazdowe spotkania siłą „Jaskółek” nie będą, tym bardziej, kiedy na przeciwko stoją „dostojne, głodne awansu gryfy”. Nie oszukujmy się, to będzie mecz z gatunku „do odjechania”. Sztab szkoleniowy Abramczyk Polonii być może pokusi się o więcej szans dla juniorów.
Derby podkarpacia ; spacerek Byków ?
Podkarpackie święto żużla zapowiada się naprawdę obiecująco. To zawsze elektryzuje, to zawsze przyciąga fanów czarnego sportu na trybuny, tym bardziej, że w Krośnie „apetyt na żużel” nie maleje. Aktualnie ma prawo wręcz wzrastać, wszak wyniki napawają optymizmem, a coraz więcej osób ( w tym ja) upatruje ich jako tych, którzy mogą zaatakować z drugiego szeregu. Cellfast Wilki, jak wiele razy podkreślałem, to ekipa zbalansowana, w której każda jednostka może wziąć na siebie odpowiedzialność bycia liderem. Swojej siły „Wataha” może upatrywać w domowym torze. Piotr Świderski co prawda w dwóch dotychczasowych spotkaniach postawił na zupełnie odmienne przygotowanie nawierzchni, ale co najważniejsze – odpowiadające zawodnikom. Texom Stal to ekipa jeszcze nie do końca okiełznana moim zdaniem. Zwycięstwa nieprzekonujące, porażki niewielkie. Ciężko oszacować potencjał, wręcz bliżej mi do stwierdzenia, że stać ich na dosłownie wszystko. Aby marzyć o sukcesie w Krośnie, potrzebny jest im zawodzący ostatnio Jacob Thorssell. Jestem pewny, że pozostała czwórka nie powinna zawalić jednoznacznie tego spotkania. Pytanie, czy wykrzeszą z siebie coś więcej. Przeciętność nie przyniesie sukcesu w Krośnie. Faworytem gospodarze.
W Lesznie spotkanie podobne gatunkowo do tego w Bydgoszczy. Choć siła rażenia Łodzian jest w mojej opinii sporo większa, niż ta „Jaskółek”, to całościowo spoglądając na rzeczywistość, marny ich los z Fogo Unią. Najciekawszym wydarzeniem tego spotkania może być powrót Ben’a Cook’a. Czy to dobrze świadczy o meczu, niech każdy odpowie sobie sam. Mecz obejrzę rzecz jasna z przyjemnością, ponieważ to wciąż speedway. Nie jest tajemnicą fakt, że H.Skrzydlewska Orzeł jakiekolwiek „owoce będzie zbierać” raczej u siebie. Sam Jan Konikiewicz szumnie zapowiada (rozmowa dla SportowychFaktów ), że ich celem jest pozostać niepokonanym w Łodzi. Pożyjemy, zobaczymy.


