
Aż dziw bierze, kiedy patrzę na skład KS Toruń, biorąc pod uwagę fakt, że został skonstruowany za mniejsze pieniądze, niż te, jakimi dysponują chociażby Motor Lublin, czy wrocławska Sparta. Owa drużyna wygląda na papierze co najmniej bardzo dobrze. Zima u Torunian przebiegła we względnie spokojnych nastrojach. Okno transferowe również zanadto burzliwe nie było. Dokonała się jednak jedna zmiana, która w ostatecznym rozrachunku może okazać się kluczowa.
Trzech muszkieterów wspartych duńskim zaciągiem
Pozycja Roberta Lamberta w światowym speedwayu rośnie rokrocznie. Brytyjczyk to świeżo upieczony srebrny medalista Speedway Grand Prix, który jednocześnie ma za sobą najlepszy sezon w historii swoich startów w PGE Ekstralidze. „Lambo” to bez cienia wątpliwości lider z krwi i kości. Sympatyczny rajder przez ostatnie lata w Polsce dojrzał i rozkwitł jako zawodnik. Teraz konsumuje pełnię swojego talentu i potencjału, który wykazywał jeszcze jako junior.
Emil Sajfutdinow w Toruniu spędzi kolejny rok i zdaje się, że w tym środowisku czuje się bardzo dobrze. Poprzedni rok nie był w wykonaniu Emila aż tak gwiazdorski, zjawiskowy, jak kampania 2023. Przywołany fakt nie zmienia jednak poglądu, że to kolejna kluczowa armata w zasobach Piotra Barona. Podobnie, jak Lambert, tak i Sajfutdinow to żużlowiec wielowymiarowy, o szerokim wachlarzu umiejętności. Zawodnik, który łączy w sobie torową dostojność i inteligencję, nie tracąc przy tym potrzebnej zadziorności.
Patryk Dudek to w moim mniemaniu zawodnik, który na ten czas znajduje się krok za wyżej wspomnianymi. Nie zmienia to faktu jego uzasadnionego bytu w szerokiej światowej czołówce i deptania po piętach tym najlepszym. Ostatnie lata układały się różnie, ten poprzedni „Duzers” może zaliczyć do udanych. Był raczej pewnym punktem KS Toruń, nie zawiódł też w fazie play-off, co zdarzało się wcześniej. Kolejny filar drużyny, gdzie spędzi czwarty już sezon.
Ten „duński zaciąg” to oczywiście Mikkel Michelsen. Słaby sezon ligowy (w Grand Prix znacznie lepszy), napięta atmosfera w byłym już zespole zakiełkowały zmianą otoczenia. Choć brzmi to dosyć znamiennie, a nawet dziwnie, Mikkel na papierze ma być tym czwartym do tańca. Jestem przekonany, że z roli „drugiej linii” wywiąże się co najmniej przyzwoicie. Zaryzykowałbym nawet tezę, że spokojnie stać go na regularne bycie liderem ekipy.
Młode anioły
Drugim i ostatnim ruchem państwa Termińskich na rynku transferowym było sprowadzenie Jana Kvecha. Wesoły Czech często sprawia wrażenie frywolnego, roztargnionego, cieszącego się speedwayem, przyjaźnie usposobionego, nie posiadającego zbyt wielu trosk i zmartwień. Trzeba jednak przyznać, że umiejętności jeździeckie posiada. Papierów na niezłą karierę odmówić mu nie można. Jeszcze czasem nieokrzesany, wybierający złe rozwiązania. Te elementy z biegiem czasu da się jednak skorygować. Choć poprzedni rok wybitnym nie był, to zapewne wiele go nauczył ( starty w SGP ). Uważam, że względem Wiktora Lamparta, Jan Kvech jakąś wartością dodaną będzie. Jaką ? Tego dowiemy się niedługo.
Niekiedy pojawiają się głosy/komentarze, że toruński klub nie sprzyja rozwojowi młodych zawodników. Patrząc na suche fakty, być może faktycznie coś w tym jest. Od czasów Pawła Przedpełskiego na próżno szukać wychowanka, który w sposób znaczący odcisnąłby swoje piętno w świecie speedwaya. Czasem jest jednak, tak że najzwyczajniej materiał ludzki nie wykazuje potencjału na przyszłość. W tegorocznym sezonie parę juniorską będą tworzyli Krzysztof Lewandowski i Antoni Kawczyński. Ten pierwszy po kilku wzlotach i upadkach, spekulacjach dotyczących psychologicznych barier, czy swojego pełnego zaangażowanie w żużel, będzie starał się postawić znaczący krok w przód. Kawczyński miewał już pojedyncze przebłyski zeszłego roku. Ma jednak dopiero 17 lat, w związku z czym nie budujmy może przesadnych oczekiwań, a chciejmy zauważyć rozwój.
Podsumowanie
Apetyty w Toruniu muszą być duże. Choć ostatnie lata kończyły się medalem, często pojedyncze występy pozostawiały niesmak (szczególnie te wyjazdowe). Teraz istnieje realna szansa, by doścignąć to, co nieosiągalne było w ostatnich latach. Osoba szkoleniowca Piotra Barona zdecydowanie należy do zalet zespołu traktowanego jako całość. Uważam, że jeśli ktoś ma wyrwać tytuł z rąk Lublinian, to jest to właśnie KS Toruń. W przyszłości podobna szansa szybko może się nie przytrafić. Zasiadajmy więc w fotelach, zapinajmy pasy i delektujmy się żużlowymi widowiskami, między innymi na Motoarenie.


