Przedbiegi #25: Spotkanie potentatów z niedociągnięciami ; Stal faworytem legendarnych derbów

Dlaczego Gezet Stal jest faworytem derbów ? Czy Orlen Oil Motor czeka kolejny dzień w biurze ? Kilka punktów wspólnych Wrocławian i Torunian. Czy nadchodzi chwila pierwszej tegorocznej porażki Łodzian ? Jak ważny jest transfer Josha Pickeringa ? Zapraszam na kolejne „Przedbiegi”.

Lubuskie porachunki ; Lublin wciąż bez rysy ? ; grzmoty we Wrocławiu

Nie jest przesadnie kontrowersyjną teza, że faworytem Derbów Lubuskich jest Gezet Stal. Ten punkt widzenia wyrósł na kanwie tegorocznej rzeczywistości, sumy plusów i minusów, które dotychczas mogliśmy przypisywać obydwu ekipom. Stal jest ciekawostką, zjawiskiem, pozytywnym zaskoczeniem, Stelmet Falubaz srogo zawodzi. Gospodarze mają pewne punkty, „Myszy” nie dysponują ani jednym takowym. Jeśli ktoś w drużynie gości zachowuje pozytywną ciągłość, to jest to duet Pawlicki-Lebiediew. Nie będę już pastwił się nad Dominikiem Kuberą i Leonem Madsenem. Wysokość kontraktów zobowiązuje ich do znacznie lepszej jazdy, po prostu. Zdaje sobie sprawę, że upraszczam problem, sprowadzając dyskusję do pobieranych środków. Z drugiej strony pracodawca płaci, pracodawca wymaga. Gorzowianie mają własny owal, komplet na trybunach, klimat w zespole poparty torową dyspozycją, a i rezerwy pod postacią Pawła Przedpełskiego się znajdą. Falubaz dysponuje jakością, która umożliwia równorzędną walkę, tylko ta jakość najpierw musiałaby zostać wydobyta. W aktualnym kształcie czasoprzestrzeni zdaje się to być mało prawdopodobne.

Gdziekolwiek Fogo Unia by nie pojechała, tam pozostawia mniej lub bardziej pozytywne wrażenie. Teraz „Byki” wracają na Smoczyka, a co za tym idzie, rezultat zespołu prawdopodobnie nie będzie spoczywał wyłącznie na duecie Pawlicki-Parnicki. Minus niedzielnego przedsięwzięcia jest jeden – rywal. Orlen Oil Motor przyjeżdża rozpędzony, bez jakiejkolwiek rysy. Relatywnie dobra dyspozycja pozostałych ogniw Leszczynian (wyłączając wspomnianą dwójkę) pozwoli im nawiązać bliski kontakt, ale nie pozwoli zdobyć dwóch dużych punktów. Przyczyna tej opinii jest bardzo prosta i brzmi jakość. Zagadnienie tego spotkania wykorzystam do wspomnienia osoby Kacpra Manii. Nie wiem, gdzie konkretnie leżą przyczyny jego dotychczasowych występów, ale wiem, że chciałbym odzyskać przynajmniej jego zeszłoroczną wersję.

Zarówno Betard Sparta, jak i Pres poznali już w tym roku smak łomotu przy Al. Zygmuntowskich. Choć jedni i drudzy uchodzą za potentatów, to obydwa zespoły mierzą się z pewnymi problemami. One co prawda nie odbijają się na dotychczasowych wynikach, ale w długofalowej perspektywie walki o medale stanowią mały znak ostrzegawczy, łyżkę dziegciu w beczce miodu. Przechodząc do konkretów, pod kreską własnych możliwości znajdują się: Kurtz, Bewley, Kowalski, Dudek, Michelsen. Zbierając do kupy wymienione punkty wspólne, zmierzam do tezy, że na Olimpijskim odbędzie się meczycho. Faworytem Betard Sparta, aczkolwiek nie jest to status nadzwyczaj wyrazisty. Innymi słowy, uważam, że dwa punkty zostaną we Wrocławiu, zaś punkt bonusowy pozostanie kwestią otwartą,

Pickering wkracza do gry ; Wilki sprowadzą Orły na ziemię ?

Z dwójki Rzeszów-Ostrów więcej merytorycznych argumentów dała dotychczas Stal, toteż „Żurawie” jawią się jako konkretni faworyci starcia przy Hetmańskiej. Mimo wszystko, tabela wskazuje na pewien deficyt punktowy gospodarzy. Niestety spora w tym zasługa Andreasa Lyagera, który prezentował się poniżej poziomu przyzwoitości. W obliczu przykrego obrazu Duńczyka, Josh Pickering będzie swego rodzaju zbawieniem, a już na pewno wartością dodaną. Stal miała liderów (Jensen, Fajfer), ale brakowało jej uzupełnienia. Pickering jest odpowiedzią na tą bolączkę. Do Rzeszowa przyjeżdża Moonfin Magnus Ostrów, gdzie Tomasz Bajerski również zaczyna zarządzać kryzysem. Jonas Seifert-Salk ? Warta ryzyka zagadka. Nie wątpię, że Ostrowianie zaczną spisywać się dużo lepiej, niż wskazywałyby na to ostatnie mecze. Niemniej jednak przewidywania dotyczące bicia się potentatami należy chyba włożyć między bajki. Doszło do negatywnej weryfikacji kilku starszych ogniw.

Zbyt wiele razy H.Skrzydlewska Orzeł zamykała mi twarz, by jednoznacznie Łodzian skreślać. Nie będę jednak ukrywał, że to Cellfast Wilki figurują w mojej głowie jako faworyt niedzielnej potyczki. Przyjazny terminarz Łodzian zmienia się w „ścieżkę zdrowia”. Orzeł okazuje się być gorzowskim odpowiednikiem na drugim poziomie rozgrywkowym, intrygującym, nieoczywistym projektem. Będąc jednak szczerym, z moim ogromnym zdziwieniem spotka się sytuacja, w której Szlauderbach, Cook, czy Nowak znajdą receptę na regularne pokonywanie Doyle’a/Musielaka. Na korzyść Krośnian działają nazwiska ten zespół tworzące. Nie mówię w tym momencie o jakości sportowej sensu stricto, a bezpośrednim doświadczaniu łódzkiego owalu. Takimi niezbyt odległymi doświadczeniami pochwalić się mogą Robert Chmiel oraz Luke Becker. Czas pokaże, czy i tym razem „Orły” postanowią mnie uciszyć.

ZAPRASZAM NA X ORAZ INSTAGRAMA 👊

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry