Cisza przed burzą #2: Przed nami biało-czerwona gala w Gorzowie.

W marcu 2024 federacja KSW po raz pierwszy zawitała do Gorzowa. Lokalizacja to zacna, bowiem łączy niejako kilka kluczowych ośrodków dla polskiego MMA ( Poznań, Szczecin). Rok później historia zatacza koło. Bilety na jutrzejsze wydarzenie rozeszły się w zastraszająco szybkim tempie. Czeka nas prawdziwa gratka dla polskich fanów wszechstylowej walki wręcz, bowiem aż przy 18 zawodnikach jutrzejszej rozpiski widnieje biało-czerwona flaga. Przejdźmy zatem do omówienia karty walk.

Karta wstępna

Można rzec, że gala rozpoczyna się z „wysokiego c”. Filip Stawowy po raz drugi skrzyżuje rękawice z Markiem Samociukiem. Dla zawodnika z Murowanej Gośliny to starcie być o może o przyszłość w federacji. Samociuk ma zamiar pokazać, że od momentu przejścia do Uniq Fight Club i przedefiniowania swojego życia, jego kariera obrała już tylko jeden, słuszny kierunek. Wydaje mi się, że więcej argumentów stoi po stronie Marka. Stawowy jak dotychczas w KSW pokazał niewiele, wobec czego mało jest punktów zaczepienia. U Samociuka rozwój techniczno-taktyczny widać z pojedynku na pojedynek, a jego silne lowkicki potrafią siać spustoszenie na ciele rywali.

W drugim pojedynku gali zmierzą się Damian Mieczkowski oraz Bartosz Kurek. O Kurku wiemy niewiele. Jest na początku swojej zawodowej kariery, a w debiucie dla KSW pokonał Vasila Ducara, który umówmy się, specjalnie cennym skalpem nie jest. Mieczkowskiego znamy chociażby ze starcia z Borysem Dzikowskim, gdzie wyglądał bardzo dobrze. Był silny fizycznie, ekspansywny, nadawał ton walce. To właśnie szczecińskiego Berserkera wskazuje jako potencjalnego zwycięzcę.

Bartłomiej Kopera vs Szymon Karolczyk

Droga Kopery w KSW nie stanowi dotychczas krainy miodem i mlekiem płynącej, gdyż przegrał wszystkie z 5 pojedynków. Sam prawdę mówiąc nie wiem, czego się spodziewać, gdyż jego ostatnia walka z Dawidem Śmiełowskim na kolana nie porwała, a wyżej wspomniany pozostawał raczej bierny. Karolczyk z kolei wraca po ponad rocznej przerwie. Mam problem z wytypowaniem tego starcia. Intuicja podpowiada mi jednak hasła, takie jak: młodość, potencjał, większa przekrojowość, czytaj Szymon Karolczyk.

Sergiusz Zając vs Michał Dreczkowski

Spotkanie utalentowanych reprezentantów kategorii półciężkiej w Polsce. Wydaje się, że oboje wyposażeni w zupełnie inne zbiory silnych stron. Zając ułożony stójkowicz, Dreczkowski zaś lubujący się w elementach grapplerskich. Niezwykle ciekawe, wyrównane i ciężkie do wytypowania starcie, a jednocześnie trampolina do pojedynków o najwyższe cele. Skłaniam się ku reprezentantowi Ankosu, lecz nie potrafię tego dostatecznie uzasadnić.

Krzysztof Głowacki vs Jordan Nandor

O Francuzie znany mi jest wyłącznie fakt, że posiada podłoże stójkowe i jedną walkę zawodową. Wskakuje w zastępstwie za Adama Tomasika i postara się stawić czoła „Główce”. Polak stoczył dotychczas zaledwie dwa pojedynki. ostatni zakończony porażką z Dawidem Kasperskim. Ważny sprawdzian dla Głowackiego, który nie ukrywajmy, w dużej mierze bazował będzie na swoim pięściarskim doświadczeniu. Jak sam mówił w materiale „Battlecourse”, pełnoprawnym zawodnikiem MMA już nie będzie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by tą wiedzę przekrojową zgłębiać. Wierzę w zwycięstwo Polaka i życzę mu tego, gdyż ciężko nie wyrażać sympatii w stosunku do jego osoby.

Roman Szymański vs Maciej Kazieczko

Roman Szymański wypada z pojedynku ze względu na zakażenie. Dla Kazieczki poszukiwany jest nowy rywal.

Maciej Różański vs Bartosz Leśko

Po debiucie Różańskiego wiele sobie obiecywaliśmy. Ostatecznie było męcząco, ciężko, mozolnie, wolno, ale co najważniejsze dla zainteresowanego – zwycięsko. Dla Bartka Leśki kategoria półciężka zdaje się być dobrym, docelowym miejscem, gdzie czuje się najlepiej. Berserker bardziej metodyczny, wyważony, efektywny, Leśko frywolny, nieprzewidywalny, potrafiący być widowiskowym oraz elastycznym. Faworytem u bukmacherów Różański, choć nie jestem co do tego w pełni przekonany. Myślę, że możemy być świadkiem niespodzianki.

Ewelina Woźniak vs Sofia Bagishvili

Dzień kobiet, nie mogło więc zabraknąć walki pań. Polka wraca po porażce z Marią Silvą. Gruzinka to bardzo aktywna w ostatnim czasie fighterka, a jej losy po ostatnim pojedynku dla federacji układały się różnie. Scenariusz wydaje się klarowny. Silna fizycznie Woźniak będzie próbowała utrzymać pojedynek w stójce, bazując na efektywnym strikingu. Sofia swojej szansy powinna poszukać na ziemi, wszak w swoim rekordzie ma aż 7 poddań. Koniec końców upatruje zwycięstwa zawodniczki z Poznania.

Tymoteusz Łopaczyk vs Oskar Szczepaniak

Nie ukrywam, że bardzo czekam na to arcyciekawe starcie. Z jednej strony wszelako uzdolniony „Miodożer”, zawodnik można rzec kompletny. Z drugiej strony talent w czystej postaci ze Szczecina. Nie ukrywam, że bardzo podoba mi się postawa Oskara Szczepaniaka, zarówno w klatce, jak i poza nią. W oktagonie świetnie usposobiony striker, o dużych możliwościach, widowiskowym stylu walki, intrygującym movemencie. Poza klatką facet świadomy, dojrzały, opanowany, elokwentny, patrzący na sport szerokokątnie, co udowodnił w ostatnim programie „Oktagon live” u Macieja Turskiego. Starcie zawierające spory element zagadki. Tym razem umiejętnie uchylę się od wskazania zwycięzcy.

Piotr Kuberski vs Tomasz Romanowski

Pojedynek wzbudzający w środowisku wiele kontrowersji z uwagi na serię porażek „Tommiego”. Pod względem stylistycznym jest to jednak starcie genialne. Zanim do sportu przejdę, pozwolę sobie na małą dygresję. Zauważalna jest przemiana Romanowskiego, co mogliśmy widzieć w trakcie media day, gdzie udzielił szczerej rozmowy portalowi InTheCage. Zamiast gorącej krwi, impulsywności, spokój, opanowanie, refleksja nad samym sobą. Godne pochwały. Oby w klatce nie zatracił charakteryzującego go ognia, agresji, werwy, chęci nokautowania rywali, bowiem to unikalne cechy wpisane w klatkową tożsamość Berserkera. Historia Piotra Kuberskiego jest obfita w pełne uniesień, wzruszające chwile o zabarwieniu romantycznym. Grzechem jest nie podziwiać i darzyć ogromną sympatią tego człowieka. W klatce „QBear” to jednak skrajnie niebezpieczny facet, z instynktem zabójcy. Miejmy nadzieję, że jutro będziemy świadkiem wspaniałej awantury. Skracający dystans, ekspansywny „Tommy” vs Kuberski z „kowadłem w łapie”. Z mojej perspektywy więcej argumentów po stronie zawodnika z Poznania. Romanowski jednak nie po to dostał szansę, by nie chcieć jej teraz wykorzystać. Na miejmy nadzieję „współczesne igrzyska” spoglądać będzie pełnoprawny mistrz – Paweł Pawlak, który już czeka na swojego kolejnego rywala.

.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry