Top-spiele #3: Bayern i Bayer pokazują innym miejsce w szeregu

Kolejna runda Bundesligi za nami, kolejna, która sprowokowała szereg ciekawych konkluzji. Bayern wypunktował świetny momentami Stuttgart. Bayer „posłał na deski” frankfurcki Eintracht. BVB z kolei może mówić już o serii zwycięstw. Oczywiście mówię to z przekąsem. To wszystko złożyło się na 24 kolejkę rozgrywek, którą przyszedł czas podsumować.

Stuttgart podjął rękawice

Sebastian HoeneB to w Stuttgarcie postać niemal pomnikowa. Wyciągnał wielu zawodników z niebytu i sprawił, że ci przeszli przemianę od anonimowych jednostek do gwiazd Bundesligi. Ta fantastyczna praca zaowocowała vice-mistrzostwem Niemiec oraz grą w Lidze Mistrzów, co okazało się być przekleństwem i błogosławieństwem w jednym. Z dużym prawdopodobieństwem rozgrywki Champions League zmieszane z odejściem kilku kluczowych postaci (Guirassy, Anton) sprawiły, że drużyna HoeneBa nie notuje aż tak imponujących rezultatów Nie stoi to jednak na przeszkodzie, by dalej odważnie inwestować w młode jednostki. Namacalnie na naszych oczach rośnie chociażby Nick Woltemade. VFB Stuttgart przede wszystkim cały czas chce grać w piłkę, nie zapomina o wykształconej tożsamości, bez względu na rywala, futbolówka przy nodze sprawia im komfort.

W piątek ekipa HoeneBa zaczęła z „wysokiego c”. Mocno, odważnie, z pasją. Okazję zmarnowali Vagnoman, czy Undav, lewą stroną hasał Fuhrich, zaś defensywa pod przewodnictwem Chabota nie popełniała rażących błędów. Optyczną przewagę udokumentował Angelo Stiller doskonałym uderzeniem z dystansu. Potem zaś Stuttgart spuchł. Mam wrażenie, że bramka Olise na koniec połowy niejako zniweczyła starania „Szwabów”. Kiedy Bayern wrzucił na wyższy bieg, było już pozamiatane. Czego by o Bayernie nie mówić, Kompany świetnie ostatnimi czasy gospodaruje zasobami. Zastanawia mnie tylko impas Harrego Kana. Anglik jest, a jakoby go nie było.

Bezkompromisowo we Frankfurcie

Bayer nie miał litości. Na szybkość, z jaką piłka krążyła po boisku, na przeszywające obronę prostopadłe podania, Eintracht nie zdołał znaleźć odpowiedzi. Suma indywidualnej jakości umieszczona w jednej, dobrze działającej maszynie o nazwie Bayer Leverkusen to zbyt wiele dla drużyny Topmollera, bynajmniej na ten czas. Umówmy się, dla Floriana Wirtza był to występ niemal anonimowy. Jeśli natomiast owy Wirtz obudowany jest takimi wahadłami, reżyserem o nazwisku Xhaka, czy do bólu skutecznym Schickiem, to Xabi Alonso nie ma powodów do zmartwień. Eintracht Frankfurt musi się otrząsnąć, gdyż w czwartek wybiera się do Amsterdamu. Przed Bayerem z kolei kolejne dwa wymagające starcia z Monachijczykami w ramach 1/8 Champions League.

Co więcej słychać w Bundeslidze ?

BVB zalicza drugie zwycięstwo z rzędu. Cieszy mnie to niezmiernie, aczkolwiek ciężko być wyposażonym w przesadny optymizm, mając w pamięci historię tego sezonu. W St. Pauli było topornie, mozolnie, ale bezpiecznie i zwycięsko, a to w tym momencie najważniejsze – względna stabilizacja wynikowa. Kariera Adeyemiego w Dortmundzie to istne fale i doliny. Teraz na szczęście Niemiec przeżywa dobry moment. Za to zdaje się, że Niko Kovac przyspawał do ławki Jamiego Gittensa, przynajmniej na chwilę.

W Lipsku żle, ale stabilnie, w Moguncji mała ekstaza. Werder dopadła niemoc, zaś „walka o spadek” trwa i trwać będzie. Przed nami jeszcze aż 10 fascynujących kolejek, w których rzeczywistość będzie przybierała ostateczny kształt. Tymczasem światła reflektorów zwracają się ku Lidze Mistrzów, tam też będzie się działo.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry