Przedbiegi #8: Kto górą w Pradze ? ; Anioły zaprzeczą logice ?

Tkwimy na początku nadzwyczaj długiego weekendu żużlowego. Jednak o tym, co wczoraj, będzie w przyszłym tygodniu. Teraz ustawmy się spokojnie pod taśmą i skupmy na tym, co jeszcze przed nami. A przed nami, miejmy nadzieję, sporo dobrego speedwaya. W sobotę wpadniemy w odwiedziny na czeską Marketę, w niedzielę toruńskie „Anioły” zechcą się wzbić ponad lubelskie gwiazdy.

Co zaoferuje nam Praga ?

Ostatnimi laty, Praga była niekwestionowanym królestwem Martina Vaculika. Dziś za zwycięstwo Słowaka na Markecie nie postawiłbym złamanego grosza, wszak Martin błądzi i męczy się z własnymi jednostkami. W sobotę jednym z faworytów będzie rzecz jasna Bartosz Zmarzlik, które to zdanie mogę kopiować oraz wklejać przed każdą rundą cyklu. Na polskiego „F16” nacierają jednak „wściekłe kangury”, choć patrząc na usposobienie Brady’ego Kurtza, mam wątpliwości, czy takie wściekłe. Niezaprzeczalny jest jednak fakt, że po warszawskiej rundzie apetyty Jacka Holdera oraz wspomnianego kolegi muszą być okazałe. Zastanawiam się, czy Andrzej Lebiediew zdoła zachować regularność. Mistrzostwa Świata to podróż, a nie krótka wycieczka. Oprócz sztuki wygrywania, warto opanować stabilizację na wysokich rejestrach. Kontuzjowanego Doyle’a zastąpi niepokorny ex lew – Leon Madsen i sam jestem ciekawy, z jakim skutkiem. Zwykle Praga nie słynęła z wielkich widowisk. Oby tym razem było inaczej, tak jak w 2020 roku, kiedy Zmarzlik z tyłkiem na błotniku poskromił Tai’a Woffindena.

PGE Ekstraliga

W tytule napisałem, że Pres Toruń spróbuje zaprzeczyć logice. Nie jest to bezpodstawne stwierdzenie, bowiem „Anioły” nie zwykły sobie dobrze radzić przy Alejach Zygmuntowskich. Czy teraz będzie inaczej ? Śmiem wątpić, choć szans nie odbieram. Z pewnością torunian stać na znacznie lepszy rezultat, niż łomoty zbierane w poprzednich analogicznych spotkaniach. Szala poważnie przechyla się w stronę Orlen Oil Motoru, jeśli spojrzymy na zestawienie juniorskie, szczególnie na domowym torze. Poza tym, wśród gospodarzy nie ma rajdera w jakiejkolwiek zapaści sportowej. Tego samego nie można powiedzieć o gościach. Pres Toruń ma działa, by się w Lublinie postawić. Potrzebny jest jednak świetny Robert Lambert i co najmniej przyzwoity Jan Kvech.

Do znajdującego się w pewnej, ciężkiej do określenia formie kryzysu Bayersystem GKM-u Grudziądz przyjedzie słaba na wyjazdach Stal Gorzów. Ktoś w tym spotkaniu się przełamie. Bliżej do tego mają rzecz jasna „Gołębie”. Jedynymi pewnymi punktami na ten czas są Jepsen Jensen oraz rozpalony energią Kevin Małkiewicz. Trudne dni przeżywa Tarasienko, nieskuteczny pozostaje Fricke, zagadką owiany jest Miśkowiak, a Lidsey to…Lidsey. Tak, czy siak, gospodarze mają więcej narzędzi, by Gezet Stal zmieść z planszy. Życzyłbym sobie spektakularnej przemiany o 180 stopni, jak chodzi o ekipę Piotra Śwista, jednakże pozostańmy na ziemi. Biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności, szanse na niezły wynik Stali są spore, o co należy walczyć.

Do Zielonej Góry przyjedzie INNPRO ROW. Faworyt jest jeden i są nim wracające na odpowiednie tory „Myszy”. Kilka niedociągnięć rzecz jasna jeszcze jest, ale tendencja pozostaje wzrostowa. W Rybniku rotacji ciąg dalszy, porażek pewnie również. Żeby nie być jednak aż tak bezdusznym, warto podkreślić pozytywny symptom pod postacią Maksyma Drabika. Sami z Tungate’m jednak „wody w rzece nie zawrócą”. Jeśli Nicki będzie miał dzień, a Chris Holder wzniesie się na wyżyny, godziwy wynik jest realny. To wszystko jednak pozostaje pod osłoną słowa „jeśli”.

We Wrocławiu starcie z Krono-Plast Włókniarzem. Oczekiwań, co do Częstochowian, wielkich mieć nie należy. Abstrahując od kontuzji Doyle’a, zagwozdek jest więcej. Kacper Woryna choćby nie jest tym, na kogo był kreowany przed sezonem. Ponadto, swojej szansy doczeka się prawdopodobnie podopieczny Krzysztofa Kasprzaka – Philip Hellstroem-Baengs. W szeregach Betard Sparty zabraknie Marcela Kowolika, co formację juniorską wywraca do góry nogami. Mimo wspomnianej straty, umówmy się – Wrocław ma kim jechać.

Metalkas 2 Ekstraliga

Dziobią sobie punkty delikatnie „rzeszowskie żurawie”, póki co z całkiem pozytywnym skutkiem. W niedzielę o to dziobanie nie będzie tak łatwo. Kosmiczny jest ostatnio Keynan, wróci najpewniej Jacob Thorssell, o okazały dorobek powinien zadbać Klindt, a i Przedpełski już chyba zapomniał o jednorazowej wpadce z Łodzią. Mimo kilku pozytywów, do Rzeszowa zawita jeden z potentatów – Fogo Unia Leszno. Co więcej, gospodarze nie zdają się być spoufaleni z domową nawierzchnią na tyle, byśmy mogli ją nazwać twierdzą. Na domiar złego, Leszczynianie jawili się w dwóch ostatnich potyczkach jako zespół kompletny, a Kołodziej, czy Zengota lubią tory, na których można wyprostować ręce i płynąć w siną dal. Faworytem goście, choć nie ma rezultatu, który mógłby mnie szczególnie zadziwić.

Niedziela, godzina 15, „Wilki” rozpoczynają polowanie na „Orły”. Prawdę mówiąc nie ma przesłanek, które ewentualne zwycięstwo gości mogłyby podać w wątpliwość. Przyznam szczerze, że z niecierpliwością czekam na debiut Pollestada. Jestem ciekaw, ile ten chłopak jest w stanie dać drużynie Cellfast Wilków. Uważam się raczej za krzewiciela opinii, że stać go na całkiem spory wkład. W Łodzi wiele pytań, mało odpowiedzi. Mam nieodparte wrażenie, że co artykuł, piszę to samo. Zastanawia mnie, czy Vaclav Milik już na stałe obniżył standardy. Miał być jednym z liderów, tymczasem póki co stanowi raczej drugą linię. Drużyna Janusza Ślączki pokazała w Ostrowie, że nie musi być wcale „chłopcem do bicia”. Należy jednocześnie przyznać, że terminarz nie szczególnie im sprzyja. Faworytem spółka Piotra Świderskiego.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry