
Zagadnienie Bayernu zejdzie w tej publikacji na boczny tor. Monachijczycy rozjeżdżają bundesligową konkurencję w pożądany przez siebie sposób, co brutalnie uwydatnia bilans bramkowy 22:3. Jeszcze do niedawna w Dortmundzie nie znano słowa stabilizacja. Zdaje się, że Niko Kovac zaprowadza w BVB nutkę harmonii. Po kilku latach absolutnej posuchy, możemy się zachwycać występami Polaka. Danke Herr Kamiński !
Nawrócona Borussia
Jako gorący zwolennik ekipy z Dortmundu, cieszę się, że nad Borussią coraz częściej świeci słońce. Zdaje się, że dyspozycji czarno-żółtych na dane spotkanie, nie losuje już bliżej nieokreślona maszyna. Rzecz w tym, że zasiadając przed monitorem, wiem mniej więcej, czego oczekiwać. Kilkoma słowy – zapanowała relatywna stabilizacja w wynikach, a na boisku zauważalna jest spójność, czy dająca się sprecyzować generalna tożsamość. Autorem tej o to udanej jak dotychczas historii, rzecz jasna Niko Kovac. Jakie więc jest BVB Chorwata ?
Niewiele zmieniło się względem końcówki poprzedniej kampanii. Ten fakt nie leży w mojej opinii po stronie minusów, a wręcz przeciwnie, cieszy konsekwencja w efektywnym pomyśle. BVB jest niezwykle rzetelne w defensywie, co przy obecnym zestawie personalnym, należy docenić. Na boisko wrócił niedawno Nico Schlotterbeck, co dla bloku obronnego jest sprawą kluczową. Niemiec to określona, wysoka jakość, komfort z piłką przy nodze i dobre jej wyprowadzenia, co zdążył już pokazać chociażby z Wolfsburgiem. Ekipa Kovaca to świetne szybkie ataki i platforma dla graczy zrywnych, dynamicznych, wybieganych, czego dowodem genialny ostatnio Karim Adeyemi. Póki przy pozytywach jesteśmy, to tym nieustannie pozostaje Serhou Guirassy. „Biedny” byłby Dortmund bez Gwinejczyka, co faktem jest niezaprzeczalnym.
Aktualna Borussia wciąż nie stanowi oczywiście tworu kompletnego, albowiem kilka niedociągnięć jest. Punkt pierwszy – atak pozycyjny. Miałko to wygląda, jak chodzi o mozolne przebijanie się przez szeregi rywala. Sporo przewidywalności, brak dynamiki, częste zaprzęganie skrzydeł, co prowokuje jeszcze częstsze dośrodkowania. Jeśli w środku jest „potężny Gwinejczyk”, nie ma problemu, on zawsze znajdzie dla siebie miejsce. Gorzej, jak tego Guirassy’ego nie ma. Inaczej ujmując – BVB marnotrawi swój potencjał. Punkt drugi, powiązany z pierwszym – mało gry przez środek, co oczywiste przy wyższej argumentacji. Reasumując, jest dobrze, ale może być lepiej. Nie zapominajmy, że ostatni rywale BVB na kolana nie powalają. Przed Dortmundem miesiące prawdy. Można się uśmiechnąć, nie wypada się zachłysnąć.
Bestia z Kolonii
Obejrzałem spotkanie ostatniej kolejki między FC Koeln, a VFB Stuttgart. Jestem zbudowany osobą Kamińskiego, niekoniecznie w kontekście tego jednego spotkania, ale jego pozycji jako takiej. Jakiż to inny zawodnik, niż ten niemrawy, chwiejny, rezerwowy przeciętniak z Wolfsburga. Po oczach bije pewność w ruchach, zaufanie do własnych umiejętności, przekonanie co do tego, że prędzej czy później piłka znajdzie się pod nogą w okolicach „szesnastki” rywala. Kwasniok na Polaka stawia, różnicuje pozycje, zakłada jego sporą wartą sportową rolę, a ten odpłaca mu się „liczbami”, wykonuje stałe fragmenty, najzwyczajniej wykorzystuje szanse. W pierwszej odsłonie niedzielnego meczu, Koeln miało niewiele do powiedzenia. W zasadzie jakkolwiek wartościowa była wyłącznie akcja bramkowa. Polak wiedział kiedy „wcisnąć gaz”, wyszedł na pozycję i z zimną krwią wykończył akcję. Kamiński sprzed roku prawdopodobnie w ogóle by się tam nie pojawił.
Całe spotkanie umówmy się, nie przesadnie urodziwe. Stuttgart Hoenessa pozostaje wierny ideałom, choć być może w nieco bardziej pragmatycznej wersji. Mam przekonanie, że ten sezon dla drużyny VFB będzie bardziej udany, niż miniona kampania. Pierwszy faktor takiej tezy brzmi – terapia szokowa związana z jednoczesną grą w pucharach miała już miejsce i trener na pewno szereg wniosków wyciągnął. Faktor drugi – wzmocnienia wyglądają obiecująco i z czasem powinny stanowić sporą wartość dodaną.
Inne wątki
Po bolesnym starcie, wzorowo punktuje RB Lipsk. W sobotę spotkanie z BVB, które pomoże odpowiedzieć na wiele pytań, z obu perspektyw. W Leverkusen ruszył nowy projekt. Patrząc na „selekcjonerskie” osiągnięcia Kaspera Hjulmanda, widzę szanse powodzenia. Na razie jednak zbyt wcześnie na sądy. Po pierwszych łomotach pozbierał się Freiburg Juliana Schustera. Paradoksalnie ci, którzy jeden z tych „łomotów” serwowali, szorują teraz po dnie tabeli. Bundesliga była, jest, i będzie przewrotna. Przed nami zacna runda. Kolejny „Top-Spiele” już w przyszłym tygodniu.


