Cisza przed burzą #9: Soldaev vs Kaczmarczyk, czyli eksplozywne piórka w akcji (XTB KSW 112)

Soldaev vs Kaczmarczyk, to ten typ pojedynku, w związku z którym jestem głupi i mądry zarazem. Moja wiedza pozwala przewidzieć prawdopodobny scenariusz sobotniej walki wieczoru. Jeśli jednak rzeczywistość przyjmie zupełnie inne kształty, nie szczególnie mnie ten fakt zdziwi. W nieformalnym co-main evencie XTB KSW 112 „protoplaści polskiego MMA”. Co unaocznia zestawienie, ani Held, ani Ziółkowski nie myślą jeszcze o „odcinaniu kuponów”.

Rzut monetą wskazany

Jestem święcie przekonany, że main event szczecińskiego wydarzenia nie zawiedzie mnie, jeśli chodzi o warstwę estetyczno-emocjonalną. Profil oraz charakterystyka obu pretendentów wyklucza wątpliwie ekscytującą batalię pod siatką, tudzież parterowe „leżakowanie”. Nie zamierzam również podważać zasadności tej walki, które to zestawienie dojrzało w sposób naturalny, niczym nieprzymuszony. Niezwykle raduje mnie jednocześnie fakt, że samozwańczy „Lew Atlasu” zostanie w końcu zobligowany do wizyty w kategorii piórkowej. Zanim jednak unifikacja, ktoś musi przyoblec się w pas tymczasowy i o tym teraz słów kilka.

Adam Soldaev to bardzo dobry boks, silny, eksplozywny, łamiący szczęki cios. Niejeden zdążył się już o tym przekonać. Stójkowa siła rażenia Patryka Kaczmarczyka wydaje się być nieco mniejsza, ale za to arsenał bogatszy. No bo więcej kopnięć, czy częściej wplatane techniki rodem z muai thai. Jeśli walka miałaby trafić na ziemię, inicjatora upatruję raczej w „Księciu Radomia”. Niemniej jednak, za bardziej prawdopodobną uznaję ciągłą nawalankę stójkową. Aspekt kondycyjny u obu panów nie uchodzi za pierwszorzędny atut, toteż „im dalej w las”, tym może być ciekawiej. Widzę dwie podobne, nacierające na siebie siły, z których jedna postara się przełamać drugą. Jeśli miałbym delikatnie kogoś faworyzować, ciut wyżej stawiam akcje Kaczmarczyka. Na koniec dnia, wspomniany rzut monetą nie wydaje się być najgorszą opcją.

Zasada 1: nie dać się obalić

Tomasz Romanowski może wrócić na zwycięską ścieżkę, do czego potrzebna będzie moim zdaniem dyscyplina taktyczna, czy instynkt samozachowawczy. „Tommy” i dyscyplina taktyczna to pojęcia raczej sprzeczne, wszak mówimy o wojowniku co się zowie. Van De Merckt na 300% postara się przenieść starcie na ziemię. Romanowski powinien więc jak najbardziej to zadanie utrudnić, nie tracąc przy tym własnym atutów. Szczecinianin będzie skracał dystans, w związku z czym kluczową rolę odegra dobieranie odpowiednich momentów, timing, dynamiczna praca na nogach, zachowanie czujności. Przeprowadzając krwiożerczą szarżę „a la Tommy”, Polak może stanowić dla Belga łatwy cel do sprowadzenia. Ostatecznie stawiam na Romanowskiego.

Marcin Held pragnie utrzymać status pretendenta, kiedy Marian Ziółkowski chce pozostać „podłączonym do mistrzowskiego prądu”. Drodzy czytelnicy, nie odkryję Ameryki. Held prawdopodobnie każdy swój ruch będzie obliczał na potencjalną korzyść zwaną obaleniem. Mam na myśli nieco koślawo wyglądające, ale skuteczne skracanie dystansu, by na koniec dnia „zatańczyć w parterze”. A Marian, jak to Marian, powinien „kicać”, bazować na mechanizmie doskok-odskok, „kuć” ciosami prostymi, stanowić nieuchwytny cel dla rywala. Najpewniej nie obędzie się również bez implementacji defensywnych zapasów. Przestrzegam przed lekceważeniem Ziółkowskiego, a starcie to uważam za niezwykle wyrównane, co najważniejsze – intrygujące. Delikatnie przechylam szalę w stronę byłęgo mistrza KSW.

Kreatywność vs metodyka

Do klatki KSW wraca okryta ostatnimi czasy złą sławą postać Valeriu Mircei (wpadka dopingowa). W federacji nie obowiązują przepisy antydopingowe, toteż Mołdawianin żadnego regulaminu nie złamał. Niemniej jednak idea czystego sportu wzmaga we mnie niezgodę na tego typu praktyki. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że takich jak Mircea, jest dużo więcej, tyle że nie są w żaden sposób weryfikowani. Po przeciwnej stronie klatki wracający do „gry” były pretendent – Wilson Varela. Francuz na późnym etapie zastąpił Romana Szymańskiego, dlatego domniemam, że jego przygotowanie może mieć pewne deficyty. Bezpieczną opcją dla Mircei zdaje się być sięgnięcie po zapasy, choć i na nogach Mołdawianin dysponuje niezłymi narzędziami. Francuz oczywiście postara się wpleść element zaskoczenia, czutki, kickbokserskiej finezji, natomiast rezultat inny niż triumf Mircei, będzie dla mnie zaskoczeniem.

Oleksii Polischuck skrupulatnie sprawozdawał Wojsławowi Rysiewskiemu swoją wagę, odbudował zaufanie w tej kwestii i wraca do klatki KSW, by znów „czarować”. Ta waga była swoistą „rysą na szkle”, jeśli chodzi o Ukraińca, wszak wartości sportowej odmówić mu nie sposób. Uwielbiam oglądać Polischucka w oktagonie, dostrzegając przy tym jego regularny rozwój. Ogromna kreatywność w parterze, a i niezła oferta w stójce. Kamil Szkaradek to raczej „rzemieślnik”, zawodnik, który zamęcza rywali swoimi zapasami. To właśnie w tym elemencie bitewnej gry, upatruje potencjalnej przewagi Polaka. Pytanie, czy z tej przewagi nie zrodzi się zagrożenie. Jeśli bowiem walka trafi na ziemię, Ukrainiec może zrobić coś z niczego, coś, na co odpowiedzi nie znajdzie Szkaradek.

Szybkie typy na pozostałe starcie XTB KSW 112

Lushima vs Januszzwycięstwo Lushimy
Kaszubowski vs Kuczmarskizwycięstwo Kuczmarskiego
Kazieczko vs Masaevsprytny unik ; brak dostatecznej wiedzy na temat Masaeva
Deux vs Kawazwycięstwo Deux

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry