
Nadchodząca runda Metalkas 2 Ekstraligi jara mnie niemalże w całej rozciągłości. W trzech spotkaniach zasadne są wątpliwości, co do zwycięzcy meczu. Niedziela z PGE Ekstraligą nasyci nas klasykami. Jakby tego było mało, już jutro na żużlową scenę wraca cykl Grand Prix. To dobra okazja, by „odkryć Amerykę” i powiedzieć, że Bartosz Zmarzlik jest głównym kandydatem do złota.
Derby w Toruniu ; klasyk we Wrocławiu
Rozochocony Bayer System GKM przyjeżdża w niedzielę do sąsiadów zza miedzy, by sprawdzić zarówno przeciwników, jak i samych siebie. Grudziądzanie oczywiście nie będą w Toruniu faworytami, ale uważam, że 40 oczek spokojnie są w stanie wywieźć. Klucze są dwa. Pierwszy nazywa się Max Fricke. Drugim jest materializacja „papierowej przewagi” formacji młodzieżowej. Jeśli kilka ogniw zgłosi się do pomocy Jepsenowi Jensenowi, „Gołębie” będą w stanie urywać punkty czołowym armatom gospodarzy. Jak już przy Torunianach jesteśmy, niedziela pokaże, na jakim etapie znajduje się „proces usprawniania tej maszyny”. Najpewniej nie doświadczymy już błędu w sztuce przygotowania toru/pól startowych. Nie pozostaje więc nic innego, jak czekać na derbową potyczkę.
We Wrocławiu finałowych wspomnień czar. Przed Leszczynianami mecz piekielnie ciężki i potencjalnie najsłabszy z dotychczasowych. O ile Janusz Kołodziej zawsze uwielbiał tor na Olimpijskim, o tyle przy obecnych okolicznościach ciężko wyobrazić sobie choćby dwucyfrową zdobycz w jego wykonaniu. Grzegorz Zengota szuka i nie wiadomo, czy znajdzie. Występy pozostałych „Byków” ( z wyłączeniem Piotra Pawlickiego ) również stanowią dla mnie niemałą zagwozdkę. Po drugiej stronie stanie jeden z potentatów ligi, doskonale odnajdujący się w realiach własnego owalu, o sumarycznie większej jakości żużlowej. Nie spodziewam się pogromu, jednocześnie upatruję w Betard Sparcie stosunkowo wyraźnego zwycięzcy.
4 kolejka Metalkas 2 Ekstraligi ? KLASA
Z bardzo dobrej strony pokazał się we wtorek Hunters PSŻ. Ryan Douglas w końcu znalazł wsparcie. Bartosz Smektała wrócił do żywych, Kacper Pludra miał pod sobą szybkiego rumaka, niezłe zawody odnotował Berge. Zakładam, że z biegiem czasu, z kolejnymi domowymi treningami, atut toru będzie jeszcze wyraźniej uwydatniany. Bazując na wtorkowym mecz z bądź co bądź silnymi „Żurawiami”, gospodarze mają wszystko, by z H.Skrzydlewską Orłem sobie poradzić. Nie dyskredytuję Łodzian, a wręcz doceniam ich imponujące jak dotychczas rezultaty. Nie oderwę się jednak od myśli, że dotychczasowy wynik H.Skrzydlewskiej zawiera małą nadwyżkę, kiedy obraz PSŻ-u jak na razie pozostaje raczej niedookreślony, zawiera nie uwydatniony potencjał.
W przypadku INNPRO ROW-u nie zamierzam tworzyć przesadnej kwadratury koła. Rybniczam stać na zwycięstwo z rzeszowską Stalą, choć w moich oczach nie są faworytami. Upadek w Srebrnym Kasku zaliczył Kacper Tkocz, na czym jeszcze bardziej ucierpi formacja juniorska. Wszyscy, oprócz Jana Kvecha, muszą diametralnie zmienić swoje oblicze. Nie wydaje mi się, by Jesper Knudsen mógł zaliczyć występ podobnie zjawiskowy do tego z Bydgoszczą (niech zamknie mi usta). Stal Rzeszów również ma swoje problemy, ale ma ich zdecydowanie mniej, a w zasadzie jeden duży (Andreas Lyager). Jestem gotowy na każdy potencjalny rezultat, niemniej dotychczasowa próbka zwraca moją predykcję w kierunku stolicy podkarpacia.
Swojej szansy doczekał się Aleksandr Łoktajew i intuicja mówi mi, że Ukrainiec tej okazji nie zaprzepaści. Cóż, kształt niedzielnej potyczki w Ostrowie zależy w dużej mierze od zdrowotnej dyspozycji gospodarzy. Moonfin Magnus Ostrów stać na zwycięstwo tylko w jednym wypadku. Każde ogniwo musi zbliżyć się do maksimum własnych możliwości. Jeśli Chris Holder skupi się na przywożeniu jedynek, a Tai Woffinden będzie przeplatał wyścigi lepsze z biegami nijakimi, to na próżno upatrywać triumfu gospodarzy. Do Ostrowa przyjeżdża w końcu faworyt ligi, który poniżej pewnego poziomu nie zejdzie, a i tak ma jeszcze spore rezerwy.
W Krośnie czeka nas jedyne spotkanie, w kontekście którego nie mam żadnych wątpliwości, co do zwycięzcy. Choć Pilanie dodają lidze kolorytu, są „metalkasowym promykiem”, zaskakują żużlowy świat, to spoglądają na rzeczywistość z nieco innego punktu widzenia niż Wilki. Innymi słowy, spotykają się zespoły o zupełnie innych aspiracjach, innym nadrzędnym celu, innym suficie własnych możliwości. Niedzielne spotkanie jest dla Krośnian fantastyczną okazją, by pierwszy raz w tym sezonie „doniośle ryknąć”. Pilanie po prostu będą walczyć, nie ciągnąc za sobą żadnego bagażu oczekiwań.
Zmiana warty w Grand Prix ? Niekoniecznie
Co roku, w tym samym okresie, żużlowy świat zadaje sobie jedno pytanie: Czy ktoś zagrozi Zmarzlikowi ? Teraz słowo „ktoś” zastępuje Brady Kurtz. Za Australijczykiem galaktyczny cykl, w którym nie dawał oddechu polskiemu mistrzowi, poznał specyfikę nieznanych sobie torów, w którym był po prostu wielki. Co więc może pójść nie tak ? Nie jestem w stanie przewidzieć, czy Kurtz zachowa regularność osiąganych wyników. Jestem za to przekonany o stałości Bartosza Zmarzlika. Zakładając, że Brady nie obniży swoich lotów, i tak stawiam na polskiego mistrza. Przyczyna jest bardzo prosta. Na przestrzeni lat Zmarzlik nie dał pół powodu, by podważać jego prymat w punkcie wyjścia. Równolegle dał wiele przesłanek, by stawiać go w pozycji dla innych niedoścignionej.
ZAPRASZAM NA X/TWITTERA ORAZ INSTAGRAMA🔥



