Żużlowanie #28: Leszno przechyliło szalę ; Sparta rosła, z Torunian zeszło powietrze

W żużlowy weekend weszliśmy powolnym krokiem. Oglądanie spotkań Krono-Plast Włókniarza jest ciężkostrawne, a smaczki związane z derbami dotyczyły głównie zielonogórskiego bałaganu. Niedziela to już zupełnie inna historia. Tam spłynął na nas wodospad żużlowej estetyki.

Toruńskie bolączki ; Cook u siebie gotuje

Zacznijmy od przedniego hitu na Olimpijskim. Toruń „żył” w tym spotkaniu relatywnie długo, czego głównym powodem był moim zdaniem kapitał Antoniego Kawczyńskiego. Bez niego, Sparta prawdopodobnie odjechałaby jeszcze szybciej. Do szczytu toruńskich możliwości wciąż długa droga. Na domiar złego pojawiają się nowe zagwozdki. Flagowym problemem stała się postawa Mikkela Michelsena, który od trzech spotkań jeździ niemalże do tyłu. Patryk Dudek obudził w sobie zeszłoroczną bestię, by w drugiej połowie zawodów kompletnie opuścić plan zdjęciowy. Emil Sajfutdinow teoretycznie robi swoje, niemniej oglądaliśmy już w przeszłości znacznie lepszego Emila (np. w aspekcie startowym). „Anioły” mają nad czym się głowić, sytuacja nie wygląda źle, aczkolwiek nie odstająca w tym roku konkurencja wymaga zachowania czujności.

Jak chodzi o Betard Spartę, od numeru 10 w dół wyglądało to wręcz imponująco. Dan Bewley latał niemalże po pasie bezpieczeństwa. Mikkel Andersen dał pierwszą w tym roku oznakę własnej jakości. W swoim wywodzie dążę rzecz jasna do jednej postaci. Co z Bradym Kurtzem – drobna zadyszka, czy permanentny zjazd do bazy ? Nie mam zielonego pojęcia, co stoi za ostatnimi wynikami Australijczyka. Odnotowuję kilka znaków ostrzegawczych, czekam na rozwój wydarzeń i sobotnią rundę Grand Prix. Bardzo łatwo jest ferować jednoznaczne wyroki, od czego póki co się wstrzymam.

Fogo Unia Leszno uciekła spod lubelskiego topora, który tego dnia nie był aż tak wyostrzony. W obliczu upadku Fredrika Lindgrena na wysokości zadania musiał stanąć cały zespół. Stanął Kacper Woryna, Bartosz Zmarzlik, któremu nie kończyły się proste, a także formacja juniorska. Nie pierwszy raz Martin Vaculik nie zaczyna kampanii z właściwego sobie, bardzo wysokiego pułapu. Punktowo nie wygląda to najgorzej, wizualnie/prędkościowo z pewnością jeszcze nie osiągnął optimum.

Spoglądając na indywidualną dyspozycję poszczególnych składowych, Fogo Unia osiąga jak dotychczas nad wyraz satysfakcjonujące wyniki. Prawdę powiedziawszy, „Byki” posiadają dwie realne ostoje (Pawlicki, Parnicki), do których w domowych spotkaniach dołącza Ben Cook. Wychodzi na to, że czas zaakceptować rzeczywistość, w której Grzegorz Zengota oraz Janusz Kołodziej są tylko i aż uzupełnieniem dla głównych aktorów.

W Falubazie nic się nie zgadza ; Żurawie wyszarpały zwycięstwo

Walor sportowy derbowej potyczki skondensuje w dwóch zdaniach. Na zachodzie bez zmian. Gezet Stal staje się pozytywnie przewidywalna, w Stelmet Falubazie nie drgnęło literalnie nic. Zostańmy przy zielonogórskim piekiełku, gdzie mamy do czynienia z czymś na kształt paraliżu komunikacyjnego. Leon Madsen od jakiegoś czasu figuruje jako synonim bezradności, zawodu, sportowej zapaści. Dotychczasowa praca, przygotowywane przez Canal+ kuchnie, wyniki, to wszystko pokazuje, że Grzegorz Walasek ma problemy z adaptacją do nowej roli, podejmowaniem decyzji, ciężko mu zapanować nad sytuacją. Adamowi Golińskiemu nie po drodze z kibicami. Stelmet Falubaz to więdnący kwiat, na cito potrzebujący kompleksowej opieki.

Stal Rzeszów i brak jednoznacznego atutu toru chodzą ze sobą w parze. W dodatku plandeka zbyt często upomina się o obecność na nawierzchni. Tak, czy siak, ekipa Krzysztofa Kasprzaka zakończyła spotkanie z tarczą, choć o zaliczce mowy być nie może. Krótką analizę rozpocznijmy od debiutantów. Punkty Josha Pickeringa nie powalają na kolana. Jego jazda w 14 gonitwie i waga tych wydrapanych oczek już jak najbardziej. Jonas Seifert-Salk mniej więcej wywiązał się z powierzonych mu zadań. Szukam jakichś innych języczków u wagi i znajduję Jakuba Krawczyka. Chyba czas na redukcję oczekiwań, które wobec Polaka miałem jeszcze przed sezonem. Zdobycz Taia Woffindena nie jest już żadnym zaskoczeniem. Jak sądzę, okolice 5 punktów coraz częściej będą gościć na koncie Brytyjczyka, szczególnie w meczach wyjazdowych.

  • Wątek IMP-u nie pojawił się w tym artykule, gdyż zwyczajnie nie nadrobiłem jeszcze lektury sobotnich zawodów

ZAPRASZAM NA X ORAZ INSTAGRAMA 🔔

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry