Żużlowanie #29: Kozacy ze Stali ; kwitnący PSŻ ; Madsen – powrót

W Pradze zaburzony został naturalny porządek świata. Podobne stwierdzenie spokojnie mogę podpiąć pod Metalkas 2 Ekstraligę. Drugi poziom rozgrywkowy regularnie spogląda na logikę z szyderczym uśmiechem. Na koniec weekendu dostaliśmy kolejny donośny sygnał z obozu gorzowskiej Stali. Oni będą bić się o play-offy.

Genialne absurdy w Pradze

Choć próg mojego zdziwienia jest przesunięty stosunkowo daleko, to na zwycięstwo Leona Madsena nie postawiłbym ani grosza. W Pradze żużlowy świat stanął do góry nogami. Abstrachując od postawy odnowionego Duńczyka, tam po prostu działo się więcej niż przy okazji kilku ostatnich czeskich rund razem wziętych. Bieg finałowy, czy regularne harce Zmarzlika najlepszymi tego dowodami. Jestem ukontentowany. Z szerokiego plany zejdźmy na ten węższy.

Skoro mówimy o Madsenie, to do pakietu wypada dołożyć Dominika Kuberę. Leon przemógł się, by zmienić jednostki Bryana Kargera, co przyniosło mu gargantuiczną korzyść. Kubera w końcu doświadczył, jak to jest być szybkim. Co prawda panowie nie zrekompensują Falubazowi dotychczasowych zaniechań, ale wciąż mogą jakkolwiek zachować twarz. Brady Kurtz dosadnie zaznaczył swoją obecność i przynajmniej na chwilę odłożył do zamrażarki słowa o „powrocie do ustawień fabrycznych”. Bartosz Zmarzlik dostarczył estetyki wysokich lotów, której jednak nie przypieczętował. Z drugiej strony zanotował kolejny finał, zgarnął 16 oczek, utrzymał galaktyczną regularność, nie ma na co narzekać. Michael Jepsen Jensen zameldował się w finale, co nie będzie moim zdaniem jednorazową ciekawostką. „Liglad” należy do ścisłej światowej czołówki, po prostu. A zwycięski w Landshut Kacper Woryna ? Głupotą byłoby stwierdzenie, że 6 miejsce jest jakimkolwiek zawodem. Za Woryną bardzo solidny, przyzwoity turniej.

Holder i jego Stal ; amerykański bezsen

Gezet Stal ma dwójkę niezawodnych jak dotychczas liderów, ze szczególnym wskazaniem na postać Jacka Holdera. Jednym skrzydeł dodaje Red Bull, Australijczykowi bieg 7 i ucieczka przed rozsierdzonym Zmarzlikiem. Jak wiemy, Gorzowianie stoją również nadwyraz uzdolnioną młodzieżą. Adam Bednar w 13 gonitwie dokonał wielkich dla siebie rzeczy. Przedsezonowy punkt widzenia skazywał Stal na ciepłą posadkę, niezagrożone 7 miejsce. Niekiedy dobrze jest się minąć z rzeczywistością. Mówię to zarówno z perspektywy sympatyka klubu, jak i ciekawego przebiegu rozgrywek. Lublinianie z pewnością mogli lepiej rozegrać biegi nominowane (podwójna taktyczna, a już na pewno odwrotnie przydzielone pola startowe w 14 wyścigu). Tak, czy inaczej, w szeregach Orlen Oil Motoru było zbyt mało punktów zaczepienia.

Byłem ostrożny w stosunku do zawodników Cellfast Wilków, którzy u progu sezonu nie wkroczyli na optymalny tor swoich możliwości. Taryfę ulgową czas zakończyć. Luke Becker nie prezentuje 50% tego, do czego jako lider zespołu jest zobowiązany. Amerykanin jeszcze nie nawiązał do ubiegłorocznych osiągów, a mamy już 6 kolejkę. Brakuje prędkości, a co za tym idzie pewności, zaciętości, przekonania. Średnia biegopunktowa Jasona Doyle’a nie wygląda najgorzej, równolegle nie wygląda oszałamiająco. Kontraktując postać o tak ogromnej renomie oczekuje się błysku. Jak dotychczas jest solidnie, bez nadzwyczajnych wrażeń optycznych, a to zbyt mało. Hunters PSŻ wylał na „Wilki” kubeł zimnej wody. Czas pokaże, jaką reakcję ta porażka wywoła.

Słowo wypada poświęcić zwycięzcom, ekipie, która z biegiem sezonu pozbywa się szarości, wykształca kolejnych pomocników Ryana Douglasa. Berge wrócił na stare śmieci i pokazał, że wciąż może być ważnym ogniwem. Nutkę optymizmu zasiał Iversen. Kacper Pludra kolejny raz pozostawił dobre wrażenie. W tym wypadku należy już mówić o znamionach stabilizacji. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto upatrywał w Poznanianach zwycięzców niedzielnej potyczki.

Ostrowska zapaść ; Piła zderza się z ziemią

Wczorajsze zwycięstwo ROW-u Rybnik ma 3 wyróżniki: Nicolai Klindt, warunki atmosferyczne, sportowa katastrofa gospodarzy. Nicolai Klindt a Wiktor Lampart, to na dziś dzień niebo a ziemia. Deszcz z pewnością nie pozostał bez wpływu na postawę gospodarzy. Aspektu sportowego tłumaczyć nie trzeba. Zamiast znęcać się nad ciężkim żywotem Ostrowian, pochwalę INNPRO ROW. Równo rozłożone akcenty, dobra postawa juniorów, zwycięstwo, które dostarcza potrzebnego spokoju.

Pilską Polonię szybko dotknęła brutalna rzeczywistość. Takie, a nie inne przygotowanie nawierzchni przyniosło Pilanom wymierne korzyści, ale i zbliżyło do pewnej granicy. Przekroczenie tego rubikonu mogłoby się wiązać z niepożądanymi konsekwencjami, toteż spodziewałem się, że gospodarze zrezygnują z makiawelicznego podejścia (zwycięstwo kosztem antyreklamy żużla ). W sobotę największe znaczenie miała realna prędkość w połączeniu z umiejętnym jej wykorzystaniem. Takie warunki sprzyjały Rzeszowianom, którzy dysponują większą jakością. Na koniec dnia to nie porażka uchodzi za największy problem Pilan. Mowa rzecz jasna o niesnaskach na linii Kościuch-Jasiński, Kościuch-Drejer, Kościuch-kibice. Beniaminek szybko przeszedł drogę z pierwotnej ekstazy do aktualnych niepokojów.

ZAPRASZAM NA X ORAZ INSTAGRAMA 👊

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry