Próba toru #13: Myszy chcą wrócić do gry o medale

W Zielonej Górze minionej zimy nie było może aż tak emocjonująco, jak u rywali zza miedzy, jednakże wciąż było ciekawie. Właściciel firmy Stelmet – Stanisław Bieńkowski wykupił od miasta 14% akcji, stając się tym samym większościowym udziałowcem w klubie. Co więcej, po latach na fotel prezesa wrócił Adam Goliński. Warstwa sportowa również uległa niewielkim, acz niezwykle znaczącym przetasowaniom, o czym w dalszej częsci trzynastej już „Próby toru”.

Fundamenty

Jarosław Hampel jest jak wino, nie potrzebny mu eliksir młodości. Kilka lat temu zastanawialiśmy się, czy kariera legendy polskiego speedwaya nie zmierza powoli już tylko w jedną stronę. Nic bardziej mylnego. „Mały” powstał i pogroził palcem tym, którzy chcieli go skreślać. Hampel ma swój blask, ostrość, zadziorność. Na starcie zawsze ten sam, „pełzający” (😉), ale i torpedowy. Podczas trwania biegu nieustępliwy, waleczny. W poprzednim sezonie był niekwestionowanym liderem „Mysz”. W nadchodzącym będzie miał duże wsparcie.

Tą pomocą dla Jarosława Hampela jest Leon Madsen – prawdziwa bomba transferowa. Wydawałoby się, że Madsen i Włókniarz to mariaż absolutny, odwzajemniany. Życie spłatało jednak figle, na skutek których Duńczyka będziemy mogli oglądać przy W69. Z „Lwami” rozstał się w atmosferze nieścisłości/nieporozumienia, gdzie słowo występuje przeciwko słowu. Nowy rozdział zacznie pisać w Zielonej Górze. Jego rola z miejsca urasta do rangi „sportowego wodza narodu”, w związku z tym oczekiwania są bardzo wysokie. Leon Madsen ma być po prostu sobą – raz po raz zdobywać imponujące dwucyfrówki. Duńczyk uchodzi za „ciężki charakter”, toteż jestem ciekaw jego stosunków z trenerem Protasiewiczem. Choć żadnych większych zgrzytów nie przewiduję, to mam przekonanie, że Madsen nie stanie się od razu gwiazdą, z którą obchodzi się na specjalnych warunkach.

Jako trzeciego potencjalnego lidera wymienię Rasmusa Jensena, choć przyznam, że jest to trochę naciągane. Ostatni sezon miał być dla „Rassy” weryfikacją, czy to aby na pewno już czas na PGE Ekstraligę. W barwach Stelmetu Falubazu Zielona Góra zawodnik zdał test może nie śpiewająco, lecz bardzo pozytywnie. Jensen spełnił pokładane w nim nadzieję, był niewątpliwą wartością dodaną. Zdarzały się gorsze spotkania, jednak nie przysłoniły one całości obrazu. Krzywa rezultatów Duńczyka nie miała druzgocących wahań. W swojej jeździe był raczej stabilny oraz regularny. Spłacił kredyt zaufania, na skutek czego został w zespole.

Pozostałe elementy układanki

Miałem nadzieję przed poprzednią kampanią, że Przemysław Pawlicki wróci do PGE Ekstraligi świeży, wypoczęty, gotowy z powrotem notować bardzo dobre występy. Nie wszystko jednak potoczyło się po myśli samego rajdera. To był sezon rwany, obfity w zbyt duże wahania dyspozycji, nie konsekwentny. Być może Przemysław Pawlicki napotkał na swojej drodze ścianę, której już najzwyczajniej nie jest w stanie przebić. Oby tak nie było, gdyż to zawodnik, którego w akcji się bardzo dobrze ogląda. Rzeczywistość jest jednak taka, że popadł w swego rodzaju marazm, stagnację (nie licząc roku w Metalkas 2 Ekstralidze). Jako rajder tak zwanej drugiej linii to jednak wciąż spory atrybut.

Pozycja u24 należy do Michała Curzytka. Kiedy wydawało się, że pod okiem Piotra Protasiewicza czyni znaczące postępy (obiecujący występ w Lublinie ) i ma szansę zastępować Jana Kvecha, to pojawiła się kontuzja, wykluczająca go na kilka długich miesięcy. W Zielonej Górze wierzą jednak w tego chłopaka i chcą na niego stawiać. Nie jestem przesadnym optymistą, jednakże nie zdziwi mnie jednocześnie widok nieźle punktującego Curzytka.

W formacji juniorskiej mamy między innymi Oskara Hurysza. Potencjał duży, czego dowodem jest na przykład zeszłoroczny bieg z Maciejem Janowskim w Zielonej Górze. Czasami jeszcze sprawiający wrażenie nieokrzesanego, niepewnego, jednocześnie takiego, w którego warto inwestować. Jego partnerem Damian Ratajczak. Nowy nabytek „Mysz” ma stanowić o sile sekcji juniorskiej, ewentualnie może być back-upem dla Michała Curzytka. O ile w minionych latach postęp wychowanka Unii Leszno był raczej dyskretny, ciężko zauważalny, to start ubiegłego roku stanowił urzeczywistnienie faktu, że coś drgnęło w sposób znaczący. Potem na drodze stanął ciężki uraz. Oby teraz cało i zdrowo, i z lepszymi startami :).

Podsumowanie

Patrząc na teoretyczny konstrukt zespołu, można mieć uzasadnione nadzieje, że ten projekt odpali. Osobiście uważam, że siła rażenia względem poprzedniego sezonu zdecydowanie idzie w górę. Wprost proporcjonalnie wzrastają również oczekiwania. Stelmet Falubaz Zielona Góra będzie atakował trochę z ukrytej pozycji, zza przysłowiowego krzaka. Widzę spore szansę, by „Myszy” zameldowały się w pierwszej czwórce. A potem niech się dzieje wola nieba.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry